Trwa ładowanie...
d1hdl4t
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Krzyki w kierunku premier i ministrów. "Won stąd!"

- Będę wydawać pieniądze na to, by być bliżej obywateli - zadeklarowała podczas konferencji prasowej po posiedzeniu rządu we Wrocławiu premier Ewa Kopacz, pytana o koszty tych wyjazdowych obrad. Dodała, że gdyby nie one, wielu Polaków nie miałoby szansy porozmawiać z nią i ministrami. Wychodzących z budynku szefową rządu i ministrów pożegnały okrzyki niewielkiej grupy osób: "won stąd" i "rząd pod sąd".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Krzyki w kierunku premier i ministrów. "Won stąd!"
(PAP, Fot: Radek Pietruszka)
d1hdl4t

- My występujemy w obronie Polski, bronimy Polski. Wy jesteście bandą oszustów, zdrajców. Prędzej czy później spotka was zapłata za to wszystko - wołał przez megafon jeden z organizatorów akcji pod budynkiem Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Manifestujący chcieli wręczyć Kopacz koszulkę z wizerunkiem Witolda Pileckiego. - Tłamsicie pamięć takich ludzi, a windujecie zbrodniarzy komunistycznych. Waszymi mentorami są tacy ludzie jak Bauman, jak Jaruzelski, Kiszczak i inni zbrodniarze, stalinowcy. Won stąd! - mówił jeden z uczestników manifestacji.

"Będę wydawać pieniądze, by być bliżej obywateli"

d1hdl4t

- Są tacy w Polsce, którzy wydają publiczne pieniądze na to, by odgradzać się od obywateli, a ja wydaję pieniądze na to, by być bliżej obywateli - przekonywała wcześniej szefowa rządu podczas konferencji prasowej po posiedzeniu rządu we Wrocławiu.

Jak podkreśliła, wielu Polaków, z którymi ministrowie rozmawiają podczas wyjazdowych posiedzeń rządu "nie miałoby szansy rozmawiać z ministrem, premierem, nawet wtedy, gdy premierowi chcą nawtykać". - Cenię to sobie ponad wszystko - dodała Kopacz.

- Będę wydawać pieniądze na to, by być bliżej obywateli i przybliżyć władzę do obywateli - deklarowała premier. Wtorkowe posiedzenie rządu we Wrocławiu to trzecie wyjazdowe posiedzenie; poprzednie odbyły się w Katowicach i Łodzi.

"Nie podam pani ręki"

Kopacz pytana była także o incydent, który miał miejsce w poniedziałek wieczorem. Podczas jednego spotkań we Wrocławiu grupa przeciwników rządu zatrzymała Kopacz. - Pani premier, zatrzyma się pani na chwilę - zagadnęli. Gdy Kopacz chciała się przywitać z jednym z mężczyzn, ten odparł: - Nie podam pani ręki, bo się wstydzę za panią. - Pani kłamie, tak jak przez 8 lat kłamaliście. Widać w pani oczach, że pani kłamie - mówił mężczyzna.

d1hdl4t

- Nie jesteście, naprawdę, ani przez moment dumni z tego kraju? - pytała z kolei szefowa rządu. Jedna z kobiet pytała z kolei: "Co tam robiłaś w Moskwie, kłamczucho?". Rozległy się także okrzyki: "złodzieje, złodzieje".

- Oprócz grupy rumuńskich Romów, którzy faktycznie mieli problem, spokojnie rozmawiali i wręczyli mi petycję, była także grupa, która głośno artykułowała swoje niezadowolenie, tak to nazwijmy - relacjonowała we wtorek szefowa rządu.

Jak podkreśliła, "ci ludzie powinni zrozumieć, że żyją w wolnym kraju i nie muszą się już modlić o wolność dla swojej ojczyzny". - Kiedy mówią: "Ojczyznę wolną racz nam zwrócić, Panie", mają tę wolną ojczyznę - dodała.

- Ja tę wolność przedkładam ponad wszystko - zaznaczyła Kopacz. - Jeśli ludzie dzisiaj mogą przyjść i nakrzyczeć na premiera, na ministrów, to ja ponad wszystko cenię sobie wolność i mówię: niech krzyczą i wytykają premierowi i ministrom - powiedziała premier.

d1hdl4t

Jak dodała, "boi się, że, gdy inni będą u władzy, to wtedy ta wolność będzie zdecydowanie ograniczona". - Ja to przyjmuję jako coś naturalnego, ponieważ to jest wpisane w wolność i w demokrację - stwierdziła Kopacz.

Zaznaczyła, że wolałaby, by te rozmowy były mniej emocjonalne, bo "wtedy łatwiej rozwiązywać problemy". - Gorzej, kiedy nie ma problemów, a jest chęć wyłącznie mało sympatycznych stwierdzeń, pod adresem rozmówcy - dodała.

- Całe życie rozmawiałam z ludźmi, nie zawsze to były sympatyczne rozmowy, czasami bardzo trudne, jestem do tego przyzwyczajona i nie stanowi to dla mnie problemu - mówiła Kopacz. Jak oceniła, jeśli podczas tego rodzaju spotkań ma być rozwiązany choć jeden problem, "to warto znieść nawet mało sympatyczne słowa".

d1hdl4t

Podziel się opinią

Share

d1hdl4t

d1hdl4t
Więcej tematów