Trwa ładowanie...

Archiwum w ogniu - Kraków traci cenne akta. "Popełniono błędy, ktoś musi ponieść konsekwencje"

Trzy dni trwało gaszenie Archiwum Urzędu Miasta Krakowa. Nowo wybudowany kompleks miał być bezpieczny i odporny na pożary. Okazał się logistycznym koszmarem strażaków. Politycy mówią o odpowiedzialności miasta oraz bezpowrotnie straconych dokumentach. Pytają również o możliwość celowego podpalenia.
Share
Kraków. Strażacy kolejną dobę będą gasić pożar w miejskim archiwum. Fot: Łukasz Gągulski
Kraków. Strażacy kolejną dobę będą gasić pożar w miejskim archiwum. Fot: Łukasz GągulskiŹródło: PAP
duzwcyn

To miała być - i przez krótki czas była - urzędnicza duma Małopolski. Nowy kompleks budynków Archiwum Urzędu Miasta Krakowa budowano w 2018 i 2019 roku jako modelowy przykład inwestycji, która miała spełniać zarówno wyśrubowane standardy bezpieczeństwa, jak i ergonomii oraz estetyki.

"Piękny i nowoczesny obiekt". "Systemy suchego gaszenia"

Siedzibę archiwum na ul. Na Załęczu otwierano w aurze wielkiego sukcesu władz miasta. W filmie promocyjnym sprzed ponad dwóch lat słyszymy, jak prezydent miasta prof. Jacek Majchrowski z dumą w głosie przyznaje, że to "pierwsze w Polsce archiwum samorządowe, które jest wybudowane na nowo", a decyzja zapadła ze względu na "coraz bardziej restrykcyjne przepisy o składowaniu akt". - Chcieliśmy zapewnić (dokumentom - przyp. red.) odpowiednie warunki. I to się udało. Jest piękny, nowoczesny obiekt - mówił prezydent.

duzwcyn

W pomieszczeniach oddanych do użytku znalazło się również miejsce na rozbudowany system monitoringu całego kompleksu oraz systemy bezpieczeństwa. - Zastosowaliśmy najnowocześniejsze technologie. Nasze hale pozbawione są dostępu do światła. Światło jest jednym z najgorszych niszczycieli papieru. W związku z tym wyposażyliśmy je w urządzenia utrzymujące właściwą wilgotność i temperaturę powietrza oraz oczywiście instalacje suchego gaszenia - przekonywała w dniu oddania nowych obiektów Janina Pokrywa, dyrektor Zarządu Inwestycji Miejskich.

- Jest to jeden z najładniejszych budynków archiwum w Polsce. Modernizacja pozwoli pracować w super warunkach - dodawał Zbigniew Pasierbek, kierownik Archiwum UMK.

Kraków bezradny wobec pożaru w archiwum

Tymczasem 6 lutego 2021 roku wszystkie te zapowiedzi zostały poddane brutalnemu testowi. Pożar, który wybuchł w budynku, okazał się niemożliwy do powstrzymania przez ponad trzy dni, bezpowrotnie trawiąc w ogniu tysiące metrów dokumentów, w których znajdowały się zarówno sprawy z zakresu planowania przestrzennego, jak i przetargów miasta.

duzwcyn

Ze względu na brak okien oraz jeden korytarz prowadzący do miejsca składowania akt - nie obyło się bez wybijania dziur w ścianach oraz użycia ciężkiego sprzętu. Pomimo uczestnictwa w akcji ponad 200 strażaków z Krakowa i regionu - samą pianą oraz oddymianiem nie udało się opanować sytuacji.

"Nie wiemy, jakie dokumenty się spaliły. Niektórych z nich nie uda się odzyskać, część może uda się uratować" – mówi portalowi LoveKraków.pl Dariusz Nowak z krakowskiego magistratu. – Budynek został tak skonstruowany, aby zmieściło się w nim jak najwięcej dokumentów. Wejście do hali prowadzi jednymi drzwiami, nie ma w nim też okien. Dlatego wczoraj przez dwie godziny musieliśmy wyburzać część ściany, aby wprowadzić sprzęt np. do lekkiej mgły – dodawał Sebastian Woźniak, rzecznik prasowy komendy wojewódzkiej straży pożarnej.

Koalicja 276. Borys Budka nie uprzedził Szymona Hołowni?: "To się powinno zaczynać od dołu"

"Ktoś musi ponieść konsekwencje"

- Przecież to kpina. Jacek Majchrowski pojawił się na miejscu dopiero w niedzielę po obiedzie. Wojewoda małopolski Łukasz Kmita dopiero w poniedziałek. Wcześniej bagatelizowano pożar, mówiono, że palą się tam mało ważne świstki. Klasyk radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi w naszym mieście - mówi WP jeden z lokalnych działaczy miejskich.

duzwcyn

O zdanie zapytaliśmy też działających w Krakowie polityków szczebla lokalnego i ogólnopolskiego.

- Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Jeśli potwierdzą się doniesienia o celowym zaprószeniu ognia, to znaczy, że zawiodła ochrona tego obiektu. Jeśli zaś chodzi o trudności, z którymi borykają się strażacy w akcji gaśniczej, są one dobitnym znakiem, że popełniono błędy projektowe. Należy bezwzględnie zidentyfikować osoby odpowiedzialne za ten stan i wyciągnąć wobec nich konsekwencje. Obawy, które się pojawiają, dotyczą tego, czy dokumenty, które spłonęły zostały zdigitalizowane, czy są ich cyfrowe kopie. To ważne, bo wiemy, że były tam dokumenty związane z np. przetargami, pozwoleniami na budowę. Mam nadzieję, że urząd miasta zadbał o to, a pożar nie będzie miał negatywnego wpływu na procedowanie sprawy - twierdzi Daria Gosek-Popiołek, krakowska posłanka partii Razem.

- Naprawdę trudno jest mi zrozumieć, że pożar strawił archiwum miejskie liczące 20 tys. metrów dokumentów, które przecież niedawno było modernizowane i rozbudowywane właśnie dla poprawy bezpieczeństwa. Dobrze, że nikomu nic się nie stało. Mam nadzieję, że chociaż system monitoringu zadziałał i można będzie poznać przyczyny pożaru. Spłonęło wiele ważnych dokumentów, akta pracowników, dokumenty z wielu miejskich jednostek, z wydziału architektury czy też zawierane przez miasto umowy i dokumentacja przetargowa. Poczekajmy spokojnie na wyniki dochodzenia - mówi Wirtualnej Polsce Łukasz Maślona, krakowski radny ze stowarzyszenia Funkcja Miasto.

Interpelacja radnych

W związku z pożarem, pytania do władz miasta złożyli również radni Prawa i Sprawiedliwości. - W XXI wieku pożar nowego budynku archiwum dziwi, szczególnie, że inwestycja nie ma dwóch lat i miała być zaprojektowana, by chronić dokumenty przed pożarami. Złożyliśmy dzisiaj jako radni wniosek do prezydenta Jacka Majchrowskiego, w którym zadaliśmy 5 kluczowych pytań ważnych z perspektywy mieszkańców. W pożarze płoną również dokumenty w ich indywidualnych sprawach. Liczymy, że służby dogłębnie zbadają ten problem - tłumaczy WP radny Michał Drewnicki.

Choć policja obecnie nie potwierdza wersji o celowym podpaleniu, przez długi czas był to jeden ze scenariuszy realnie brany pod uwagę. Nie ulega wątpliwości, że sprawa pożaru w Archiwum UMK stanowi sygnał ostrzegawczy dla innych samorządów, a jak twierdzą niektórzy rozmówcy WP, również przedmiot zainteresowania prokuratury. Nie zadziałały zarówno systemy gaśnicze, jak i samo zaprojektowanie budynku od strony przeciwpożarowej - archiwum okazało się bowiem logistycznym koszmarem strażaków. Trwa szacowanie strat.

Marcin Makowski dla WP Wiadomości

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

duzwcyn

Podziel się opinią

Share
duzwcyn
duzwcyn
Więcej tematów