Miliard obliczeń w ciągu każdej sekundy brzmi oszałamiająco. Niestety, tylko brzmi. Naukowcy rozwiązują problemy tak złożone, że obliczenia robione na domowym komputerze zajęłyby im całe długie lata. Jednym z dobrych przykładów jest prognozowanie pogody. Fizyk powie, że to niemożliwe bez rozwiązywania bardzo skomplikowanych równań dynamiki płynów (które opisują cyrkulacje powietrza). Tego z kolei nie da się zrobić bez dużej mocy obliczeniowej. Czym ona większa, tym więcej aspektów sprawy można zbadać i tym bardziej wiarygodna staje się prognoza pogody. Jak widać, ciągle za wolno liczymy, bo przewidywanie pogody przychodzi nam z największym trudem. Dzisiaj trudno wyobrazić sobie jakąkolwiek dziedzinę nauki, w której nie korzystano by z superkomputerów. Symuluje się ruchy planet, zjawiska zachodzące we wnętrzu gwiazd czy chociażby efekt uderzenia komety w Ziemię; zanim powstanie samochód, samolot czy chociażby sportowy rower, trzeba sprawdzić, jakie będzie stawiał opory. I znowu, czym szybszy komputer, tym
dokładniejsze badania, a w efekcie na przykład mniejsze zużycie paliwa. W naukach biologicznych symuluje się podziały komórek i niezwykle skomplikowane procesy biochemiczne, zachodzące w ich wnętrzu. Sprawdza się, jak działają enzymy. Farmaceuci dzięki superszybkim komputerom projektują leki, a architekci mosty i wieżowce. Energetycy na ekranie komputera sprawdzają, co dzieje się we wnętrzu reaktora jądrowego, a geofizycy uczą się przewidywać trzęsienia ziemi. Często z superkomputerów korzystają wojskowi. Armia symuluje wybuchy jądrowe (dzięki temu nie musi ich przeprowadzać w rzeczywistości) i cyfrowo testuje konstrukcje samolotów wojskowych. Duża moc obliczeniowa pozwala analizować dane zebrane przez wywiad, także wywiad satelitarny. W skrócie, komputery robią wszystko to, co z powodów finansowych, etycznych czy technicznych jest nie do wykonania w rzeczywistości.