Trwa ładowanie...
d32xofs

Adrian Zandberg: "Jest tylko jedno słowo na działania posłów PiS: 'hipokryzja'"

- PiS straszy Polaków, że ktoś chce im zakazać życia według tradycyjnych zasad - mówi Adrian Zandberg. Jego zdaniem "to zabawne, kiedy o konserwatywnych zasadach mówi typ po trzecim rozwodzie".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Adrian Zandberg: "PiS straszy Polaków, że ktoś chce im zakazać życia według tradycyjnych zasad"
Adrian Zandberg: "PiS straszy Polaków, że ktoś chce im zakazać życia według tradycyjnych zasad" (East News)
d32xofs

- Jeśli chodzi o historię, to trzeba powiedzieć uczciwie: prawica zdominowała to pole, bo ono leżało odłogiem. O Kościuszce czy o tym, że niepodległość w dużym stopniu zawdzięczamy Polskiej Partii Socjalistycznej, mało kto wspominał i mało kto o to dbał" - mówi w wywiadzie dla OKO.press, Adrian Zandberg, jeden z liderów lewicy. To jego odpowiedź na pytanie o to, co powinni zrobić politycy, aby kolejnych obchodów Powstania Warszawskiego w Polsce nie zdominował przemarsz nacjonalistów.

"Jest tylko jedno słowo na działania posłów PiS: 'hipokryzja'"

Jak twierdzi Zandberg, Polska, o którą walczyła AK, miała być "demokratyczna, sprawiedliwa społecznie, współzarządzana przez pracowników, ludowa naprawdę, a nie tylko z nazwy". A teraz wśród Polaków widzi coraz więcej "rozpaczy i gniewu", które są reakcją na "szczucie" na słabszych. Pokazuje to - według Zandberga - m.in. poruszenie społeczne, które jest pokłosiem akcji rozwieszania flag LGBT przez aktywistów na pomniku Jezusa w Warszawie. - Prześladowani ludzie stanęli przy figurze Chrystusa, jakby chcieli powiedzieć, że Chrystus był po stronie prześladowanych - komentuje akcję aktywistów Zandberg.

d32xofs

Polityk zarzuca partii rządzącej hipokryzję. - Pisowcy pozujący na wrażliwców, których uczucia zostały zranione, wydają mi się, delikatnie rzecz ujmując, mało wiarygodni - mówi Zandberg. I przywołuje sytuację, kiedy to w połowie lipca, na krzyżu na Giewoncie zawisł baner wyborczy Andrzeja Dudy. - Na krzyżu. Nie na jakimś pomniku, nie w okolicy świątyni, tylko na krzyżu. Na najświętszym symbolu chrześcijaństwa. I wtedy jakoś dziwnie niczyich uczuć to nie obrażało. Nie słyszałem posłów PiS-u, żeby protestowali. Więc na to, co teraz wyczyniają, jest tylko jedno słowo: 'hipokryzja'" - mówi Zandberg.

"Lewica chce Polski, która nie będzie rozdarta na biegun bogactwa i nędzy"

Według lidera lewicy, PiS straszy Polaków, że ktoś chce im "zakazać życia według tradycyjnych zasad, że za chwilę straszni lewacy zdelegalizują rodziny i odbiorą mamom dzieci". A społeczeństwo "rozpadło się na bańki, które oglądają zupełnie inne kanały w telewizji, czytają inne gazety, nie ufają sobie nawzajem".

Zandberg tłumaczy, że lewica chce Polski, która "nie będzie rozdarta na biegun bogactwa i biegun nędzy". - Chcemy silnego państwa, które nie zostawia obywateli w kłopotach na lodzie. Chcemy Polski, która jest różnorodna. Takiej, w której jest miejsce dla każdego, niezależnie od tego, w co wierzy - wyjaśnia polityk.

Lider lewicy w rozmowie z OKO. press mówi też o kwestiach, wokół których powinien toczyć się teraz spór polityczny w Polsce. Jego zdaniem kluczowe jest pytanie o to, kto ponosi koszty spowolnienia gospodarczego. Bo to rząd miał - według Zandberga - doprowadzić do sytuacji, w której ten koszt został zepchnięty na pracowników, zarówno sektora publicznego, jak i prywatnego. - Duża liczba firm obcięła pensje pracownikom o 20 proc., bo rząd im na to pozwolił - zauważa Zandberg na podstawie danych OPZZ.

d32xofs

"Rząd pozwolił na cięcia pensji, które nie wiadomo, ile potrwają"

Jak wyjaśnia, ważnym celem jest to, aby w najbliższych miesiącach wróciła normalna wysokość pensji i walka przeciwko cięciom i zwolnieniom w budżetówce.

- Polakom powiedziano, że te cięcia są tylko na chwilę. Tymczasem już słychać, że to jest na rok. Potem na dwa lata albo na zawsze" - mówi Zandberg. I dodaje: - Wraca pandemia, może wrócić kryzys, a niektóre jego skutki mogą przyjść za jakiś czas. Wydaliśmy 100 miliardów złotych na pomoc dla biznesu. Ja oczekuję jasnego raportu, gdzie te pieniądze trafiły".

Zandberg tłumaczy też, że lewica była zwolennikiem rozwiązania duńskiego: - Tam państwo hojnie dołożyło się do pensji, ale pod warunkiem, że wysokość płac zostanie utrzymana. Niestety Morawiecki nie zgodził się na to rozwiązanie. Skończyło się na cięciach pensji, które dotknęły bardzo wielu rodzin.

d32xofs

Zobacz też: Bon turystyczny. Lista firm do zmiany

Czytaj też: Koronawirus. Raport z frontu, dzień piąty. Po omacku

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz news, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d32xofs

Podziel się opinią

Share
d32xofs
d32xofs