Zatrzymanie ukraińskich dziennikarzy w Polsce. Jest reakcja Ukrainy
Komisja ds. wolności słowa parlamentu Ukrainy zwróciła się do Sejmu i Senatu w sprawie działań polskiej policji, która w ocenie strony ukraińskiej bezprawnie zatrzymała dziennikarzy portalu Ukraińska Prawda, śledzących tranzyt towarów spożywczych między Polską, Rosją i Białorusią.
06.03.2024 | aktual.: 07.03.2024 08:14
- Nikt nie ma prawa grozić ukraińskim dziennikarzom, bezpodstawnie ich zatrzymywać i usuwać nakręconych materiałów - oświadczył w środę przewodniczący komisji Rady Najwyższej Jarosław Jurczyszyn.
Komisja ds. wolności słowa ukraińskiego parlamentu uznała działania policji za utrudnianie działalności dziennikarskiej oraz łamanie praw człowieka.
- Uważam, że w Polsce ta sprawa powinna zostać oddana pod kontrolę parlamentu, gdyż groźby wobec dziennikarzy i przesłuchania nie są normalną praktyką w państwie europejskim, które wspiera wolność słowa - powiedział Jurczyszyn, którego cytuje ukraiński portal Europejska Prawda.
Parlamentarzysta dodał, że "Ukraina docenia wsparcie Polski w wojnie, ale nie może powstrzymać się od reakcji na takie fakty i że komisja czeka na oficjalną reakcję polskich kolegów".
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Dwaj dziennikarze Ukraińskiej Prawdy 27 lutego poinformowali o zatrzymaniu przez polską policję przy granicy Polski z Białorusią. Oświadczyli, że stało się to podczas kręcenia reportażu, a policjanci, którzy ich wylegitymowali, "zaczęli łapać ich kamery, przeszukiwać".
Ukraińcy relacjonowali, że zostali następnie przewiezieni na komisariat, gdzie zrewidowano ich samochód, wyciągnięto z kamer karty pamięci i odebrano wszystkie telefony i dokumenty. Po czterech godzinach dziennikarze zostali wypuszczeni. Potem oświadczyli, że byli przesłuchiwani przez policjantów i funkcjonariuszy służb specjalnych, a po uwolnieniu odkryli, że część nagranych materiałów została skasowana.
Następnego dnia po tym zdarzeniu polska policja oświadczyła, że otrzymała zgłoszenie od miejscowego mieszkańca, że dwóch mężczyzn od dwóch dni znajduje się w samochodzie w okolicy węzła kolejowego w Gołaszynie w powiecie łukowskim. "Z informacji wynikało, że mężczyźni robią zdjęcia i używają drona" - podano w komunikacie.
Policja wyjaśniła, że ze względu na bezpieczeństwo państwa na obszarach przygranicznych podjęła interwencję, a dwaj cudzoziemcy zostali przewiezieni na komisariat w celu weryfikacji dokumentów.
"Po sprawdzeniu dokumentów, przejrzeniu zawartości bagażu i sporządzeniu stosownej dokumentacji z wykonanych czynności mężczyźni opuścili teren Komendy Powiatowej Policji w Łukowie. Wszystkie dokumenty oraz przedmioty zostały im zwrócone. Żaden z mężczyzn, wobec których były prowadzone czynności, nie zgłosił policjantom uszkodzenia sprzętu" - powiadomiła policja.
Czytaj także: