Kara 12 lat więzienia za śmiertelne potrącenie dziecka - ostateczna

• Sąd Najwyższy oddalił kasację obrony w sprawie Mariusza N.
• Tym samym wyrok Sądu Okręgowego Warszawa-Praga skazujący mężczyznę na 12 lat więzienia jest ostateczny
• W 2013 roku mężczyzna potrącił śmiertelnie autem 13-letniego chłopca pod Otwockiem
• Mariusz N. zbiegł z miejsca wypadku, nie udzielając ofierze pomocy
• Ukrywał się przed aresztowaniem we Francji
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kara 12 lat więzienia za śmiertelne potrącenie dziecka - ostateczna
(PAP, Fot: Przemysław Piątkowski)
WP

Kara 12 lat więzienia dla Mariusza N., który w 2013 r. śmiertelnie potrącił autem 13-latka i uciekł z miejsca wypadku, jest ostateczna. We wtorek Sąd Najwyższy oddalił kasację obrony w tej sprawie. Po zdarzeniu N. ukrywał się we Francji, gdzie go zatrzymano.

Trzech sędziów SN uznało kasację obrony w tej głośnej sprawie za "oczywiście bezzasadną".

Do wypadku spowodowanego przez 34-latka doszło w 2013 r. pod Otwockiem. 13-latek z 16-letnią siostrą wracał poboczem drogi ze szkoły do domu, gdy potrącił go rozpędzony samochód. Kierowca uciekł, nie udzielając chłopcu pomocy. Dziewczynie nic się nie stało.

WP

Gdy prokuratura wydała decyzję o postawieniu mężczyźnie zarzutów, N. był poszukiwany listem gończym, a po wiadomości, że ukrywa się za granicą - także na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Został zatrzymany na południu Francji, w czym pomogło opublikowane w mediach jego zdjęcie. Francuski sąd zgodził się na przekazanie go Polsce.

W akcie oskarżenia prokuratura zarzuciła N. spowodowanie śmiertelnego wypadku i ucieczkę - za co grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.

W sądzie N. przyznał się do ucieczki z miejsca wypadku i nieudzielenia chłopcu pomocy. Przeprosił także rodzinę ofiary. - Nie byłem pod wpływem narkotyków lub alkoholu - zaznaczał wtedy.

W marcu 2015 r. Sąd Rejonowy w Otwocku skazał N. na osiem lat więzienia i orzekł wobec niego dożywotni zakaz prowadzenia samochodów.

WP

We wrześniu 2015 r. Okręgowy Warszawa-Praga - jako sąd odwoławczy - podwyższył karę N. do 12 lat. Wnosił o to prok. Mariusz Ejfler, który w SO wskazywał, że za surowszą karą przemawiają: waga czynu, postawa sprawcy oraz poczucie sprawiedliwości społecznej. - Kara wymierzona przez sąd rejonowy jest rażąco niska i nieadekwatna do stopnia zawinienia - mówił reprezentujący bliskich ofiary mec. Mariusz Nikoniuk.

Broniący N. mec. Tomasz Janeczko wskazywał, że jego klient nie jechał brawurowo - przekroczył dopuszczalną prędkość najwyżej o sześć km na godzinę. Dodał, że uzasadnienie wyroku jest zbyt lakoniczne, a sąd nie ustalił wielu okoliczności tragicznego zdarzenia.

- Co jeszcze powinien zrobić sprawca wypadku drogowego, żeby sąd mógł wymierzyć maksymalną karę za taki czyn? Należało odpowiedzieć, że sprawca zrobił już wszystko, dlatego trzeba było sięgnąć po karę 12 lat pozbawienia wolności - mówiła w uzasadnieniu wyroku SO sędzia Małgorzata Bańkowska. Dlatego, w ocenie SO, orzeczona przez SR kara 8 lat była "niewłaściwie wyważona".

Na wymierzenie najsurowszej kary wpływ miał także fakt, że N. w przeszłości był skazany za podobne przestępstwo; w 2002 r. potrącił człowieka i uciekł z miejsca wypadku. - Oskarżony nie wyciągnął wniosków ze swego wcześniejszego zachowania - podkreślał SO.

WP

Wyrok SO był prawomocny, ale obrona skorzystała jeszcze z możliwości zaskarżenia go kasacją do Sądu Najwyższego. SN rozpoznał ją we wtorek i po naradzie uznał, że obrona nie ma racji - tym samym wyrok, opiewający na maksymalną karę, jest już prawomocny i ostateczny.

Polub WP Wiadomości
WP
WP