13-01-2018 (13:32)

Historia jak z filmu. Zaginiony pies wrócił do swojego właściciela po 2 latach

Pracownicy schroniska dla zwierząt OTOZ Animals w Dąbrówce koło Wejherowa byli świadkami wzruszającej historii. Dwóm wolontariuszkom zupełnie przez przypadek udało się po dwóch latach połączyć sędziwą suczkę i jej właściciela.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Syn pana Tomasza i odnaleziona suczka "Łatka"
Syn pana Tomasza i odnaleziona suczka "Łatka" (OTOZ Animals Dąbrówka)
WP

Pod koniec grudnia pani Monika i jej 9-letnia córka Amelia wybrały się do schroniska, by wyprowadzić na spacer zwierzaki potrzebujące pomocy. - Nawet przez myśl nam nie przeszło, że zostaniemy jednym z elementów niesamowitej układanki - mówi pani Monika w rozmowie z portalem trojmiasto.pl.

Po dotarciu do schroniska wybrały pieska i poszły z nim na spacer. Zwierzę przestraszyło się małej dziewczynki i złapało ją za nos. Pies nie zrobił dziewczynce krzywdy, ale wolontariuszki zdecydowały się odprowadzić go z powrotem do schroniska i wziąć innego.

- Odprowadziliśmy psiaka, ale nie zniechęciłyśmy się i poszłyśmy od razu szukać kolejnego. Starszego i bardziej spokojnego. Jak stwierdziła moja córka: takiego starego, którego nikt nie chce i pewnie nigdy nie adoptuje. Zwróciliśmy uwagę na dużego pieska, który siedział grzecznie zrezygnowany za kratami - kontynuuje pani Monika w rozmowie z portalem trojmiasto.pl.

WP

Pies, którego wybrały wabił się "Mulinka". Był stary i schorowany, przez co nie miał niemal żadnych szans na adopcję.

- W schronisku nazwano ją żartobliwie Mulinką, bo tak "zamula" podczas chodzenia. Po powrocie do domu umieściłam zdjęcie w Internecie - opowiada pani Monika.

To był przełomowy moment. Zdjęcie dotarło bowiem do właściciela pieska, którym okazał się pewien mieszkaniec Gdyni. Mężczyzna rozpoznał suczkę, która zaginęła niemal dwa lata wcześniej. Jej prawdziwe imię brzmi "Łatka". Po czterech miesiącach szukania pan Tomasz zrezygnował i oddał rzeczy po swoim psie do schroniska. O ironio, do przytuliska w Dąbrówce.

- Dzięki wam i waszemu cudownemu zamiłowaniu do zwierząt, otrzymałem największy prezent, jaki mogłem sobie wymarzyć. Jedno zdjęcie i świat mój i moich bliskich zwariował. Dwa lata oglądania się za podobnymi pieskami i zarazem wieczna myśl - gdzie jest, czy żyje? Osobiście odbierałem jej przyjście na świat. Było ich w sumie 9. Ona była najsłabsza, najmniejsza. Spędziliśmy razem 13 lat. Jestem dozgonnie wdzięczny za to wszystko - podziękował pani Monice pan Tomasz.

WP
Polub WP Wiadomości
WP
WP