placeholder_5c3pvf

Koszmar rodziny w Izdebkach. Nowe fakty

Wstrząsającą historią rodziny z Izdebek żyje już cała Polska. Miało tam dochodzić do gwałtów i zaniedbań. Jak się dowiedziała Wirtualna Polska, ojciec, podejrzany o molestowanie dzieci, wniósł zażalenie na tymczasowy areszt.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Dzieci trafiły do placówki opiekuńczej
Dzieci trafiły do placówki opiekuńczej (East News)
placeholder_5c3pvf

Dramat rodziny miała ujawnić ucieczka jednego z dzieci w połowie listopada. 12-letniego Daniela szukało przez dwa dni prawie tysiąc osób. Chłopiec mieszkał wraz z dziewięciorgiem rodzeństwa i rodzicami we wsi Izdebki. Jest najstarszy.

Podczas jego poszukiwań policjantki nabrały podejrzeń, że w rodzinie chłopca doszło do poważnego przestępstwa. Sprawą zainteresował się prokurator.

Podejrzewa się, że jedno z dziewięciorga młodszego rodzeństwa chłopca zostało zgwałcone. Z informacji TVN wynika, że w ich domu znaleziono zakrwawioną bieliznę jednej z dziewczynek.

placeholder_5c3pvf

Natychmiast aresztowano na trzy miesiące Krzysztofa S., ojca dzieci. - Mężczyzna usłyszał zarzut doprowadzenia osoby małoletniej poniżej 15 roku życia do innej czynności seksualnej. Krzysztofowi S. grozi od dwóch do 12 lata pozbawienia wolności - mówi Wirtualnej Polsce prok. Beata Piotrowicz z Prokuratury Okręgowej w Krośnie. Piotrowicz dodała, że śledztwo prowadzone jest także w kierunku narażenia 12-letniego Daniela na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

- Mężczyzna złożył zażalenie na tymczasowy areszt. Nie zostało ono jednak uwzględnione - powiedziała Piotrowicz.

"Najłatwiej uderzyć w ośrodek MOPS"

placeholder_5c3pvf

- Rodzina od kilku lat była pod opieką opieki społecznej. Otrzymywała wiele form pomocy z naszej strony. Przesłaliśmy ponad 1000 stron dokumentów, potwierdzających nasze działania w tym zakresie - mówią nam pracownicy MOPS-U. Przyznają, że słyszą pod swoim adresem zarzuty o zaniedbanie tej rodziny, ale podkreślają, że to nie była rodzina zapomniana i podejmowanych był szereg czynności, by ją wspomóc.

Podkreślają, że nie mogą się bronić ze względu na restrykcyjne przepisy. - Najłatwiej uderzyć w ośrodek MOPS, bo nie może ujawniać szczegółów - mówi nam nieoficjalnie osoba, znająca sprawę. Dodaje też, że rodzina chętnie współpracowała z pracownikami opieki społecznej i kontakt między nimi był dobry. O tak poważnych zarzutach słyszy pierwszy raz.

Szokujące doniesienia

placeholder_5c3pvf

Tymczasem TVN dotarł do osób, które opowiadają o prawdziwym koszmarze w tej rodzinie. Ich krewna twierdzi, że 43-letnia matka dziesiątki dzieci w ciąży była jeszcze sześć razy, ale poroniła. Ojciec miał każdego dnia bić dzieci. Z zeznań matki wynika, że miał też "spać razem z dziewczynkami".

Ojciec nadużywał alkoholu. - krzyk, krzyk i jeszcze raz krzyk. Wieczorami niosło się po okolicy. Każde dziecko było chore, bo jako niemowlęta były tam nawet bite po głowie. Starsze, kilkuletnie kijem bił. Kiedy próbowaliśmy interweniować to tłumaczył, że chłopiec się przewrócił czy dziewczynka obiła o meble. Baliśmy się go - stwierdza krewna małżeństwa ze wsi Izdebki.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
placeholder_5c3pvf
placeholder_5c3pvf