Marcinkiewicz o niebie i spotkaniu braci Kaczyńskich
Były premier Kazimierz Marcinkiewicz podzielił się na Facebooku swoimi przemyśleniami dotyczącymi Lecha i Jarosława Kaczyńskich. Ten pierwszy - jak napisał - w jego przekonaniu był dobrym człowiekiem. O prezesie PiS były premier nie ma dobrego zdania. Nie jestem teologiem - zastrzega Marcinkiewicz i zastanawia się "czy jest szansa by w myśl katolickiej nauki spotkał się jeszcze z bratem"?
30.08.2017 15:05
Jak pisze Kazimierz Marcinkiewicz, czasem myśli o "fenomenie związku braterskiego" między Lechem a Jarosławem Kaczyńskimi. Stara się też "zrozumieć obecne postępowanie lidera PiS". "Wielokrotnie zaświadcza on o swojej wierze. A katolicy wierzą także w życie po śmierci, w niebo" - czytamy we wpisie Marcinkiewicza.
Jak pisze, dość dobrze znał Lecha Kaczyńskiego. "Uważam, że był dobrym człowiekiem. Pomagał ludziom i był wobec innych dobry i uczynny. Słyszałem wiele takich właśnie opinii o nim. Do tego zginął tragicznie w katastrofie lotniczej będąc prezydentem naszego kraju" - czytamy. Zastrzegając: "nie mnie to rozstrzygać", pisze, że to wszystko wskazywałoby, że Lech Kaczyński jest w niebie.
O drugim z braci były premier pisze: "jest - moim zdaniem - do szpiku złym człowiekiem, pełnym nienawiści wobec innych ludzi". "Uważam, że rujnuje nasz kraj. Skłóca Polaków i napuszcza jednych na drugich. Łamie zasady wolności i demokracji, nie reaguje na wierutne kłamstwa dziś właściwie królujące w polskiej polityce. Nie przebiera w słowach i działaniach wymierzonych przeciwko innym. Pozwala na szerzenie się nienawiści, rasizmu, ksenofobii i nacjonalizmu, a właściwie już nawet faszyzmu. Wykorzystuje instytucje państwa do 'deptania' i symbolu i człowieka jakim jest Lech Wałęsa" - napisał Marcinkiewicz.
Na zakończenie były premier zastanawia się, "czy jest szansa by w myśl katolickiej nauki spotkał się jeszcze z bratem, czy raczej ich drogi rozeszły się już całkowicie".
"Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że każdy może się zmienić. Każdy ma szanse by być dobrym człowiekiem. I każdy ma wybór" - kończy były premier.