Trwa ładowanie...

Niemowlę porzucono na klatce schodowej. Teraz Lidia szuka swojej rodziny. "Nie chce być 'nn'"

Miała zaledwie trzy miesiące, gdy porzucono ją na klatce schodowej poznańskiej kamienicy. Teraz ma 51 lat i marzy o tym, by odnaleźć rodzinę. - Nie wiem, czy matka mnie zostawiła. Może zostałam uprowadzona. W aktach mam wpisane "nn". Chcę to zmienić – mówi Wirtualnej Polsce Lidia Mrugalska.

Share
Niemowlę porzucono na klatce schodowej. Teraz Lidia szuka swojej rodziny. "Nie chce być 'nn'"
Źródło: Archiwum prywatne
d15vkx6

Była 3:15 w nocy. Bogna Bruczyńska roznosiła mleko po poznańskich kamienicach. Z daleka usłyszała płacz niemowlęcia. Gdy podeszła bliżej, na parapecie klatki schodowej zauważyła małe zawiniątko. W kocyku była maleńka dziewczynka z jasnymi włoskami. To było 51 lat temu, 8 czerwca 1967 roku w Poznaniu przy dawnej ul. Chudoby 17, obecnie - Taczaka 17.

Kobieta zabrała niemowlę do swojego domu. Zarejestrowała je w pobliskiej przychodni, nadając dziewczynce imię Jolanta, i dopiero po tygodniu zgłosiła milicji, że znalazła dziecko. Bruczyńska chciała adoptować małą, ale funkcjonariusze zdecydowali, że trafi do domu dziecka.

Archiwum prywatne
Źródło: Archiwum prywatne

- Gdy miałam 15 lat, rodzice przyznali, że nie jestem ich dzieckiem. To był szok. Bardzo chciałam znaleźć prawdziwą rodzinę. Kilkanaście lat później w sądzie zobaczyłam swoje akta. Byłam wpisana jako "nn". Rodzice nieznani. Od tego czasu szukam informacji o rodzinie. Ta myśl mnie nie opuszcza ani na chwilę – mówi Lidia Mrugalska.

d15vkx6

Z akt sądowych wynika, że lekarz, który badał Lidię kilka dni po znalezieniu na klatce schodowej, orzekł, iż ma około trzech miesięcy i jest wcześniakiem. Na rękach, nogach i główce miała ślady po kroplówkach. – Noszę je do dziś. To jedyna pamiątka po tamtym czasie – mówi.

Kobieta szuka rodziny, ale akta sądowe są niekompletne. Wśród nich jest decyzja ówczesnej milicji o "umorzeniu postępowania w sprawie porzucenia dziecka z powodu niewykrycia sprawców".

- Byłam dwa razy w tej kamienicy. Usiadłam na parapecie, gdzie mnie znaleziono. Szukam śladów. Rozmawiałam z kobietą, która tam wtedy mieszkała, ale niewiele pamięta – mówi pani Lidia.

Udało jej się ustalić, że Bogna Bruczyńska, która ją znalazła, od dawna nie żyje, ale w okolicy mieszka jej córka. – Chcę pojechać na jej grób i zostawić wiadomość. Jej córka miała wtedy 13 lat. Może coś pamięta – mówi z nadzieją Mrugalska.

W tej kamienicy 51 lat temu porzucono Lidię Mrugalską:

google maps
Źródło: google maps

Gdy opowiada swoją historię, nie używa słowa "mama". - Mam takie przeczucie, że ta kobieta zmarła i ktoś mnie porzucił, bo nie mógł się mną zajmować. Wszystko jest jednak możliwe. Mogłam zostać uprowadzona, ale jedno jest pewne – na pewno miałam rodzinę. Chciałabym ją odnaleźć, chcę wiedzieć, kim jestem – mówi pani Lidia. Rok po znalezieniu na klatce Lidia została adoptowana. W aktach wpisano jej nowe imię i nazwisko oraz przypuszczalną datę urodzin – 1 marca 1967 r.

d15vkx6

Jeżeli ktoś ma jakiekolwiek informacje na temat tej sprawy, bardzo proszę o wiadomości na adres: magda.miesnik@grupawp.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także: Jaki odpowiada Szczerbie. "To wykorzystanie tragedii w kampanii wyborczej"

d15vkx6

Podziel się opinią

Share
d15vkx6
d15vkx6
Więcej tematów