Nasz przyjaciel szpieg

Na zamkniętej sesji Sejmu – donosi prasa – szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego minister Andrzej Barcikowski wskazał Marka M. jako agenta brytyjskiego, który zamieszany jest w procedury lobbingowe w Polsce. Wielka Brytania jest państwem sojuszniczym. Czy to znaczy, że prowadzi u nas działalność wywiadowczą i czy musimy to tolerować? Dlaczego ABW nie aresztuje obcego agenta? – zastanawia się Krzysztof Mroziewicz, publicysta „Polityki”.

Wywiad, z definicji, penetruje obszary tajne. To znaczy partnerowi mówi się tyle, ile powinien wiedzieć. Nie więcej. Zarazem wywiad, nawet przyjacielski, musi liczyć się z działalnością kontrwywiadu, czyli specjalistycznych służb sojusznika-przeciwnika, które będą paraliżowały oficerów-szpiegów czy agentów, zwłaszcza jeśli posuną się za daleko. Tak właśnie minister Barcikowski sparaliżował agenta M.M – pisze Mroziewicz.

Tygodnik podaje, że Amerykanin B.J. – przyjmowany w Polsce we wszystkich salonach, skądinąd były oficer wywiadu wojskowego z bardzo szanowanej senatorskiej rodziny, w USA zajmował się lobbingiem na rzecz przyjęcia Polski do NATO, a w Polsce o korzystne dla USA decyzje w sprawie zakupu samolotu wielozadaniowego. Nikt mu zresztą z tej przyczyny przykrości w Polsce nie wyrządzał – pisze Mroziewicz.

Literatura przedmiotu milczy o szpiegostwie przyjaznym – czytamy w „Polityce”. Czy to znaczy, że USA nie prowadziły wywiadu w Wielkiej Brytanii, a Niemcy we Francji? Wydaje się to nieprawdopodobne. Były szef wywiadu francuskiego w czasach prezydentury Georges’a Pompidou i Valery’ego Giscarda d’Estaing – Alexandre de Marenches – mówi: „W żadnym momencie dziejów żaden kraj godny tego miana nie był pozbawiony służb wywiadowczych” i przyznaje, że przekazał prezydentowi Francji z odpowiednim wyprzedzeniem tajne informacje o tym, że USA w grudniu 1971 r. dokonają dewaluacji dolara. Wywiad francuski SDE-CE ustalił nawet, jaki to będzie kurs. Wykorzystanie tej informacji przyniosło Francji poważne zyski – podaje tygodnik.

Minister Barcikowski wymieniając z nazwiska agenta brytyjskiego, dowie się, że kogoś z Londynu trzeba zabierać do domu. Chyba że sam zastosował zasadę wzajemności, bo kogoś z Londynu zabrał już wcześniej. Ale jeśli tak, to nie słyszeliśmy o tym na zamkniętej sesji parlamentu brytyjskiego – konkluduje publicysta.

Źródło artykułu: WP Wiadomości
Wybrane dla Ciebie
Kulisy rozmów Ukrainy z Rosją. "Unikają historycznego popisywania się"
Kulisy rozmów Ukrainy z Rosją. "Unikają historycznego popisywania się"
Islandia przyspiesza drogę do UE. W tle groźby Trumpa
Islandia przyspiesza drogę do UE. W tle groźby Trumpa
Awarie kanalizacji na lotniskowcu. Marynarze mają dość
Awarie kanalizacji na lotniskowcu. Marynarze mają dość
Ropa nie płynie na Słowację. Kijów znów przesuwa termin
Ropa nie płynie na Słowację. Kijów znów przesuwa termin
Napięcie w Meksyku. Turyści z Polski o sytuacji na miejscu
Napięcie w Meksyku. Turyści z Polski o sytuacji na miejscu
Ultimatum dla Teheranu. Trump: To ja podejmuję decyzję
Ultimatum dla Teheranu. Trump: To ja podejmuję decyzję
Ambasador USA zlekceważył wezwanie. Francja zamyka dostęp do ministrów
Ambasador USA zlekceważył wezwanie. Francja zamyka dostęp do ministrów
Wałęsa ocenia Trumpa. "To bardzo rosyjska gra"
Wałęsa ocenia Trumpa. "To bardzo rosyjska gra"
Wyniki Lotto 23.02.2026 – losowania Multi Multi, Ekstra Pensja, Kaskada, Mini Lotto
Wyniki Lotto 23.02.2026 – losowania Multi Multi, Ekstra Pensja, Kaskada, Mini Lotto
Katastrofa śmigłowca w Peru. 15 osób nie żyje
Katastrofa śmigłowca w Peru. 15 osób nie żyje
Kim przygotowuje córkę do sukcesji. Mianował ją "dyrektorem ds. rakiet"
Kim przygotowuje córkę do sukcesji. Mianował ją "dyrektorem ds. rakiet"
Akcja aktywistów w Luwrze. Powiesili zdjęcie byłego księcia Andrzeja
Akcja aktywistów w Luwrze. Powiesili zdjęcie byłego księcia Andrzeja