WP

"Busiarze" zablokowali Wałbrzych

Kilkudziesięciu prywatnych przewoźników
blokowało we wtorek jedno z największych skrzyżowań Wałbrzycha.
Spowodowało to utrudnienia w ruchu aut i komunikacji miejskiej.
Blokada zakończyła się przed południem.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
WP

Tzw. "busiarze" uważają, że są dyskryminowani przez władze miasta, które nie pozwalają legalnie prowadzić im przewozów pasażerskich. Żądają zalegalizowania działalności na swoich warunkach i umożliwienia im wykonywania pracy. Tylko niektórzy z nich posiadają wymagane koncesje.

Przed południem do protestujących, którzy żądali rozmów w sprawie zmiany polityki miasta wobec prywatnych przewoźników, przyjechał prezydent Wałbrzycha, Stanisław Kuźniar. Delegacja kierowców udała się z nim na negocjacje do Ratusza.

W wyniku rozmów stron, w których uczestniczył też poseł Samoobrony, Franciszek Franczak, ustalono, że do lipca odbędzie się przetarg na świadczenie usług transportowych, który wyłoni około 45 prywatnych przewoźników na trasy miejskie i pozamiejskie - poinformował Marek Szeles rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Wałbrzychu. Dodał, że 16 kwietnia odbędzie się kolejne spotkanie przewoźników i władz Wałbrzycha.

WP

Protest busiarzy rozpoczął się we wtorek o godzinie 5 rano. Prywatni przewoźnicy spacerowali po pasach na jednym z newralgicznych skrzyżowań w mieście. W blokadzie skrzyżowania brało udział ok. 60 mężczyzn.

Konflikt między prywatnymi przewoźnikami a władzami Wałbrzycha dotyczący prowadzenia przez nich przewozów pasażerskich trwa już kilka lat. Przewoźnicy, zdaniem władz, nielegalnie korzystają z przystanków Miejskiego Zakładu Komunikacji i wykonują swoją pracę nie mając koncesji na przewozy pasażerskie na terenie miasta. Straż Miejska oraz policja karzą opornych przewoźników mandatami i wnioskami do kolegium.

W tej sytuacji traci miejski przewoźnik. Miasto próbując rozwiązać sytuację już w 2001 r. zaproponowało utworzenie w mieście nowych linii lub ogłaszanie przetargów, w których przewoźnicy mogliby zdobyć koncesję na obsługiwanie już istniejących kierunków ruchu. Przewoźnicy nie zgadzali się wtedy na to, uważając, że na nowe linie nie ma już miejsca, a wygórowane warunki w przetargach eliminują ich z grona potencjalnych uczestników. (and)

Polub WP Wiadomości
WP
WP