Generał Jaruzelski zeznał, że 16 grudnia 1981 około godziny 10 rano, na posiedzeniu ówczesnych władz Kiszczak poinformował, że kategorycznie zakazał strzelania do górników. Według Jaruzelskiego, o możliwość użycia broni prosił Kiszczaka tego dnia rano komendant wojewódzki milicji w Katowicach. Pułkownik Jerzy Gruba alarmował, że sytuacja w kopalni jest groźna i są ranni milicjanci.
Według Jaruzelskiego, około godziny 11 Kiszczak został wywołany z posiedzenia władz, wrócił bardzo poruszony i zameldował - "Broń została użyta, nie znam szczegółów".
Jaruzelski zeznał, że o tym, iż zginęło 7 górników, a dwaj zmarli od ran władze dowiedziały się wieczorem 16 grudnia 81'.
Zgodnie z aktem oskarżenia, Kiszczak przyczynił się do śmierci górników przez to, że przekazał dowódcom oddziałów milicji swoje uprawnienia do użycia broni wobec strajkujących.
Do strajków w zakładach pracy, między innymi w kopalniach "Wujek" i Manifest Lipcowy doszło po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku.