Mieszkaniec gminy Ostrówek wyjechał wczoraj rano do pracy. W drodze stwierdził, że weźmie sobie wolne, wysiadł z autobusu i przez las wracał do domu. Zgubił się jednak i przez kilka godzin błądził nad brzegiem rzeki Wieprz. Postanowił przeprawić się przez wodę, lecz okazało się, że wszedł do zbyt głębokiej wody.
22-latek miał przy sobie telefon komórkowy, ale - zamiast wezwać policję - zadzwonił po pomoc do kolegów. Dwaj znajomi szukali go do zapadnięcia zmroku. Jeden o mało się nie utopił, pływając w Wieprzu w kilkudziesięciolitrowej beczce.
Dziś rano, 22-latka odnaleźli policjanci. Mężczyzna nie mógł wydostać się z rzeki, więc całą noc spędził w wodzie. Nie potrafił także wyjaśnić swojego zachowania.