ycipk-3m7f2l

Minister "uprzejmie prosi” o niestosowanie ustawy, którą napisał. "To podżeganie do łamania prawa"

Konflikt ministrów rolnictwa i środowiska utrudnia stworzenie nowego prawa łowieckiego po tym, jak obowiązująca od kwietnia ustawa powoduje, że rolnicy są narażeni na wielotysięczne straty – dowiedziała się WP ze źródeł w obu resortach. - Rolnicy są wkurzeni na PiS bardziej niż na PO. To może spowodować katastrofę w wyborach – słyszymy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Przez spór ministrów o kształcie nowego prawa łowieckiego może zadecydować premier Morawiecki.
Przez spór ministrów o kształcie nowego prawa łowieckiego może zadecydować premier Morawiecki. (PAP, Fot: Rafał Guz)
ycipk-3m7f2l

Napisane w resorcie środowiska prawo łowieckie, które wprowadziło nowe zasady szacowania szkód łowieckich, weszło w życie 1 kwietnia. 3 tygodnie później Henryk Kowalczyk zwrócił się w piśmie do szefa związku łowieckiego z "uprzejmą prośbą”, by myśliwi "zawierali porozumienia z rolnikami w drodze ugody" na podstawie kodeksu cywilnego, "poza procedurą dochodzenia odszkodowania wskazaną w ustawie - Prawo łowieckie”.

- To kuriozum. De facto minister w oficjalnym dokumencie proponuje łamanie przepisów ustawy, którą sam napisał - ocenia myśliwy zbliżony do władz PZŁ.

- To podżeganie do łamania prawa przez organ administracji państwowej – wtóruje mu Dariusz Młotkiewicz, prezes klubu św. Huberta.

ycipk-3m7f2l

Według Młotkiewicza ustawa została napisana w oderwaniu od rzeczywistości, bo jej twórcy nie wzięli pod uwagę, że w Polsce jest niewielu specjalistów od szacowania szkód łowieckich.

Bunt sołtysów

- Wcześniejszy system polegał na tym, że rolnik zawierał ugodę z kołem łowieckim, do czego dochodziło w dziewięćdziesięciu paru przypadkach. W pozostałych kilku spory co do odszkodowania rozstrzygały sądy - tłumaczy szef klubu św. Huberta.

Nowe prawo przerzuca obowiązek szacowanie szkód na gminy, w których brakuje przeszkolonych ludzi. Przeciwko ustawie buntują się sołtysi. Według naszych rozmówców, w skali całej Polski trzeba będzie przeszkolić 60 tys. ludzi, co może potrwać dwa lata. Do tego czasu rolnicy są narażeni na wielotysięczne straty.

ycipk-3m7f2l

Rolnik ze wschodniej Polski: - Połowę areału rzepaku stratowały mi sarny i jelenie. Należy mi się ponad 100 tys. zł za te szkody. Koło łowieckie kłóci się z gminą, kto ma się sprawą zająć. W urzędzie gminy usłyszałem, że nie mają wyszkolonych ludzi. Odesłali mnie do koła łowieckiego, gdzie zapytali, czy potrafię czytać i powiedzieli, że wedle ustawy szacować powinna gmina.

"Jestem wkurzony na PiS"

Rozmówca Wirtualnej Polski dodaje, że napisał skargę do wojewody i pismo do szefa resortu rolnictwa. - To w końcu mój minister. Jestem wkurzony na PiS, że doprowadzili do tej sytuacji. Nie zagłosuję na nich. Powinienem podać do sądu Kowalczyka, który jest odpowiedzialny za napisanie tej ustawy - denerwuje się rolnik.

Zobacz także: Kamiński: prezes PiS ma obsesję na punkcie Lecha Wałęsy

ycipk-3m7f2l

Podobnie jak sołtysi przeciągają linę z myśliwymi, do porozumienia nie mogą dojść ministrowie rolnictwa i środowiska.

Współpracownik ministra rolnictwa: - Jurgiel nie ma pomysłu jak rozwiązać problem i wie, że Kowalczyk ma lepsze chody u Kaczyńskiego. Pierwsza koncepcja to zwalenie winy na Kowalczyka i zmuszenie go, by tłumaczył się w Sejmie, dlaczego napisane przez niego prawo łowieckie nie działa.

Walka ministrów

ycipk-3m7f2l

Nieprzypadkowo szef resortu rolnictwa wrócił ostatnio do pomysłu likwidacji Polskiego Związku Łowieckiego, który jest nadzorowany przez ministra środowiska. - Jurgiel jest wkurzony, że Kowalczyk o wszystkim decyduje. Chciałby zlikwidować PZŁ i przejąć kontrolę nad łowiectwem. Choć trzeba przyznać, że Jurgiel jest zielony – kompletnie tej tematyki nie rozumie. Zdaje sobie jednak sprawę, że rolnicy są wkurzeni na PiS w większym stopniu niż byli na Platformę. To może spowodować katastrofę w wyborach samorządowych – mówi nasz informator.

Współpracownik Kowalczyka: - Już jest decyzja, że ustawa musi zostać zmieniona. Pytanie, kto teraz będzie odpowiedzialny za szacowanie strat. Jurgiel chce, by to robiły ośrodki doradztwa rolniczego, ale tam nie ma przeszkolonych ludzi. O nowej ustawie mamy rozmawiać z premierem Morawieckim.

Rzecznik resortu środowiska Aleksander Brzózka, pytany o pismo Kowalczyka z apelem o niestosowanie ustawy, wyjaśnia, że w „niektórych gminach mamy do czynienia z sytuacją, w której sołtysi odmawiają udziału w szacowaniu szkód”. Według rzecznika minister jedynie "zaleca", by ustalenie wysokości odszkodowania odbywało się "na podstawie ogólnie obowiązujących przepisów prawa, bez stosowania procedury szacowania szkód określonej w ustawie Prawo łowieckie”.

Brzózka przyznaje, że minister "rozważa zmianę regulacji prawnych dotyczących szacowania szkód, aby rolnicy nie byli poszkodowani w tej kwestii”. Dopytywany o spór Kowalczyka z Jurgielem rzecznik odpowiada, że "aktualnie nadzór nad PZŁ" pełni minister środowiska.

ycipk-3m7f2l

Do czasu publikacji tekstu nie udało się nam uzyskać komentarza resortu rolnictwa.

Masz newsa, zdjęcie lub film? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
ycipk-3m7f2l
ycipk-3m7f2l