Brutalne zabójstwo na kampusie UW. Obrońca Mieszka R. mówi o zachowaniu podejrzanego
Po tym, jak biegli psychiatrzy uznali za niepoczytalnego Mieszka R., który w maju 2025 r. zabił siekierą portierkę na Uniwersytecie Warszawskim, jego obrońca mec. Maciej Zaborowski mówi o możliwych dalszych scenariuszach. - Częściowo zaskoczyło mnie, że prokuratura nie składa żadnych zastrzeżeń do opinii biegłych. To się rzadko zdarza - przekazuje Wirtualnej Polsce.
Przypomnijmy, że 9 lutego śledczy ujawnili wnioski z opinii biegłych psychiatrów w sprawie Mieszka R. Uznali oni, że mężczyzna był całkowicie niepoczytalny w chwili popełnienia zabójstwa na Uniwersytecie Warszawskim.
Biegli stwierdzili, że "zdolność rozpoznania znaczenia czynów, które są mu zarzucane, a także zdolność pokierowania swoim postępowaniem były całkowicie zniesione". W ich ocenie konieczne jest zastosowanie środka zabezpieczającego w postaci bezwzględnego pobytu i leczenia w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
Argumentowali to tym, iż "pozostawanie podejrzanego na wolności z dużym prawdopodobieństwem grozi ponownym popełnieniem przez niego czynu zabronionego o znacznej społecznej szkodliwości, związanego z jego chorobą psychiczną".
Dlatego - zdaniem lekarzy - w przyszłości należałoby rozważyć umieszczenie go w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym, "jako formę długoterminowej, wyspecjalizowanej kontroli i ograniczenia ryzyka ponownego popełnienia ciężkiego przestępstwa przeciwko życiu".
"Żadna ze stron nie wygrywa"
- Wnioski z opinii biegłych oznaczają, że żadna ze stron nie wygrywa. A wręcz przeciwnie, wszyscy przegrali. I mówię nie tylko o samych uczestnikach tego tragicznego zdarzenia, ale także o ich rodzinach i bliskich. To sprawa społecznie bardzo głośna, poruszająca i trudna psychologicznie - mówi Wirtualnej Polsce mec. Maciej Zaborowski, obrońca Mieszka R.
Jak dodaje, częściowo zaskoczyła go postawa prokuratury po ujawnieniu opinii biegłych. Prokuratura po zapoznaniu się z ekspertyzą poinformowała, że nie zgłasza wobec niej zastrzeżeń. "Nie widzimy podstaw do jej kwestionowania, uzupełnienia, czy potrzeb wywołania innej opinii" - przekazali śledczy.
- O tyle jest to zaskakujące, że rzadko się to zdarza. Natomiast w mojej ocenie jest to uzasadnione działanie. Od początku sprawy jej uczestnicy, włącznie z prokuratorami, policjantami, sądem rozpatrującym wnioski o areszt i ze mną, jako obrońcą, nie mieli wątpliwości, że zbadanie kwestii poczytalności w chwili popełniania czynu było podstawową sprawą. I że mamy do czynienia z chorobą Mieszka R. - twierdzi mec. Zaborowski.
Jak ujawnia adwokat, w trakcie wykonywania pracy obrońcy wielokrotnie osobiście i telefonicznie kontaktował się z podejrzanym, który przebywał w Zakładzie Karnym.
- Czy można było na podstawie pierwszych rozmów wywnioskować, że Mieszko R. jest niepoczytalny i działał w stanie silnej psychozy? My jesteśmy prawnikami, nie jesteśmy w stanie wywodzić tak daleko idących wniosków. Chyba nikt z prawników nie powinien. Natomiast było jego wiele nielogicznych, zaskakujących i niecodziennych zachowań, które uzasadniały tezę, żeby absolutnie powołać biegłych i przeprowadzić w tej sprawie naukowe badania - komentuje obrońca Mieszka R.
Weryfikacja ekspertyzy psychiatrycznej
Przed wydaniem opinii Mieszko R. przebywał w Specjalistycznym Psychiatrycznym Zespole Opieki Zdrowotnej im. prof. Antoniego Kępińskiego w Jarosławiu (woj. podkarpackie). W placówce są dwa oddziały psychiatrii sądowej. Pierwsza opinia przygotowana przez biegłych nie przyniosła rozstrzygnięcia. Druga liczyła ponad 200 stron. Termin jej wydania dwukrotnie przesuwano. Badanie było przedłużane, bo Mieszko R. nigdy wcześniej nie leczył się psychiatrycznie.
- W tego typu sprawach przeważnie powoływane są zespoły biegłych. Po sporządzeniu opinii pozostałe osoby, które uczestniczą w postępowaniu, starają się zawartość ekspertyzy psychiatrycznej zweryfikować. I - jak wiemy z komunikatu pełnomocników rodziny zamordowanej kobiety - weryfikują to u specjalistów. To absolutnie normalne. Tak samo my, jako obrona, też weryfikowaliśmy ze specjalistami różnego rodzaju metody badawcze, tezy, stwierdzenia tej opinii. Tak samo robiła też prokuratura - tłumaczy mec. Zaborowski.
"Dla rodziny zmarłej priorytetem jest, aby ostateczne ustalenia w tym zakresie były całkowicie pewne, kategoryczne i niewątpliwe" - przekazała w oświadczeniu dla Gazeta.pl.
W dalszej części bliscy zmarłej portierki poinformowali, że "treść opinii jest poddawana analizie z udziałem niezależnych specjalistów z zakresu psychiatrii i psychologii". I jak dodano, "jeśli na tym tle pojawią się jakiekolwiek niejasności, pełnomocnicy będą podejmować kroki procesowe zmierzające do wyjaśnienia wszelkich wątpliwości, tak aby konkluzje dotyczące odpowiedzialności sprawcy opierały się na niebudzących zastrzeżeń podstawach".
Co dalej w sprawie Mieszka R.?
- Nieprawdą jest, jak informowały niektóre media, że Mieszko R. nie stanie przed sądem. Stanie, tylko w innym charakterze. Formalna decyzja o umorzeniu sprawy należy finalnie do sądu, który także może mieć wątpliwości co do samej opinii i może prosić o jej uzupełnienie. Może biegłych przesłuchać i teoretycznie powołać nowy zespół biegłych. Jak będzie w tym przypadku? Tego nie wiemy - zaznacza mec. Zaborowski.
W jego ocenie, sprawa w sądzie powinna być rozstrzygnięta do końca tego roku. - Najpierw prokuratura musi przygotować wniosek końcowy. Teraz ciężko mi sobie wyobrazić innego rodzaju ruch śledczych niż umorzenie sprawy. Prokuratura informowała już, że nie będzie kwestionować opinii biegłych. Gdyby zmieniła zdanie, to byłoby to co najmniej nielogiczne i mało prawdopodobne z punktu widzenia procesowego - ocenia obrońca Mieszka R.
Podejrzany po obserwacji psychiatrycznej w Jarosławiu wrócił do aresztu w Radomiu.
Z naszych informacji wynika, że do prokuratury nie wpłynęły na razie ewentualne wnioski stron postępowania, które po zapoznaniu się z opinią mogą złożyć dokument o jej uzupełnienie lub zasięgnięcie innej opinii.
Brutalny atak na Uniwersytecie Warszawskim
Do tragicznych wydarzeń doszło na początku maja 2025 r. na terenie kampusu Uniwersytetu Warszawskiego. Mieszko R., student Wydziału Prawa UW, zaatakował 53-letnią portierkę, która zamykała drzwi do Audytorium Maximum. Kobieta zginęła na miejscu w wyniku brutalnego ataku siekierą. Na pomoc portierce ruszył 39-letni pracownik Straży UW. Napastnik ranił również jego, jednak mężczyzna przeżył i trafił w ciężkim stanie do szpitala.
Mieszko R. usłyszał trzy zarzuty: zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, usiłowania zabójstwa oraz znieważenia zwłok.
Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski