Kontrola starostwa wykazała, że rodzina zastępcza z Łęczycy była nadzorowana

Kontrola, przeprowadzona przez łęczyckie starostwo w tamtejszym Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, wykazała, że instytucja ta nadzorowała i monitorowała rodzinę zastępczą podejrzaną o znęcanie się nad pięciorgiem podopiecznych i ich wykorzystywanie seksualne.

Obraz
Źródło zdjęć: © WP.PL | Wojciech Nieśpiałowski

Pracownicy PCPR twierdzą, że przez dłuższy czas nie zauważyli, iż dzieciom dzieje się krzywda.

Bulwersującej opinię publiczną sprawie rodziny zastępczej z Łęczycy, w której dzieci były bite i wykorzystywane seksualnie, poświęcona była sesja Rady Powiatu Łęczyckiego. Przedstawiono na niej wyniki kontroli w PCPR, przeprowadzonej przez starostwo; sytuację relacjonowali także pracownicy Centrum.

Według władz powiatu kontrola starostwa wykazała, że PCPR nadzorowało tę rodzinę i otaczało ją szczególnym zainteresowaniem z uwagi na niepokojące sygnały, które płynęły ze strony kuratorów sądowych. Pojawiały się bowiem informacje, że rodzice zastępczy krzyczą na dzieci i zdarza się, że je biją.

Jak przyznała wicestarosta Krystyna Pawlak, kontrola wykazała, że odbyły się dziesiątki wizyt w domu i wywiadów z wychowawcami w placówkach oświatowych. Stwierdzono ponad 30 kontaktów pedagoga i psychologa zatrudnionego w PCPR. Władze powiatu oceniają, że Centrum monitorowało sytuację w tej rodzinie.

Pracownicy Centrum mówili podczas sesji, że przez dłuższy czas nie zauważyli, iż dzieciom dzieje się krzywda. - Żadne dziecko, rozmawiając ze mną na osobności, nie potwierdziło, że coś jest w domu nie tak - mówiła jedna z pracownic. Przełom nastąpił dopiero na początku tego roku, kiedy jedna z pracownic podczas wizyty zauważyła oznaki przemocy domowej. Jak mówiła, dzieci były zastraszone i nie mogła z nimi swobodnie porozmawiać na osobności.

Mimo sprzeciwu matki zastępczej, opisała wówczas zmiany na ciele wychowanka i poinformowała dzieci, że jeśli będą chciały szczerze porozmawiać to żeby udały się do pedagoga szkolnego. W marcu dzieci w końcu zdecydowały się opowiedzieć mu o swoim dramacie. PCPR złożyło doniesienie do prokuratury, a dzieci natychmiast zostały zabrane i umieszczone w innej rodzinie zastępczej, pełniącej rolę pogotowia opiekuńczego.

W miniony piątek starosta łęczycki zawiesił w obowiązkach kierowniczkę PCPR w związku z toczącym się prokuratorskim postępowaniem ws. niedopełnienia obowiązku nadzoru nad tą rodziną zastępczą. Według zawieszonej szefowej Centrum Iwony Zielińskiej instytucja ta zrobiła wszystko, co mogło w tej sprawie zrobić. Podkreśliła, że rodzina była monitorowana systematycznie poprzez kontakt z nią i informacje ze szkół; żadna z tych informacji - jak utrzymuje - nie była negatywna.

Obecna na sesji podsekretarz stanu w ministerstwie pracy i polityki społecznej Elżbieta Seredyn przypomniała, że w sejmie jest już poselski projekt nowelizacji ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej; powstał on we współpracy m.in. z MPiPS. Jak przyznała, ministerstwo chce zmienić kwestię dodatkowych badań psychologicznych kandydatów na rodziny zastępcze, które obecnie są fakultatywne. - Chcemy, żeby w tym prawie dodatkowo znalazła się obligatoryjność w tym zakresie i wszyscy, którzy będą chcieli być rodzinami zastępczymi bądź też prowadzić rodzinne domy dziecka, muszą odbyć takie badania psychologiczne. Ważność takiego badania będzie wynosiła dwa lata - mówiła Seredyn. Jej zdaniem, zmiany te mogą wejść w życie jeszcze w tym roku.

Zapowiedziała, że minister pracy i polityki społecznej przygotuje zbiorową opinię w sprawie nadzoru nad rodziną zastępczą z Łęczycy; jej podstawą ma być protokół z kontroli, którą przeprowadził wydział polityki społecznej Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi.

Śledztwo dotyczące niedopełnienia obowiązków w zakresie sprawowania nadzoru nad rodziną zastępczą przez PCPR w Łęczycy prowadzi prokuratura w Łowiczu.

Tworzący rodzinę zastępczą: 59-letni mężczyzna, jego o pięć lat młodsza żona oraz ich 20-letnia córka są podejrzani o znęcanie się nad pięciorgiem podopiecznych w wieku 8-13 lat; mężczyźnie i jego córce zarzucono także wykorzystywanie seksualne dzieci. Wszyscy zostali aresztowani.

Jak ustaliła prokuratura, do znęcania się nad dziećmi i ich wykorzystywania seksualnego dochodziło od października 2012 do marca 2014 r. Zdaniem śledczych, w związku z tak długim okresem trwania przemocy, konieczne jest zbadanie, jak działał nadzór nad tą rodziną. Ustalono, że dzieci swój dramat trzymały w tajemnicy, bo bały się kar i gróźb, że trafią do domu dziecka. Przyznały, że pracownikom PCPR mówiły nieprawdę, bo były zastraszone.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Chaos na ulicach Minneapolis. Policja użyła gazu
Chaos na ulicach Minneapolis. Policja użyła gazu
Działo się w nocy. Trump ostrzegł Iran
Działo się w nocy. Trump ostrzegł Iran
"Nie do pomyślenia". Niemiecka prasa komentuje azyl dla Ziobry
"Nie do pomyślenia". Niemiecka prasa komentuje azyl dla Ziobry
Niebywała skuteczność dzielnicowego. Zatrzymał 195 osób w 12 miesięcy
Niebywała skuteczność dzielnicowego. Zatrzymał 195 osób w 12 miesięcy
Przełom w sporze o ambasadorów? Nawrocki zaprosi Sikorskiego
Przełom w sporze o ambasadorów? Nawrocki zaprosi Sikorskiego
Atak na Krzywy Róg. 45 tys. osób bez prądu
Atak na Krzywy Róg. 45 tys. osób bez prądu
"To jego problem". Trump odpowiedział premierowi Grenlandii
"To jego problem". Trump odpowiedział premierowi Grenlandii
Dramat w Kijowie. W sklepach zabrakło chleba
Dramat w Kijowie. W sklepach zabrakło chleba
Wulgarny gest Trumpa. Pokazał środkowy palec
Wulgarny gest Trumpa. Pokazał środkowy palec
Iran konfiskuje Starlinki. Musk udostępnił internet za darmo
Iran konfiskuje Starlinki. Musk udostępnił internet za darmo
Trump zakpił z Bidena. Zaczął udawać kaszel
Trump zakpił z Bidena. Zaczął udawać kaszel
"Bardzo mocne działania". Trump grozi Iranowi
"Bardzo mocne działania". Trump grozi Iranowi