Szef ludowców zasugerował, że najlepiej byłoby, aby premier Leszek Miller podał się do dymisji. "Kiedy była taka sytuacja w 1995 roku, premiera Waldemara Pawlaka było stać na to, aby dać krok w tył. Złożył rezygnację i powstał nowy rząd, który dawał jakąś nadzieję, możliwość innego spojrzenia na sprawy. Polsce jest coś takiego potrzebne, ale nie widzę takiej możliwości w najbliższych miesiącach. Klucze są w ręku SLD, a głównie premiera" - powiedział Kalinowski.
Podkreślił, że termin wyborów parlamentarnych 13 czerwca 2004 roku uważa za ostateczny. "Może się tak stać, że wybory będą wcześniejsze - już jesienią tego roku. Ważne będą wyniki i frekwencja w referendum oraz wynik kongresu SLD. Przed nami też budżet i propozycje związane z naprawą finansów państwa" - powiedział lider ludowców.
Kalinowski sceptycznie odniósł się do możliwości realizacji planów reformy finansów państwa. (mp)