Trwa ładowanie...

Jaką tajemnicę skrywa narzeczona Rutkowskiego?

Piękna, mądra, utalentowana. Narzeczona Krzysztofa Rutkowskiego, który od tygodni nie schodzi z okładek gazet. Luiza Urszula Kobyłecka, wcześniej ukrywająca swoje prawdziwe nazwisko, dla detektywa porzuciła habit, zaczęła inne życie, pełne niebezpieczeństw i pod obstrzałem kamer. Czy to, co kocha robić Rutkowski, zaczęło jej przeszkadzać, przerosło ją? Dwa dni temu młoda desperatka próbowała popełnić samobójstwo!

Jaką tajemnicę skrywa narzeczona Rutkowskiego?Źródło: Edytor
d47k0ae
d47k0ae

Urszula Kobyłecka pochodzi z Tomaszowa Mazowieckiego. Dzieciństwo spędziła na osiedlu domków jednorodzinnych. Jej rodzice mają dom w spokojnej okolicy. Ula poszła do szkoły, która znajduje się zaledwie kilka kroków od jej domu. Jej mama jest pedagogiem. Tata prowadzi znany w mieście zakład szklarski, był kiedyś uznanym sportowcem - tenisistą stołowym.

Kobyłeccy to bardzo porządna rodzina. Już w szkole dali się poznać jako dobrzy rodzice. Zawsze zainteresowani postępami córki w nauce, bezinteresownie pomagający, kiedy trzeba było zrobić coś dla szkoły, np. wymienić okna.

O Uli, „naszej Uleńce”, jak mówią o niej nauczyciele, nikt nie powie złego słowa. – Kiedy robiliśmy nabór do klasy sportowej najlepiej zdała testy sprawnościowe. Zapowiadała się jako świetna koszykarka. Szkoda, że nie poszła tą drogą – wspomina Sławomir Żegota – dyrektor i wieloletni nauczyciel wuefu w Szkole Podstawowej nr 14 Wzorowa uczennica, zdyscyplinowana, jedna z najlepszych w szkole. Udzielała się w gazetce, w szkolnym samorządzie. Jedyne czym odbiegała od rówieśników to jak na swój wiek była bardziej poważna i wyważona niż jej koledzy i koleżanki. Żądna wiedzy i nowych umiejętności. Popołudniami biegała do szkoły muzycznej. Uczyła się grać na fortepianie. – Super dziewczyna – mówi Ewa Brzezińska, która uczyła Ulę chemii w podstawówce. – Jedna z najlepszych uczennic, jakie miałam. Same piątki i czwórki – dodaje.

Nauczycieli nie dziwi, że Urszula zajęła się pracą detektywa. Bardziej zaskoczyła ich informacja, że dziewczyna idzie do szkoły prowadzonej przez zakonnice w Szymanowie. Do jej charakteru klasztor nie pasował. Kiedy wyjechała do szkoły z internatem pojawiły się głosy, że to rodzice chcieli ochronić Ulę przed światem, odizolować od towarzystwa, w które mogłaby popaść zostając w mieście. Ona sama w wywiadach podkreśla, że była to tylko jej decyzja. Rodzice mieli mieć jej nawet za złe fakt, że zamknęła się za murami. Nie takiego życia dla niej chcieli, ale zaakceptowali je.

d47k0ae

W 2004 r. poznała przypadkiem Krzysztofa Rutkowskiego. Prowadził działania nieopodal klasztoru. Porozmawiali. Zarzucił jej, że taka piękna, a się katuje za murami. Coś w niej zaczęło się zmieniać, wreszcie spowodowało, że wyszła z zakonu. Jej życie nabrało tempa. Rozpoczęła studia w Lublinie, na romanistyce KUL. Uczyła się języków, wyjeżdżała do USA, do Francji. Biegle mówi po francusku, ale uczyła się także… chińskiego. Pilna, zdolna, pracowita. Próbowała swoich sił jako dziennikarka w lokalnej gazecie. W życiu prywatnym przebojowa: pięć telefonów komórkowych i nowa pasja: motocykl. Przez motor nawet rozstała się z chłopakiem, który postawił jasne ultimatum: albo ja, albo jazda na ścigaczu. Wybrała maszynę.

Trzy lata temu pod Puławami miała wypadek. Kierowca zajechał jej drogę polonezem. Połamana w kilkudziesięciu miejscach. – Co myśmy wtedy przeżyli - wspomina jej tata. – Była w bardzo złym stanie, podupadła na zdrowiu. Ale walczyła, bo nie potrafi się poddać – mówi.

Pojawiając się przy boku Rutkowskiego zaczęła używać innego imienia i nazwiska. Dlaczego chciała pozostać anonimowa? Jak powiedziała w wywiadzie w Vivie! ukrywała je dla bezpieczeństwa klasztoru i rodziców. Udało jej się. W Tomaszowie Maz. pamiętano Ulę, radosną dziewczynkę, która pojechała poza miasto, uczyć się pod kuratelą zakonnic. W efektownej Luizie nie rozpoznawali Uli. – Buzia jakaś jakby znana, ale skąd, co - ludzie nie wiedzieli. Zaskoczeni dowiadywali się z gazet, że Luiza to Urszula, ich sąsiadka, czy dawna uczennica.

Przy boku detektywa życie ruszyło jak w kolejce na wesołym miasteczku. Kobieta przyznała, że będąc z Krzysztofem Rutkowskim czuje się jak dziewczyna Bonda. Nie tylko się z nim związała, ale i dzieliła jego pracę i pasję. Razem brali udział w akcjach, odnajdywali ludzi, rozpracowywali kolejne sprawy. Luiza mówiła, że takie właśnie życie uwielbia.

d47k0ae

W listopadzie pochwalili się, że jest w błogosławionym stanie. Czekali na dziecko, ale w pewnym momencie przestali mówić o ciąży. Co się stało? Nagle pędzący świat się zatrzymał i jakby zaczął lecieć w przepaść. Luiza chciała popełnić samobójstwo. Trafiła do szpitala psychiatrycznego w Lublinie. Na szczęście nie zrobiła sobie żadnej krzywdy. Do kliniki pojechała natychmiast jej mama. Wczoraj miała wyjść ze szpitala.

– Jest z nią lepiej. Wróci do domu – mówi tato kobiety. – Musi sobie poradzić i wszystko poukładać. Mogę się tylko domyślać, że t,o co się wokół niej dzieje jest bardzo przytłaczające i zmaga się z tym - dodaje jej ojciec.

d47k0ae
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

WP Wiadomości na:

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d47k0ae
Więcej tematów