Niebezpieczne związki: polski historyk i przyjaciel Grupy Wagnera. Kulisy odwołania szefa Instytutu Pileckiego
Historyk prof. Krzysztof Ruchniewicz odszedł z funkcji dyrektora Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego w atmosferze skandalu, związanego z niewłaściwym zarządzaniem placówką. Z naszych informacji wynika jednak, że wątpliwości zgłaszał też kontrwywiad.
- Podejrzenia służb wzbudziła m.in. niechęć Ruchniewicza do Centrum Lemkina, które dokumentuje rosyjskie zbrodnie na Ukrainie, ale też kwestionowanie programów nakierowanych na Ukrainę i Białoruś.
- Za niepokojące uznano też jego relacje z Ursem Unkaufem. To niemiecki lobbysta, sympatyzujący z rosyjską Grupą Wagnera, prywatną firmą wojskową prowadzącą cyberwojnę ze światem Zachodu i rozszerzającą wpływy Rosji w Afryce i na Bliskim Wschodzie.
- Rosja od lat zabiega o wpływy w Afryce. Po zabiciu twórcy Grupy Wagnera Jewgienija Prigożyna dziś zajmują się tym prywatne firmy wojskowe sponsorowane przez bliskiego Kremlowi oligarchę Giennadija Timczenkę, które powstały na bazie wagnerowców.
- Lobbysta i analityk Urs Unkauf brał udział w wyjazdach do Afryki, za którymi stali Rosjanie. Miał w ten sposób legitymizować neokolonialną politykę Moskwy wobec państw subsaharyjskich.
- Polecała go związana z Grupą Wagnera Julia Berg vel Afanasjewa, która według polskiego kontrwywiadu jest pracownikiem Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji.
Wirtualna Polska poznała kulisy zwolnienia ze stanowiska szefa Instytutu Pileckiego prof. Krzysztofa Ruchniewicza. Przypomnijmy: został on odwołany w sierpniu 2025 r. po wielotygodniowym kryzysie wizerunkowym. Chodziło m.in. o ujawnienie danych sygnalistki, która skarżyła się na działania Ruchniewicza, o czym pierwsza pisała WP.
Jak ustaliliśmy, wątpliwości było jednak więcej.
Uwikłanie
Profesorem Ruchniewiczem, który odpowiadał za istotną część polskiej polityki historycznej, interesował się polski kontrwywiad. Powodem była jego znajomość z wpływowym sympatykiem Grupy Wagnera w Niemczech, który z jej udziałem obserwował przekręcane przez Rosjan referenda i wybory w krajach afrykańskich. Chodzi o państwa, w których później próbowała się zakorzenić prywatna firma wojskowa należąca do nieżyjącego już Jewgienija Prigożyna – takie jak Mali czy Republika Środkowoafrykańska.
Tym sympatykiem Grupy Wagnera był Urs Unkauf, analityk i lobbysta interesujący się energetyką i stosunkami międzynarodowymi, zaangażowany również w relacje polsko-niemieckie. Znajomość była na tyle bliska, że prof. Ruchniewicz zdecydował się napisać słowo wstępne do książki Unkaufa ("Deutschland und Polen. Die Geschichte der amtlichen Beziehungen" - "Niemcy i Polska. Historia oficjalnych relacji"). Analizuje ona historyczne stosunki polsko-niemieckie.
Afera z Instytutem Pileckiego. "To PIP i sądy powinny wyjaśniać sprawę"
Zanim Ruchniewicz stracił stanowisko szefa Instytutu Pileckiego latem 2025 r., szef MSZ Radosław Sikorski odwołał go z funkcji pełnomocnika rządu ds. relacji polsko-niemieckich. Służby interesowały się już wówczas tym, dlaczego Ruchniewicz kwestionował sens i legalność prowadzonych przez Instytut programów dotyczących Białorusi i Ukrainy: nakierowanych na wsparcie dla białoruskiej opozycji czy dyskusje wokół wojny na Ukrainie. Pytania zrodził również jego sceptycyzm do gromadzącego świadectwa o zbrodniach rosyjskich Centrum Lemkina. Akurat ta instytucja jest dość szczegółowo obserwowana i ochraniana między innymi przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
- Niechęć prof. Ruchniewicza do tematów białorusko-ukraińskich zaprowadziła nas do pana Ursa. W naszej ocenie jego uwikłanie w podejrzane znajomości z Rosjanami i Rosjankami pracującymi w RFN pod przykryciem organizacji pozarządowych lub działalności konferencyjnej wykracza daleko poza pełnienie roli pożytecznego idioty – mówi nasze źródło.
Granicy nie przekroczył
Rozmówca z rządu dodaje, że na temat Ruchniewicza powstała obszerna notatka, w której omawiane są jego kontakty z Ursem Unkaufem. WP zapoznała się z jej treścią. Opisuje spotkania, które nie do końca miały uzasadnienie w kontekście pracy Instytutu.
- Ruchniewicz nie przekroczył granicy. Nie zrobił niczego, co byłoby procesowe. Nikt nie zabroni mu relacji z fanklubem Putina i Gazpromu w Niemczech. To jego sprawa. Inną kwestią jest natomiast pytanie, czy takie znajomości nie są barierą do sprawowania ważnych funkcji publicznych - komentuje rozmówca WP.
Polski dyplomata zaangażowany w sprawy dyplomacji publicznej w rozmowie z WP komentuje podobnie: sama znajomość Ruchniewicza z Unkaufem nie może być obciążająca, jeśli patrzeć na nią jako na prywatną relację. Co innego łączenie funkcji publicznej i znajomości z człowiekiem, którego relacje z Rosjanami związanymi z Grupą Wagnera nie są w Niemczech tajemnicą, a ustalenie ich wymaga kilku minut intensywnego researchu.
- Te zarzuty absolutnie nie stwierdzają, że Ruchniewicz był jakimś agentem. Natomiast państwo w takich sytuacjach musi działać. W sprawach rosyjskich nie stać nas na ryzyko. Niestety, za złe znajomości się płaci. To bardzo częsta reguła w dyplomacji czy wszelkiej działalności zagranicznej – komentuje nasze źródło w polskiej dyplomacji.
Poprosiliśmy Instytut Pileckiego (IP) o ocenę kontaktów prof. Ruchniewicza i Unkaufa.
- Po przeprowadzeniu krótkiej kwerendy ustaliliśmy, że w marcu 2023 r. Oddział Instytutu Pileckiego w Berlinie otrzymał propozycję współpracy w ramach dyskusji "4Ukraine – wyzwania migracyjne, lekcje z Polski i z Niemiec", organizowanej przez Fundację Instytut Studiów Wschodnich we współpracy z Bundesverband für Wirtschaftsförderung und Außenwirtschaft (BWA - Federalne Stowarzyszenie Współpracy Gospodarczej i Handlu Zagranicznego). Urs Unkauf został powołany na dyrektora generalnego tej organizacji w lutym 2022 roku. Dodatkowo w grudniu 2023 r. sam pan Unkauf zwrócił się do IP z propozycją rozmowy na temat możliwości realizacji projektu poświęconego Grupie Ładosia [tzw. grupa berneńska – grono polskich dyplomatów, którzy podczas II wojny światowej w brawurowy sposób uratowali życie około 10 tys. europejskich Żydów – red.] oraz ewentualnej prezentacji książki w naszym instytucie – napisano w odpowiedzi na pytania WP.
- Po dokładniejszym sprawdzeniu BWA, zgodnie z procedurami weryfikacji medialnych wszystkich podmiotów, z którymi może dojść do potencjalnej współpracy, oraz zapoznaniu się z opisanymi w mediach niemieckich jej niejasnymi powiązaniami z Rosją, Instytut Pileckiego zrezygnował z obu propozycji jeszcze w roku 2023 – czytamy dalej.
"Podręcznikowy przykład operacji wpływu"
Urs Unkauf zwrócił na siebie uwagę mediów, gdy zaangażował się w organizowaną w Niemczech w styczniu 2021 r. przez BWA konferencję Baltic Sea Region Strategic Dialogue. Jak podawał wówczas dziennik Die Zeit, BWA - które pełni funkcję forum lobbingowego dla niemieckiego biznesu – utrzymywało przy organizacji tego wydarzenia kontakty z osobami ściśle powiązanymi z Grupą Wagnera. Przede wszystkim z Julią Berg vel Afanasjewą. Jeden z dziennikarzy Die Zeit ujawnia, że jego redakcja posiada wewnętrzne e-maile BWA, które to potwierdzają. Konferencja miała dotyczyć również Polski i państw bałtyckich. Między innymi kwestii środowiskowych na Bałtyku.
Obok BWA, konferencję w Berlinie organizowała londyńska firma konsultingowa Admis Consultancy, z którą związana jest z kolei Litwinka Vaiva Adomaityte. Według raportu amerykańskiego portalu Daily Beast i zajmującego się dziennikarstwem śledczym magazynu Dossier, zarówno za BWA, jak i za Admis stali Rosjanie. Tropy wiodły przede wszystkim do związanego z Grupą Wagnera think tanku AFRIC (Association for Free Research and International Cooperation) oraz Centrum Inicjatyw Społecznych i Kulturalnych (jego udziałowcem jest Piotr Byczkow, dobry znajomy Julii Berg, który kierował biurem i kwaterą główną Grupy Wagnera w Petersburgu).
Również Adomaityte brała udział w konferencjach dotyczących globalnego południa organizowanych przez AFRIC. W 2019 r. w berlińskim hotelu Hilton razem z Unkaufem występowała w wydarzeniu "Afryka 2040. Wizje przyszłości". Lansowano tam tezę o konieczności porzucenia przez afrykańskie stolice relacji z postkolonialnymi partnerami na rzecz stosunków z Rosją. Patronem była Berg-Afanasjewa, którą jeden z naszych rozmówców ze służb specjalnych określa mianem głównego spin doktora Grupy Wagnera, w czasach świetności tej organizacji.
Według byłego ministra obrony Estonii Indreka Kannika konferencja w Berlinie była podręcznikowym przykładem operacji wpływu, podczas której sączy się mało kontrowersyjne tezy o dialogu z pominięciem kwestii takich, jak Ukraina czy ofensywne działania Rosji przeciw Zachodowi. Jego opinię cytują niemieckie media.
Wszystko działo się w czasie, gdy Grupa Wagnera i Jewgienij Prigożyn próbowali rozszerzać swoje wpływy w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie. Największe sukcesy ta prywatna firma wojskowa notowała w Afryce subsaharyjskiej, m.in. w Mali i Republice Środkowoafrykańskiej. Za pomoc w utrzymaniu bezpieczeństwa, przy kampaniach wyborczych i w oprawie medialnej, wagnerowcy otrzymywali kontrakty na wydobycie złota i diamentów. Zasilały one później kasy grup oligarchicznych w Rosji, w tym kasę klanu rodziny Władimira Putina.
Skuteczność Grupy Wagnera na Bliskim Wschodzie i w Afryce wzmacniali niektórzy politycy i politolodzy z państw UE. Jedni odgrywali rolę obserwatorów wyborczych, inni byli konsultantami w dziedzinie mediów lub brali udział w konferencjach, które uzasadniały neokolonialną politykę Rosji na globalnym południu. Jeszcze inni byli pożytecznymi idiotami. Angażując ich, odwracano uwagę od tego, że wagnerowcy swoje wpływy w Afryce opierali często o terror. Większość pracowników Grupy Wagnera to byli żołnierze sił specjalnych Rosji i wywiadu tego kraju z doświadczeniem w wojnie w Czeczenii i Gruzji. Nieliczni zachodni politolodzy czy specjaliści od mediów eksponowali wówczas ludobójczy charakter misji tej prywatnej firmy wojskowej. Korzyści czerpała Rosja, której skutecznie udało się ograniczyć wpływy między innymi Francji w krajach Sahelu.
Prigożyn i sukcesorzy
Wróćmy do patronki konferencji, związanej z niemieckim BWA: Julia Berg to osoba bezpośrednio zatrudniona w firmach Prigożyna i jego sukcesorów. Nasi rozmówcy są jednak przekonani, że jej prawdziwym miejscem pracy jest rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR), czyli wywiad cywilny Rosji. To ona nadzorowała również think tank AFRIC, który pomagał budować soft power Grupy Wagnera w Afryce. Z jednej strony prywatna firma wojskowa podpisywała umowy z rządami państw np. na ochronę VIP-ów czy wydobycie surowców. Z drugiej, za pomocą stowarzyszeń takich jak AFRIC, angażowała się w obserwacje wyborcze czy wspieranie reżimowych plebiscytów na Madagaskarze, w Republice Środkowoafrykańskiej, Zimbabwe czy Kongo.
Nie były to jednak zwykłe obserwacje. Ludzie związani z AFRIC oferowali wsparcie w dziedzinie technologii politycznych, strategii propagandowych czy przy organizowaniu przekazu w mediach społecznościowych i czarnego PR. W 2023 r. Grupa Wagnera i wspierani przez Rosję technolodzy polityczni pomagali między innymi prezydentowi Republiki Środkowoafrykańskiej Faustinowi-Archange’owi Touadérze w przeprowadzeniu referendum, które dawało mu możliwość dożywotniego ubiegania się o fotel prezydenta. Referendum było kopią tego, które w 2022 r. przeprowadzono na Białorusi i w 2020 r. w Rosji.
Tu docieramy do Ursa Unkaufa, który – jako współpracownik BWA – co najmniej pięć razy pełnił funkcję obserwatora wyborów w ramach AFRIC. Julia Berg, która od 2014 r. znajduje się na amerykańskiej i ukraińskiej liście sankcyjnej za "złośliwe operacje przeciw państwom europejskim i USA" – akceptowała kandydatury na obserwatorów. Również kandydaturę Unkaufa. Nasze źródła przekonują, że AFRIC, na którego rzecz pracował Niemiec, jest w rzeczywistości przykrywką dla rosyjskiego wywiadu cywilnego SWR. - Wcześniej tę rolę na rzecz SWR pełnił Afrocom, mniej doskonała quasi-państwowa agencja reklamowa. Nowa formuła think-tanku okazała się jednak znacznie bardziej wydajna – mówi nasz rozmówca z polskich służb.
Berg związana jest również z inną agresywną firmą PR – GR Group - założoną w 2020 r. w Moskwie przez Andrieja Gromowa. Jej najważniejszym zadaniem był lobbing na rzecz uznania władzy talibów w Afganistanie po przejęciu przez nich władzy latem 2021 r., gdy kraj opuścili Amerykanie. Berg i Gromow odgrywali w tym kluczową rolę. W 2025 r. Rosja oficjalnie uznała reżim talibów. Grupa Wagnera i jej sukcesorzy zgarnęli za to milionowe kontrakty, m.in. na budowę w Afganistanie systemów energetycznych czy obsługę lotniska w Kabulu.
Szefostwo BWA twierdzi, że o związkach Julii Berg z Rosją dowiedziało się z mediów. Takie tłumaczenie były szef BWA Michael Schumann przedstawił magazynowi "Kontraste".
Pytania bez odpowiedzi
MSZ na nasze pytania dotyczące prof. Ruchniewicza i jego roli w polskiej służbie zagranicznej odpisało, że odwołano go ze stanowiska pełnomocnika do spraw polsko-niemieckiej współpracy społecznej i przygranicznej ze względu "na likwidację tego stanowiska w strukturze MSZ. Decyzja zapadła po przeprowadzonej ewaluacji i wpisała się ona w proces optymalizacji działań administracji rządowej". - Za konieczne uznano wypracowanie nowego rozwiązania instytucjonalnego, odpowiadającego aktualnym wyzwaniom w stosunkach polsko-niemieckich. W efekcie, w wyniku konsultacji międzyresortowych, zdecydowano o powołaniu organu pomocniczego o charakterze opiniodawczym przy Radzie Ministrów: Rady do spraw współpracy z Republiką Federalną Niemiec – czytamy dalej. Ruchniewicz w tej radzie się jednak nie znalazł.
- Prof. Krzysztof Ruchniewicz został odwołany ze stanowiska dyrektora Instytutu Pileckiego w związku z niedopełnieniem obowiązków w zakresie zapewnienia prawidłowego, statutowego funkcjonowania Instytutu Pileckiego poprzez wadliwe zamierzenia programowe, wadliwą politykę komunikacyjną i decyzje zarządcze – odpisało WP ministerstwo kultury, które było bezpośrednim pracodawcą profesora.
BWA, w której do dziś pracuje Urs Unkauf, nie odpowiedziało na nasze pytania. Wysłaliśmy je również do Ursa Unkaufa i prof. Ruchniewicza. Do momentu publikacji nie odpowiedzieli na nie.
***
Już po naszej publikacji prof. Krzysztof Ruchniewicz przekazał nam oświadczenie:
- Nie łączyły mnie i nie łączą żadne związki z jednym z autorów książki Ursem Unkaufem pt. "Deutschland und Polen. Die Geschichte der amtlichen Beziehungen". O napisanie wstępu poprosiła mie Fundacja Adenauera, przedstawicielstwo w Polsce. Maszynopis publikacji otrzymałem z wydawnictwa. Autora poznałem dopiero w czasie promocji książki w Warszawie (nie byłem jej organizatorem).
- Moja rzekoma niechęć do projektów ukraińskich mija się z prawdą. Zakres działania Centrum im. Lemkina ograniczyła moja poprzedniczka, prof. Magdalena Gawin. Natomiast moje działania w ścisłym porozumieniu z ówczesną minister kultury i dziedzictwa narodowego, Hanną Wróblewską zmierzały do zreformowania Centrum, uporządkowania zbiorów, nadania mu naukowego charakteru zgodnie z ustawą o instytutach badawczych. W trakcie sprawowania przeze mnie urzędu dyrektora Instytutu Pileckiego Centrum Lemkina opublikowało dwa raporty dotyczące zbrodni rosyjskich, co było świadomie szeroko propagowane przez Instytut.