Ajatollah grozi dżihadem w razie interwencji. Ekspert: to już nie protest, ale powstanie

Wydarzenia w Iranie przekroczyły granice protestów społecznych i należy je uznać za zbrojne powstanie - ocenia w rozmowie z Wirtualną Polską dr Wojciech Szewko, ekspert ds. Bliskiego Wschodu. Jego zdaniem, mówienie o "rewolucji" jest mylące, ponieważ w Iranie brakuje zarówno spójnych postulatów politycznych, jak i alternatywnego ośrodka władzy, który mógłby przejąć stery państwa.

 Mohsen Araki zapowiedział globalny dżihad przeciwko USA w razie interwencji w Iranie. Ekspert ostrzega: tych słów nie wolno lekceważyć
Źródło zdjęć: © East News, FORUM, Facebook | ABACA, Ayatollaharaki, Middle East Images
Tomasz Molga

- To już nie są demonstracje. Gdy dochodzi do regularnej wymiany ognia z policją i siłami bezpieczeństwa, a w użyciu jest broń maszynowa, mamy do czynienia z powstaniem - mówi WP dr Wojciech Szewko.

Jak dodaje, w ostatnich tygodniach zginęły setki osób, a brutalność starć narasta, szczególnie w regionach zamieszkanych przez mniejszości etniczne.

Ekspert zwraca uwagę na aktywność kurdyjskich bojówek, które w niektórych miastach prowadzą regularne działania zbrojne. Pojawiły się potwierdzone nagrania z  liczącego około 730 tys. mieszkańców miasta Kermanszah, na których widać kilku- i kilkunastoosobowe grupy uzbrojone w karabiny automatyczne. "Powstańcy" strzelają do policji i przedstawicieli reżimu, a siły bezpieczeństwa odpowiadają ogniem.

Jednocześnie dr Szewko podkreśla, że ogromnym problemem irańskiego powstania jest brak alternatywnego przywództwa. - Nie ma irańskiego Lecha Wałęsy, Nelsona Mandeli ani żadnej postaci, której można byłoby oddać władzę. Są za to rozproszone bojówki, komanda separatystów i uzbrojeni Kurdowie. To nie jest materiał na zmianę systemową, lecz na długotrwałą destabilizację - ocenia ekspert.

Iran - zbrojne powstanie. Ile może być ofiar?

Protesty w Iranie wybuchły 28 grudnia 2025 r. i początkowo miały tło ekonomiczne. Od tego czasu szybko przybrały jednak charakter ogólnokrajowego konfliktu. Według organizacji Activist News Agency, w starciach zginęło dotychczas 543 cywilów, natomiast według danych rządowych, życie straciło ponad 100 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Dodatkowym utrudnieniem w ocenie sytuacji jest niemal całkowita blokada informacji.

- Wiemy bardzo niewiele rzeczy, które można uznać za w pełni potwierdzone. Władze blokują internet, a dane napływają szczątkowo - zaznacza ekspert ds. Bliskiego Wschodu.

Jego zdaniem, zachodnie media początkowo przeceniły szanse na szybki upadek reżimu. - Protesty słabną: z setek miejsc w całym kraju zostało ich dziś kilkanaście, z czego niemal połowa w Teheranie. Są jednak regiony, w których walki się nasilają. To bardzo prawdopodobne, bo mamy oświadczenia samych grup zbrojnych, które nie tylko się do tego przyznają, ale wręcz się tym chwalą - mówi dr Szewko.

Ekspert zwraca też uwagę na kontrowersyjną rolę Izraela. W serwisie Jerusalem Post zacytowano oficjalne deklaracje izraelskich służb o wspieraniu walczących w Iranie: "jesteśmy wśród was, w terenie". W praktyce uwiarygadniają one narrację irańskiego reżimu, który twierdzi, że protesty są inspirowane z zewnątrz. Paradoksalnie działa to na korzyść władzy ajatollahów.

- W Iranie mamy dziś brutalną walkę przeciwko władzy, setki ofiar i chaos informacyjny. Ale nie mamy wiarygodnej alternatywy. A "niewiarygodny szach", promowany przez część zachodnich elit, nie jest realną odpowiedzią na ten kryzys - podsumowuje dr Szewko.

Dramat powstanie w Iranie. Co zrobi Donald Trump?

Do eskalacji przemocy w Iranie odniósł się Donald Trump. Podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie Air Force One prezydent USA komentował sytuację w Iranie oraz swoje wcześniejsze groźby użycia siły. Zapytany wprost, czy poważnie rozważa atak na Iran, odpowiedział, że "przygląda się sytuacji". Dodał, że planuje spotkanie z Rezą Pahlawim, synem ostatniego szacha Iranu, który od miesięcy apeluje o twarde działania wobec reżimu w Teheranie.

Trump przypomniał również, że dwukrotnie ostrzegał władze Iranu przed "mocną odpowiedzią", jeśli nie ustaną ofiary wśród uczestników antyreżimowych protestów. Jak zaznaczył, na stole leżą "bardzo mocne opcje", a administracja analizuje różne scenariusze dalszych działań.

Ajatollah zapowiada dżihad. Reakcja na słowa Trumpa

Jak zauważa dr Szewko, na wypowiedzi Trumpa natychmiast zareagowali najbardziej radykalni przedstawiciele irańskich elit religijnych. Wpływowy mułła Mohsen Araki zapowiedział globalny dżihad w przypadku ewentualnej interwencji USA lub ataku na duchowego przywódcę Iranu.

- "Jeśli Ameryka lub jakiekolwiek inne państwo zaatakuje naszego przywódcę religijnego, imama Alego Chameneiego, nastąpi globalna deklaracja dżihadu przeciwko Stanom Zjednoczonym i temu krajowi" - tak dr Szewko tłumaczy sens wypowiedzi Irańczyka.

Duchowny zagroził, że celem ataków stałyby się amerykańscy politycy, ambasady, aktywa gospodarcze oraz bazy wojskowe, a dżihad miałby objąć również państwa europejskie, w tym Francję, Wielką Brytanię i Niemcy.

- Tych słów nie wolno lekceważyć. Jeżeli taka deklaracja rzeczywiście padnie, trzeba ją brać całkowicie na poważnie - dodaje dr Szewko, przypominając, że podobne groźby w przeszłości, nawet po wielu latach, prowadziły do realnych prób zamachów.

Mohsen Araki jest opisywany przez amerykańskich urzędników jako wpływowy duchowny, a zarazem rzecznik reżimu, silnie powiązany z radykałami i siatkami Hezbollahu.

Z kolei irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi przekonywał, że ogólnokrajowe protesty celowo zostały doprowadzone do eskalacji przemocy, aby stworzyć pretekst do ewentualnej interwencji militarnej Stanów Zjednoczonych. Jego zdaniem, ostrzeżenia Trumpa o możliwym użyciu siły wobec Teheranu - w przypadku, gdy demonstracje przerodzą się w działania "terrorystyczne" i ataki na siły bezpieczeństwa - same w sobie działają prowokująco i sprzyjają dalszemu rozlewowi krwi.

- Jesteśmy gotowi na wojnę, ale jesteśmy też gotowi na dialog - podkreślił Araghchi. Szef irańskiej dyplomacji stwierdził również, że władze dysponują nagraniami, na których widać przekazywanie broni uczestnikom zamieszek.

Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski

Najważniejsze teksty tygodnia. Śledztwa, które robią różnicę. Reportaże, które zostają w głowie. Wyraziste opinie. Najlepsze treści premium bez opłat w Twojej skrzynce.

Wybrane dla Ciebie
Pierwsza kobieta arcybiskup Canterbury. Papież zabrał głos
Pierwsza kobieta arcybiskup Canterbury. Papież zabrał głos
Dwa dodatkowe dni wolne. Tusk wskazał termin
Dwa dodatkowe dni wolne. Tusk wskazał termin
Zwrot w pogodzie. "Ponadprzeciętna suma opadów"
Zwrot w pogodzie. "Ponadprzeciętna suma opadów"
Alarmujące sondaże dla Trumpa. Amerykanie nie popierają wojny
Alarmujące sondaże dla Trumpa. Amerykanie nie popierają wojny
Mieli pobierać krew i fałszować zgody. Prokuratura weszła do szpitala
Mieli pobierać krew i fałszować zgody. Prokuratura weszła do szpitala
Węgierski wywiad szpiegował opozycję? Magyar stawia ciężkie zarzuty
Węgierski wywiad szpiegował opozycję? Magyar stawia ciężkie zarzuty
Czarnek znów o fotowoltaice. "Ceny mnie zmusiły"
Czarnek znów o fotowoltaice. "Ceny mnie zmusiły"
Przeżył chwilę grozy. Naukowiec z USA znalazł się w środku tornada
Przeżył chwilę grozy. Naukowiec z USA znalazł się w środku tornada
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Wiadomości