Gosiewski dodał, że odbiera to jako oznakę obaw, lęku i uległości wobec wielkich państw Unii. Szef klubu PiS skrytykował zachowanie byłych ministrów, mówiąc, że taki list to rzadkie zjawisko w państwach demokratycznych. Jego zdaniem, byli ministrowie doskonale wiedzą co to oznacza, gdy w polskiej polityce zagranicznej ktoś zabiera głos w odmienny sposób niż głowa państwa. Gosiewski podkreślił, że Polska nie powinna mieć żadnych kompleksów wobec innych członków Unii.
Byli ministrowie spraw zagranicznych, we wspólnym liście, skrytykowali prezydenta Lecha Kaczyńskiego za to, że, tłumacząc się chorobą, nie pojechał na szczyt Trójkąta Weimarskiego.
W jego imieniu miał wystąpić premier Kazimierz Marcinkiewicz, co nie zostało zaakceptowane przez Francję i Niemcy, które odwołały spotkanie.