Minister zdrowia prof. Zbigniew Religa zapewnia, że od października. Wiceminister Bolesław Piecha twierdzi, że jest już gotowy projekt ustawy gwarantujący wzrost nakładów na ochronę zdrowia o 4 mld zł. Od kiedy? Od 2007 roku. Tymczasem kolejne kraje otwierają przed polskimi specjalistami swoje rynki pracy.
Budżet NFZ wyniesie w tym roku 36 mld zł. Jeśli dołożyć do tego środki płynące z resortu zdrowia, obrony narodowej oraz spraw wewnętrznych i administracji, a przeznaczone na ochronę zdrowia, uzbiera się około 40 mld zł. Tyle wydajemy ze środków publicznych na ochronę zdrowia. Naczelna Rada Lekarska domaga się wzrostu nakładów o 20 mld zł – do wysokości 6 proc. PKB. Dowodzi, że obecnie Polska przeznacza na służbę zdrowia tylko 3,87 proc. PKB – to najniższa wielkość publicznych wydatków na ten cel w relacji do PKB wśród krajów UE (Słowacja – 5 proc., Węgry – 5,46 proc., Czechy – 6,7 proc.).
No, cóż. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdy trzyma się władzę i ma możliwość korzystania z jej przywilejów, okazuje się, że pieniądze można wydać zupełnie inaczej. A służba zdrowia? Zmniejszy się liczbę szpitali, zminimalizuje zatrudnienie, część się sprywatyzuje, a za leczenie zapłacą pacjenci. I to nie tylko poprzez składkę na ubezpieczenie zdrowotne. Rządzący mają dla nas także inne pomysły: dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne, opłaty hotelowe, itp. Komuś się nie podoba? Droga wolna... - czytamy w "Trybunie".
Więcej: Trybuna - Zrzutka na zdrowie