Kobieta z drużyny Przemysława Czarnka. "Czasami trzeba użyć ostrzejszych słów"
Tak jak kiedyś skandowano "Ja-ro-sław!", teraz na spotkaniach Przemysława Czarnka ona zachęca tłum do skandowania "Prze-my-sław!". Pełni rolę gospodyni wydarzeń, rzuca hasło, aby odśpiewać hymn, a gdy sam Czarnek przesadzi z emocjami, także ona zbiera głosy krytyki. Kim jest Magdalena Filipek-Sobczak z PiS - kobieta w tle kampanii "kandydata na premiera"?
Przemysław Czarnek, kandydat na premiera partii Prawo i Sprawiedliwość, krzyczący "OZE-sroze" i wzywający Donalda Tuska: "Kłamco podły, dawaj tu do Iławy paliwo za 5,19 zł" to - dla wielu obserwatorów - początek nowego, jeszcze bardziej dzielącego Polaków show. Posłanka PiS Magdalena Filipek-Sobczak, która towarzyszy mu w spotkaniach, przekonuje, że to nie jest show, tylko "merytoryczne przygotowanie programu PiS".
- To spokojna kontynuacja cyklu spotkań, podczas których wsłuchujemy się w głos naszych rodaków. To także ważna część tworzenia nowego programu PiS, merytoryczne spotkania z ludźmi - mówi WP Magdalena Filipek-Sobczak, 42-letnia polityk, która, podobnie jak Przemysław Czarnek, wywodzi się z Lublina. Towarzyszyła Czarnkowi podczas spotkań z sympatykami w Lubartowie, a także w Iławie (woj. warmińsko-mazurskie). Prawdopodobnie pojawi się na kolejnym wydarzeniu w Katowicach.
Przy okazji rozmówczyni uchyla rąbka tajemnicy, jak ma wyglądać polityczna ofensywa "premiera" z PiS.
- Będziemy reagować tam, gdzie nie reaguje rząd. Jeśli rosną ceny paliw, a rząd nie ma pomysłu, Prawo i Sprawiedliwość przedstawi gotowe rozwiązanie i złoży projekt ustawy. W praktyce oznacza to łączenie rozmów z wyborcami z szybkim przekuwaniem ich postulatów w konkretne propozycje - zapowiada.
Na razie Przemysław Czarnek niczym surfer po falach przeskakuje z tematu na temat. Właśnie wezwał "precz z ETS-em". Przekonuje, że "polskie rodziny są dziś zabijane przez wysokie rachunki" za energię, a przyczyną są głównie opłaty ETS. Chodzi o unijny system opłat za emisję CO2, który - według polityków - przyczynia się do wzrostu rachunków za energię. Mechanizm polega na tym, że elektrownie, ciepłownie i przemysł muszą kupować uprawnienia do emisji dwutlenku węgla przy produkcji energii. Koszt tych uprawnień jest później w dużej części przenoszony na ceny prądu dla odbiorców.
- Znam Przemysława Czarnka od lat, on ocenia wiele spraw bardzo pragmatycznie. Czasami jednak trzeba użyć ostrzejszych słów, bo tylko tak można zwrócić uwagę na problemy zwykłych ludzi, z którymi się borykają: drożyzna, rekordowe rachunki, zapaść w służbie zdrowia... Jak tu się nie denerwować, kiedy państwo nie działa - komentuje rozmówczyni WP.
- Odnośnie unijnego SAFE, trzeba to jasno powiedzieć: UE i obecnie rządzący próbują nam wcisnąć mechanizm, który jest szkodliwy dla Polski z punktu widzenia budżetu państwa, zadłużenia dla przyszłych pokoleń, a także z uwagi na warunkowość, którą UE z pewnością będzie wykorzystywała. W takich sytuacjach emocje są naturalne, wskazane, bo chodzi o Polskę i dobro przyszłych pokoleń Polaków - tak posłanka uzasadnia ton Przemysława Czarnka.
Duet na czas kampanii. Rok temu przyniosło to sukces PiS
Z pierwszych dwóch publicznych spotkań wynika, że Przemysław Czarnek i posłanka Magdalena Filipek-Sobczak mogliby stworzyć duet podobny do tego, jaki tworzyli Karol Nawrocki i Emilia Wierzbicki. Dziennikarka telewizji TV Republika przed rokiem zdecydowała się wesprzeć kampanię przyszłego prezydenta, była rzecznikiem jego kampanii.
Do wyborów parlamentarnych jest jeszcze nieco ponad półtora roku. Lubelska posłanka pytana o możliwość objechania całej Polski w tym czasie odpowiada:
- Prawdopodobnie nie we wszystkie miejsca, bo jako parlamentarzyści mamy też obowiązki w swoich okręgach wyborczych, pracę w komisjach sejmowych i w Sejmie. Jestem mamą dwójki dzieci i na tym polu również muszę się realizować, pomagać w nauce - zwierza się Wirtualnej Polsce. - Przede wszystkim jestem patriotką i osobą z poczuciem odpowiedzialności. Jeśli mogę się przyczynić do pracy przy przygotowywaniu programu, to na większość spotkań mogłabym pojechać - podkreśla.
Żelazny punkt kampanii. Polityk, bazarek i ceny
Zgodnie ze słowami posłanki Filipek-Sobczak to jeszcze nie kampania, tylko objazd Polski i spotkania bezpośrednie z obywatelami, zaś celem jest przygotowanie nowej wersji programu PiS. W miniony weekend Przemysław Czarnek pojawił się m.in. na targowisku w Poniatowej.
Bazarki i targowiska to zresztą stały element politycznych kampanii - obowiązkowy przystanek dla kandydatów, którzy chcą pokazać, że są "blisko ludzi". Ten sam scenariusz przerabiali już wszyscy ważniejsi politycy: Jarosław Kaczyński, Andrzej Duda, Beata Szydło, Mateusz Morawiecki, Donald Tusk czy Rafał Trzaskowski. Wizyta na targu, kilka rozmów ze sprzedawcami, szybkie zakupy i zdjęcia z wyborcami - taki obraz swojskiego polityka ma dobrze wyglądać na zdjęciach. Z efektem bywało jednak różnie.
- My na targowiskach, lokalnych rynkach pojawiamy się niezależnie od kampanii, tym bardziej że to jest nasze środowisko, kupujemy w tych miejscach, rozmawiamy, nie ma w tym nic dziwnego - ripostuje lubelska posłanka.
- Nie wiem, jak politycy Platformy to robią, ale ja chodzę na targ w trakcie kadencji, robię zakupy, rozmawiam z ludźmi. Znam te miejsca i ludzi. Poniatową też odwiedzam często - mówi posłanka. Dodaje, że Czarnek spotkał się ze sprzedawcami, mieszkańcami Poniatowej, a niektórych zna od dawna.
Przemysław Czarnek wrogiem kobiet? Ona chce zmienić wizerunek
Magdalena Filipek-Sobczak tłumaczy, że jej obecność u boku kandydata na premiera PiS Przemysława Czarnka jest naturalna. Znają się od dawna, współpracują jako reprezentanci jednej partii i okręgu. - Zgodziłam się otworzyć pierwsze spotkanie w Iławie, okazując mu tym samym swoje wsparcie, a jednocześnie wierząc, że w ten sposób będzie mógł czuć się swobodnie podczas całego wydarzenia. Ma u boku kogoś, na kim może polegać – dodaje.
W praktyce oznacza to rolę gospodyni spotkań: to ona wprowadza kandydata, podgrzewa atmosferę na sali, przekazuje mikrofon osobom chcącym zadać pytanie.
Kobieta obok Przemysława Czarnka może osłabić krytykę polityka, który bywa przedstawiany w mediach jako wróg kobiet, czyli widzący je jedynie w roli pomocy kuchennej czy osób "od rodzenia Polaków". Sam Czarnek z tych zarzutów kpi podczas spotkań z wyborcami. "Drogie panie w TVN ciągle tak o mnie mówią" - żartował w Iławie.
Filipek-Sobczak zaznacza jednak, że jej osobiste doświadczenia z politykiem są zupełnie inne. - Przemek jest koleżeński, a jako osoba, która z nim współpracowała w wielu sytuacjach, czułam, że docenia moje zdanie i pracę. Wizerunek Przemka kreowany w mediach, zwłaszcza w kontekście kobiet, jest zupełnie wymyślony. Zawsze odbierałam go jako człowieka, który bardzo szanuje kobiety - podsumowuje posłanka.
Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski