Henryk Wujec o pomniku smoleńskim na placu Piłsudskiego: to gwałt na Warszawie

- Pomnik nie powinien stanąć na placu Piłsudskiego, tylko w innym miejscu Warszawy - uważa Henryk Wujec, były opozycjonista i były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jego zdaniem katastrofy lotniczej w Smoleńsku nie można równać do walki wolność Polski, którą upamiętnia Grób Nieznanego Żołnierza.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wujec skrytykował także działania opozycji ws. ustawy o IPN
Wujec skrytykował także działania opozycji ws. ustawy o IPN (PAP, Fot: Leszek Szymański)

- Pomnik smoleński na placu Piłsudskiego to jest gwałt na świadomości, na naszym umiłowaniu tego placu, jako symbolu patriotyzmu - powiedział Wujec na antenie RMF FM. - Ten pomnik jest gwałtem, to jest gwałt na Warszawie. Jeden pan ubzdurał sobie, że pomnik musi tam stanąć - mówił.

- To nie jest wydarzenie, które byłoby równe Grobowi Nieznanego Żołnierza, bo to jest uświęcenie pamięci wszystkich, którzy walczyli o Polskę, a to była katastrofa lotnicza - przekonywał.

"Saakaszwili to awanturnik i nieudacznik"

Były doradca pytany był także o Micheila Saakaszwilego i jego pobyt w Polsce. - To jest awanturnik, który chce odegrać jakąś rolę polityczną. Strasznie przegrał w Gruzji, jego winą jest ta straszna klęska, oczywiście wykorzystał to brutalnie Putin, ale on rozpoczął tę wojnę - stwierdził Wujec.

Dodał, że Saakaszwilemu zależy przede wszystkim na Ukrainie. - Do Gruzji nie może wrócić, bo tam jest ścigany prawnie. Chciał odegrać role na Ukrainie - nawet miał szansę, bo był gubernatorem Odessy - przypominał były opozycjonista w rozmowie z Marcinem Zaborskim.

Saakaszwili: chcę by postawiono mnie przed sądem na Ukrainie

Wujec zaznaczył, że byłego prezydenta Gruzji nie należy represjonować. - Bardzo często bywało w Polsce tak, że tutaj znajdowali miejsce polityczni nieudacznicy - powiedział były doradca prezydenta Komorowskiego.

Wujec skrytykował także działania opozycji ws. ustawy o IPN. - Wiadomo było, że to jest knot, nawet wewnątrz PiS mówili, że to jest knot. W takim razie opozycja wstrzymuje się od głosu. Jakie potem mają prawo walczyć z tą ustawą, gdy się wstrzymują? - mówił rozmówca dziennikarza RMF FM.