Mamy film z licytacji ziemi Leppera. To smutny koniec legendy znanego polityka

To tam narodziła się Samoobrona, a jej twórca Andrzej Lepper wychłostał komornika ścigającego rolnika za długi. Byliśmy na licytacji majątku rodziny Lepperów w Zielnowie. Nikt nie miał skrupułów i nie padło słowo protestu, kiedy ziemia jednego z najbardziej znanych polityków szła w obce ręce.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wywoływał największe sejmowe afery, walczył o zarobki rolników - 7 lat po śmierci Leppera komornik zlicytował część jego gospodarstwa za długi syna.
Wywoływał największe sejmowe afery, walczył o zarobki rolników - 7 lat po śmierci Leppera komornik zlicytował część jego gospodarstwa za długi syna. (East News, Fot: FOT. K.MIKULA/WPROST)

Dawni koledzy założyciela Samoobrony deklarowali pomoc w ocaleniu "dziedzictwa po Lepperze". Ktoś z nich miał wstawić się za synem polityka, Tomasz Lepperem, który okazał się bankrutem. Mówiono też, że u komornika będzie pikieta. Nie przyszedł jednak nikt w biało-czerwonym krawacie. Na licytacji majątku Lepperów położonego w Zielnowie, koło Darłowa zjawili się za to rolnicy, łowcy taniej ziemi i drobni ciułacze.

Tak wyglądała licytacja majątku Lepperów

- To ten facet, on robi dużo nieszczęścia na wsi - uczestniczka licytacji wskazuje na dryblasa w kaszkiecie. - Jeździ po kancelariach komorników i skupuje ziemię rolników, którzy popadli w długi - wskazuje. Widząc pokazywanie palcem mężczyzna naciąga kaszkiet na oczy i chowa twarz w kołnierzu kurtki. - Kto mi zabroni - rzuca w odpowiedzi i chowa się za innym klientem.

Chwilę później komornik wywołuje go i jeszcze kilka osób na pierwszą licytację. Pod młotek idzie półhektarowa działka, położona tuż obok domu Lepperów z ceną wywoławczą 33 tys. - Nie wejdę, dopóki dziennikarze nie wyłączą kamer - słychać z korytarza. Licytacja jest publiczna, dlatego komornik oficjalnie wyczytuje nazwiska potencjalnych kupujących, którzy wcześniej wpłacili 20 proc. ceny wywoławczej. Ostatecznie do pierwszej licytacji nikt nie przystępuje. Wstydzą się?

47 tys. zł, kto dla więcej?

Pan Henryk, przedstawiający się jako rolnik z sąsiedniej wsi nie ma skrupułów. - Każdy musi odpowiadać za swoje długi. Mógł tu przyjść Tomek i pokazać, że mu zależy na tej ziemi. Skoro nie przyszedł więc, ja to kupuję i przyłączę do swojego gospodarstwa - dodaje. Nieśmiało wchodzi do pokoju licytacji. Miętosi papiery oczekując, aż komornik ogłosi licytację działki o powierzchni 6,91 hektara. Wyceniono ją na 95 tys. zł. Komornik szukając nabywców ustala cenę wywoławczą na 2/3 tej wartości. To atrakcyjna cena.

Obok Henryka staje młody rolnik. Też chce brać te hektary, ale orientuje się, że nie będzie miał przy sobie 15 tys. w gotówce. Komornik od razu po zamknięciu licytacji chce wpłaty 20 proc. ceny. Chłopak liczy pieniądze, dopytując komornika o zasady. Wreszcie wzdycha: - Brakuje tysiąca.

- 74 tysiące! - triumfuje Henryk i nikt już go nie przebija. Podpisuje dokumenty z komornikiem. Chowa za pazuchę. - Wie pan, za 10 tys. to grzech byłoby nie brać - uśmiecha się pod wąsem. Żona ciągnie go za rękaw, "nie rób sensacji".

Po chwili i komornik wzywa chętnych na 4 hektary za 47 tys. złotych. Wraca pan Henryk i młody rolnik (ten bez tysiąca). Na pytanie komornika, kto oferuje cenę minimalną młody rolnik odpowiada stanowczo: - Ja! - krzyczy i podnosi rękę. Nikt więcej się nie odzywa. Komornik recytuje: "po raz pierwszy, po raz drugi, po raz trzeci". I przystawia pieczątkę na wydrukowanej umowie. Młody rolnik odchodzi zadowolony, rozmawiać jednak nie chce.

Z licytacji działek komornik zbiera 121 tys. zł. Sprzedane zostały między innymi słynne łąki Andrzeja Leppera - te którym właściwie można przypisać powstanie Samoobrony. Historię opowiada nam jeden ze świadków licytacji. - Tam się wszystko zaczęło. Na te podmokłe łąki Andrzej wziął kredyt, a później co roku mu je zalewało. Nie mógł kosić, nie zarabiał, popadł w konflikt z bankiem - opowiada jeden z uczestników licytacji. - Przez te łąki zrodził się bunt Leppera - rolnika, a później zaczęły się blokady drogowe i powstała Samoobrona. A teraz taka historia - westchnął.

Co na to "mieszkańcy Lepperowa"?

- Zlicytowali? Andrzej się w grobie przewraca, tyle tylko skomentuję - rzuca sąsiad Lepperów. Dziś nikt nie chce komentować finansowych problemów rodziny. Mało tego, wspomnienia po najbardziej znanym mieszkańcu Zielnowa już się zacierają. Minęło prawie 7 lat od jego śmierci. Mieszkańcy częściej go widywali w telewizji, niż we wsi. W samej miejscowości niewiele się zmieniło. Od 20 lat kałuże powstają w tym samych dziurach. Stodoła obok gospodarstwa Lepperów jak była ruiną, tak i jest. Jedyna nowość to ponad 20 wiatraków farmy wiatrowej na horyzoncie.

- Andrzej Lepper? Nie znam go. Musi Pan ze starszymi mieszkańcami porozmawiać - mówi kobieta z dwójką dzieci spacerująca ulicą Zielnowa. Jak wybuchały afery z Lepperem i dziennikarze najeżdżali wieś, to zawsze komentował sołtys Marek Gawęda. Ten jednak zmarł, a nowa, młoda sołtys nie znała Leppera.

Koniec legendy

- I pomyśleć, że kiedyś Andrzej Lepper wychłostał komornika, który licytował ziemię rolnikowi - wspominają ludzie zebrani w biurze komornika. Historia o chłoście pochodzi z początków rolniczego związku Samoobrona RP. Zarządcy komisarycznemu zajętego za długi gospodarstwa Andrzej Lepper wymierzył karę chłosty, organizując okrutne przedstawienie. Ofiarę pojmano, wykręcono ręce i bito rózgami na gołe ciało. Lepper odsiedział za to w areszcie trzy miesiące, potem został skazany na 18 miesięcy więzienia w zawieszeniu.

Takie akcje utorowały mu drogę do polityki. Był posłem, wicemarszałkiem Sejmu, posłem Parlamentu Europejskiego, ministrem rolnictwa oraz wicepremierem w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Zmarł w 2011 roku i choć oficjalną przyczyną jest samobójstwo, do dziś wielu współpracowników twierdzi, że Leppera zgładzono. Tylko raz w roku, w rocznicę śmierci, około 300 osób przychodzi na cmentarz w Krupach, gdzie spoczywa założyciel Samoobrony.

Polub WP Wiadomości