Mętne kulisy

Nie wiedziałam o planowanej akcji policyjnej w szkole w Szafarni. Gdyby mnie spytano o zdanie, byłabym stanowczo przeciwna. Używanie siły jest ostatecznością, w tym wypadku nie było to, moim zdaniem, uzasadnione - mówi Henryka Zawadzka, starosta powiatowy z Golubia-Dobrzynia. - Zrobię wszystko, by nie doszło do podobnej sytuacji w przyszłości. To był błąd. Zabrakło wyobraźni wielu osobom.

Przypomnijmy. W nocy z 1 na 2 lutego, chwilę po godzinie trzeciej, okupowana szkoła w Szafarni została otoczona przez policję. Drzwi zostały wyważone łomem. Policjanci, którym towarzyszył wójt Radomina, Mieczysław Konczalski, wkroczyli do szkoły. Wewnątrz nie napotkali oporu. Był tam tylko jeden z protestujących, który zasłabł na widok ubranych w czarne kombinezony policjantów.

Dzięki tej akcji obiekt mogła przejąć nowa dyrektorka, której nie akceptują protestujący. Od tego czasu w szkole nie są prowadzone lekcje. Rodzice nie chcą, by ich dzieci chodziły do szkoły strzeżonej dzień i noc przez ochronę najętą przez wójta. Od wtorku rodzice zorganizowali uczniom zajęcia w pobliskiej remizie strażackiej. Jak zapewniają mieszkańcy Szafarni, chodzi o odstresowanie ich pociech po akcji policyjnej.

Nagle zmieniono zdanie

Tymczasem okoliczności podjęcia decyzji u życiu siły w Szafarni nie są jasne. Jeszcze w piątek 30 stycznia zastępca komendanta powiatowego policji w Golubiu-Dobrzyniu, młodszy inspektor Marek Wiśniewski nie widział prawnych podstaw do podjęcia interwencji, której żądał wójt. Nagle zmieniono zdanie i siły policyjne ruszyły nocą na Szafarnię. Co wpłynęło na zmianę decyzji?

Oficjalnie policja tuż po akcji zapewniła, że najważniejszy był udział w tej sprawie prokuratury, która poleciła prowadzenie dochodzenia w sprawie niewpuszczenia tydzień wcześniej do szkoły nowej dyrektorki i gminnej komisji inwentaryzacyjnej. To wiązało się z postawieniem zarzutów w sobotę 31 stycznia dwóm liderom strajku, Romanowi Sławkowskiemu i Piotrowi Pilarskiemu.

Tymczasem Prokuratura Rejonowa w Golubiu-Dobrzyniu zapewnia, że nie została powiadomiona przez policję o stawianiu zarzutów. Postępowanie miało być prowadzone w sprawie, a nie przeciwko.

Odciski i zdjęcia

- Musimy to wyjaśnić - podkreśla prokurator okręgowy, Andrzej Leciak. - Policja mogła sama zdecydować o stawianiu zarzutów, ale nie powinna się powoływać na nasze stanowisko w tej sprawie. Takie informacje przekazano prasie, a prokurator rejonowy dowiedział się o zarzutach dopiero 3 lutego.

Stanowczo zaprzecza temu młodszy inspektor Adam Wilamowicz, komendant powiatowy policji z Golubia-Dobrzynia: - Przed przesłuchaniem Romana S. i Piotra P. skontaktowaliśmy się z panią prokurator nadzorującą tę sprawę. Poinformowaliśmy ją, że postawimy zarzuty organizatorom protestu. Przyjęła to do wiadomości.

Niezwykłe okoliczności miało samo przesłuchanie dwóch organizatorów protestu. Zostali wezwani do Komendy Powiatowej Policji w Golubiu-Dobrzyniu w sobotę telefonicznie. Miało chodzić o rozmowę z komendantami i wicestarostą powiatu golubsko-dobrzyńskiego, Janem Kuźmińskim. Po dwudziestu minutach przystąpiono jednak do odczytania zarzutów i przesłuchania, zakończonego pobieraniem odcisków palców i robieniem zdjęć.

Wyjaśnić do końca

Obecność Jana Kuźmińskiego w komendzie w trakcie przesłuchań świadczy, że także starostwo wiedziało, co się święci. Zachodzi tu sprzeczność ze słowami pani starosty cytowanymi na wstępie.

- To był też nasz błąd. Mój zastępca nie poinformował mnie o swoim udziale w tamtych wydarzeniach - przyznaje Henryka Zawadzka. - W sprawie akcji interweniowałam w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Chcę wszystko wyjaśnić do końca. W najbliższym czasie ma dojść do mojego spotkania z komendantem wojewódzkim policji i z komendantem rejonowym.

Komenda Wojewódzka Policji w Bydgoszczy nie chce dziś się wypowiadać na temat akcji w Szafarni. Z wszelkimi pytaniami odsyła do Komendy Powiatowej w Golubiu-Dobrzyniu. To zaskakujące, ponieważ jak już ustaliliśmy wcześniej, to właśnie KWP konsultowała dwukrotnie możliwość przeprowadzenia akcji sił policyjnych w Szafarni z wojewodą kujawsko-pomorskim, Romualdem Kosieniakiem.

Odpowiada wójt

Wychodzi więc na to, że przynajmniej pośrednio wszystkie zainteresowane urzędy i instytucje były o akcji policyjnej powiadomione, a dziś uznają, że jedynym odpowiedzialnym za jej podjęcie był komendant powiatowy policji w Golubiu-Dobrzyniu.

- Decyzję podjąłem na żądanie wójta gminy Radomin - mówi komendant Adam Wilamowicz. - Z ustawy o policji wynika, że powinienem tak zrobić. Zarazem trzeba pamiętać, że zgodnie z tą samą ustawą za zasadność żądania użycia siły odpowiada wójt, a o ewentualnej jej niezgodności z prawem decyduje wojewoda. Moim zdaniem, akcja była zasadna.

Przez dwa ostatnie dni nie udało nam się skontaktować z wójtem gminy Radomin, Mieczysławem Konczalskim. Zamierzaliśmy go spytać o kilka dodatkowych szczegółów. Według naszych informatorów, na ostatniej sesji Rady Gminy miał wspomnieć, że decyzję w sprawie akcji podjęto na najwyższym szczeblu.

JACEK KIEŁPIŃSKI

Wybrane dla Ciebie
Trump blokuje układ. Baza kluczowa do ataku na Iran?
Trump blokuje układ. Baza kluczowa do ataku na Iran?
Europa nie zmęczy się wojną. Mocna deklaracja ministrów MSZ
Europa nie zmęczy się wojną. Mocna deklaracja ministrów MSZ
Orban i Fico "agentami Putina"? Ostry komentarz z Monachium
Orban i Fico "agentami Putina"? Ostry komentarz z Monachium
Wielka Brytania. Podejrzany ws. Epsteina zwolniony za kaucją
Wielka Brytania. Podejrzany ws. Epsteina zwolniony za kaucją
Eksplozja w Mikołajowie. Zełenski: To mógł być zamach
Eksplozja w Mikołajowie. Zełenski: To mógł być zamach
Atak USA na Morzu Karaibskim. Zginęły trzy osoby
Atak USA na Morzu Karaibskim. Zginęły trzy osoby
Zełenski o presji Trumpa na Putina. "Nie jest wystarczająca"
Zełenski o presji Trumpa na Putina. "Nie jest wystarczająca"
Kulisy rozmów Ukrainy z Rosją. "Unikają historycznego popisywania się"
Kulisy rozmów Ukrainy z Rosją. "Unikają historycznego popisywania się"
Islandia przyspiesza drogę do UE. W tle groźby Trumpa
Islandia przyspiesza drogę do UE. W tle groźby Trumpa
Awarie kanalizacji na lotniskowcu. Marynarze mają dość
Awarie kanalizacji na lotniskowcu. Marynarze mają dość
Ropa nie płynie na Słowację. Kijów znów przesuwa termin
Ropa nie płynie na Słowację. Kijów znów przesuwa termin
Napięcie w Meksyku. Turyści z Polski o sytuacji na miejscu
Napięcie w Meksyku. Turyści z Polski o sytuacji na miejscu