Trwa ładowanie...

Koziński: Lewica i Solidarna Polska. Żywoty równoległe (OPINIA)

Partie Zbigniewa Ziobry i Włodzimierza Czarzastego walczą o własną podmiotowość, o wyjście z cienia PiS i PO. Częściowo im się to już udało w czasie głosowań nad Funduszem Odbudowy. Ale dalej są dalej niż bliżej celu.

Share
Zbigniew Ziobro i Włodzimierz Czarzasty
Zbigniew Ziobro i Włodzimierz CzarzastyŹródło: Getty Images
d4j1h7w

Głosowanie w sprawie Funduszu Odbudowy było – poza wszystkim innym – także jasną deklaracją polityczną. Położeniem fundamentów pod następne wybory. To był jeden z powodów, dla którego wybuchło aż tyle emocji wokół ratyfikacji tego planu. W połowie kadencji trzeba było zająć stanowisko, które później będzie sporo ważyło w kampanii wyborczej. Jak w tej kwestii pozycjonowały się kolejne partie?

Mieć ciastko i zjeść ciastko

PiS zajął stanowisko najbardziej klasyczne – zresztą trudno, żeby było inaczej, skoro to desygnowany przez tę partię pomysł, a premier brał udział w negocjacjach unijnego porozumienia. Długo wydawało się, że zresztą w ten sam sposób zachowają się inne ugrupowania (poza Konfederacją). Jednak gdy Zbigniew Ziobro zapowiedział, że jego Solidarna Polska będzie przeciw, strona opozycyjna ruszyła. Dostrzegła szansę na rozegranie rządu i postanowiła z niej skorzystać.

d4j1h7w

Tyle że cała materia jest nader skomplikowana. Trochę jak w tenisie przy grze w debla. Stara zasada mówi: jeśli nie masz pomysłu, jak zagrać piłkę, to uderz ją między rywali. Dokładnie taką piłką stał się dla opozycji Fundusz Odbudowy. Przecież główne filary funkcjonowania politycznego Platformy, Lewicy i PSL to mocny anty-PiS oraz jednoznaczny kurs prounijny. A teraz trzeba było to rozdzielić. Opozycja musiała zdecydować: czy złożyć proeuropejskość na ołtarzu anty-PiSu, czy zachować się odwrotnie.

Zobacz również: Senator klubu PiS mocno uderzył w partię Kaczyńskiego

Początkowo trzy główne siły opozycyjne próbowały zjeść ciastko i mieć ciastko. Uznały, że taktycznie przyjmą kurs antyeuropejski i spróbują doprowadzić do upadku rządu. Tyle że wtedy PiS przestał się spieszyć. Ratyfikacja planu, która miała się odbyć w kwietniu, nagle zaczęła łapać opóźnienie.

d4j1h7w

Aż w końcu ze wspólnego frontu wyłamała się Lewica. Sięgnęła po retorykę spod znaku "Europa jest ważniejsza niż anty-PiS" i poparła wspólnie z partią rządzącą Fundusz Odbudowy. PSL i Platforma zostały z pustymi rękami, bo we dwie zatrzymać ratyfikacji nie były w stanie. Stojąc na radykalnych antypisowskich pozycjach, zostały z niczym.

Nuda i emocje

Kto na tym wygrał? W krótkim terminie na pewno Lewica. Z dwóch powodów. Po pierwsze, może o sobie mówić, że jest najbardziej proeuropejską partią w Polsce – przy wysokim stopniu poparcia dla UE to atut. Po drugie, wyszła z cienia Platformy. Wspólny front opozycji w praktyce sprowadzał Lewicę i PSL do roli przystawki PO. W ten sposób partia Czarzastego stała się (choć trochę) bardziej podmiotowa. To już coś.

Tyle że zyski teraz wcale nie muszą się okazać zyskami w przyszłości. Bo wyobraźmy sobie teraz kampanię wyborczą w 2023 r. Dla uproszczenie dyskusji przyjmijmy, że jej realia są zbliżone do tych, które obserwowaliśmy w roku 2019. Lewica ciągle powtarza: jesteśmy partią odpowiedzialną, poparliśmy Fundusz Odbudowy, bo to polska racja stanu, nie można igrać z przyszłością kraju.

A co mówią Platforma i PSL? Ciągle powtarzają: musimy powstrzymać destrukcję państwa, którą od ośmiu lat funduje nam Kaczyński, tylko odsunięcie PiS od władzy pozwoli zatrzymać katastrofę. Znany język antypisowski, opakowany w nową folię przez sprawnych marketingowców współpracujących z PO.

d4j1h7w

I dziś wszystko wskazuje na to, że w starciu tych narracji wygra Platforma. Z prostej przyczyny: bo bycie racjonalnym i proeuropejskim w polityce jest zwyczajnie nudne. Można o tym mówić gęsto i długo, ale ludzie będą przełączać kanały w telewizorze. A anty-PiS zawsze chętnie słuchają – bo są w nim żywe emocje, autentyczne przeżycia. Nie przypadkiem hasłami anty-PiS PO dwa razy wygrała wybory, utrzymuje pozycję największej partii opozycji. Lewica pod to hasło już się podłączyć nie będzie mogła. Łamiąc jedność opozycji jako "anty-PiS" straciła swą wiarygodność. Takiego wyboru politycznego dokonała.

W połowie drogi

Wybór proeuropejskiego kursu też nie musi być pewną inwestycją. Pokazał to ostatni Eurobarometr, z którego wynika, że zaledwie 50 proc. Polaków ufa Unii. W porównaniu z ubiegłym rokiem ten wynik stopniał o 6 proc. To największy spadek ze wszystkich krajów unijnych.

Wyraźnie więc widać, że stosunek Polaków do UE się urealnia i staje się w coraz większym stopniu odzwierciedleniem politycznego sporu, który obserwujemy od 2015 r. w kraju. Politycznie tę zmianę obstawił Ziobro. Widać, że bardzo mu zależy na uczynieniu z Solidarnej Polski podmiotowej, samodzielnej partii. Tak jak Lewica chce wyjść z cienia PO, tak SolPol chce przestać być sklejonym z PiS. Dla pierwszej drogą do tego ma być radykalna proeuropejskość. Dla drugiej – radykalna antyeuropejskość.

Ta druga emocja w polskiej polityce jest stosunkowo nowa. Ziobro zdiagnozował ją dość szybko, więc ma szansę na tej fali popłynąć. Ale szybko może też wpaść na rafy. Z dwóch przyczyn. Po pierwsze, na tych pozycjach już jest Konfederacja, która dorobiła się własnych wyborców i nie za bardzo widać powody, dla których ci wyborcy mieliby nagle przekonać się do Ziobry. Po drugie, eurosceptyczne wątki wyraźnie widać też w samym PiS-ie. Nie przypadkiem ważne, coraz bardziej eksponowane miejsce w jej strukturach zajmuje "Ziobro bis" - Przemysław Czarnek. Trzech posłów PiS zagłosowało przeciw FO i nie za bardzo słychać o karach dla nich. Bo Kaczyński widzi, że eurosceptycyzm też daje polityczne punkty – i pilnuje, by zachować wiarygodność na tym polu.

d4j1h7w

Dziś Lewica i Ziobro znaleźli przestrzeń, na której mogą polityczne zaistnieć – ale sam fakt, że ją znaleźli, nie daje im właściwie nic. SolPol w sondażach nie istnieje, Lewica cały czas się w nich pojawia, bo ma swój żelazny elektorat z dawnych lat. Obie partie są w połowie drogi dopiero. Mają mały sukces, bo wyszły z cienia większych partnerów. Ale teraz druga połowa drogi – konieczność stworzenia czegoś własnego. Bardziej autorskiego, bardziej praktycznego niż proste pro- czy antyeuropejskość.

Ta druga połowa drogi jest zdecydowanie trudniejsza. A od tego, czy obie partie zdołają ją pokonać, zależy ich los w wyborach w 2023 r. Na razie nie wygrały jeszcze nic – natomiast bardzo solidnie naraziły się swoim większym sojusznikom. Za dwa lata się przekonają, czy warto było.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d4j1h7w

Podziel się opinią

Share
d4j1h7w
d4j1h7w
Więcej tematów