Rzecznik Białego Ari Fleischer powiedział, że Husajn chce zagłodzić swoich rodaków. Z wpływów z eksportu ropy Irak finansuje bowiem import żywności i leków.
Analitycy rynku paliwowego twierdzą jednak, że po decyzji Husajna poziom światowych dostaw ropy nie zostanie zachwiany, o ile inni główni członkowie OPEC nie pójdą w ślady Iraku. Na to na razie się nie zanosi. Wcześniejsze apele o bojkot paliwowy odrzucili główni dostawcy tego surowca - Arabia Saudyjska i Kuwejt.
Eksperci zwracają uwagę, że przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie może doprowadzić do nerwowych reakcji rynku, co grozi zwyżką cen a w konsekwencji zahamowaniem rozwoju amerykańskiej gospodarki. Tym bardziej, że ceny paliw w USA wzrosły w ciągu ostatnich tygodni o prawie 25%.(ck)