Publicysta pisze, że na pytania o konkrety Andrzej Barcikowski odmawia odpowiedzi. Ze strzępów informacji - bo przecież wszystko jest supertajne - wynika, że alarm ABW dotyczy lobbingu, uprawianego według ministra Barcikowskiego m.in. za pomocą mediów. Podobno szef Agencji wymienił w tym kontekście niektóre tytuły prasowe, konkretne publikacje, a nawet nazwiska dziennikarzy. Podobno na liście Barcikowskiego znalazły się też publikacje i nazwiska dziennikarzy "Rzeczpospolitej". Podobno...
Znaki zapytania można mnożyć. Podobnie jak plotki, podejrzenia i niedomówienia. Jeśli taki efekt chciał osiągnąć Andrzej Barcikowski, to mu się udało. Oskarżanym przez niego gazetom i dziennikarzom trudno się bronić przed zarzutami, których nie znają. Nie zna ich także opinia publiczna.
Tajny tryb formułowania tego rodzaju zarzutów przypomina najgorsze praktyki z czasów PRL. Stosowanie go w III Rzeczypospolitej kompromituje szefa ABW i przypomina o potrzebie oczyszczenia służb specjalnych demokratycznej Polski zarówno z ludzi, jak i nawyków odziedziczonych po komuniźmie - konkluduje komentator "Rzeczpospolitej". (PAP)
Więcej: Rzeczpospolita - Kto się boi dziennikarzyRzeczpospolita - Kto się boi dziennikarzy