Wiejący z prędkością ponad 90 km/h wiatr pozrywał dachy i linie energetyczne w południowo-zachodniej i centralnej Francji - podały w czwartek służby ratownicze.
Burze, które nastąpiły po wielu dniach wielkich upałów, nadeszły z południowego zachodu kraju. Pierwsza ich ofiara - młody mężczyzna - zginął rażony piorunem, gdy szedł drogą w pobliżu Pauillac w regionie Gironde. Druga ofiara, kobieta, zaginęła w regionie Haute-Vienne, na południowy zachód od Paryża, przygnieciona drzewem, które spadło na jej samochód.
60-letnie małżeństwo zginęło w regionie Dordogne, w pobliżu Bordeaux, gdy podczas gwałtownej burzy z silnym wiatrem i ulewnym deszczem ich samochód wypadł z drogi i uderzył w drzewo.
Przewracające się drzewa uszkodziły wiele linii wysokiego napięcia i telefonicznych, w wyniku czego ok. 20 tys. domostw w centralnej Francji zostało przez pewien czas pozbawionych energii elektrycznej i łączności telefonicznej. Przerwany został ruch na niektórych drogach i trasach kolejowych.
Strażacy musieli uwalniać ludzi z samochodów, zablokowanych przez drzewa i zmytych przez silne strumienie wody z dróg na pobocza. Ugasili też kilkanaście pożarów, wywołanych przez pioruny.
Gwałtowna ulewa przeszła też w nocy na czwartek nad Paryżem, jednak tam nie zanotowano poważniejszych wypadków. Służby ratownicze były jednak wzywane na pomoc ok. 500 razy. (aso)