"Die Zeit" o "prawdziwej matce Putina"
W marcu 2000 roku, kiedy ważyły się losy wyborów prezydenckich w Rosji, a w Czeczenii trwała krwawa wojna, Rustam Daudow, czeczeński działacz niepodległościowy twierdził, że ma w swoim posiadaniu coś, co odmieni losy obydwu kampanii i zaszkodzi ówczesnemu premierowi Władimirowi Putinowi w wyborze na prezydenta. To coś to zapis wideo rozmowy z Wierą Putiną, staruszką mieszkającą w małej gruzińskiej wiosce Metechi nieopodal Gori. Putina twierdzi w nim, że jest matką Władimira przyszłego prezydenta Rosji. Jej Wowa - bo tak nazywała go - lubił judo i łowienie ryb i był pod jej opieką do 8 roku życia, kiedy ze względu na ciężką sytuację rodzinną, musiała oddać go pod opiekę swoich dalekich kuzynów: Władimira Spirydonowicza i Marii Iwanownej Putinów z Leningradu, "oficjalnych" rodziców rosyjskiego prezydenta.