wp

Kaczyński mówi w sejmie "wyłanczać". Posłowie protestują, ale prezes jest nieugięty

Do zabawnej wpadki językowej doszło podczas przemówienia w Sejmie Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS z właściwym sobie wdziękiem stwierdził, że będzie mówił "wyłanczać" i nie zamierza zmieniać swoich przyzwyczajeń.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński (PAP, Fot: Paweł Supernak)

Manipulację "jako podstawowy instrument sprawowania władzy" zarzucił rządom Platformy Obywatelskiej prezes PiS Jarosław Kaczyński. - Żeby móc tę manipulację stosować, żeby móc osłaniać to na różne sposoby, trzeba było ten mechanizm (demokratyczny) wyłanczać - stwierdził. Posłowie zaprotestowali, pokrzykując, że poprawna forma czasownika brzmi "wyłączać". - Szanowni państwo, pozwólcie, że będę mówił, jak mówię - odparł Kaczyński z rozbrajającym uśmiechem i podziękował za uwagę. Wspomniana pomyłka językowa jest dość powszechna w codziennych potyczkach Polaków z ojczystym językiem

wp

Być może prezes nie oglądał spotu Ministerstwa Środowiska sprzed kilku lat, w której niepoprawna forma "wyłanczać" była przyczyną poważnego zgrzytu w relacjach damsko-męskich. Mężczyzna wypominał partnerce, że wykazała się właśnie takim niechlujstwem językowym. "Wyłączamy prąd, włączamy oszczędzanie" - mówił w spocie językoznawca prof. Jerzy Bralczyk.

Prezes PiS - podobnie jak wielu polityków - ma na koncie zabawne przejęzyczenia. Przekonywał, że "rządy PiS będą przeciwieństwem rządów prawa", a "żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne".

Jak wrócić z boju medialnego z tarczą, gdy ktoś publicznie udowodni nam błąd językowy? Potrafi to znana z bezkompromisowej postawy posłanka PiS Krystyna Pawłowicz, która przekonywała internautów, że forma "wziąść" jest poprawna. "Szkoła pruszkowska mówi "wziąć", szkoła polska mówi i pisze WZIĄŚĆ" - odpowiadała facebookowiczom Pawłowicz.

wp

Źródło: TVN24

Polub WP Wiadomości
wp
wp
wp
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Ważne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.