Trwa ładowanie...
d4hdcsp
d4hdcsp
Polska The TimesPolska Głos Wielkopolski

Zamiast salonu masażu dom publiczny. Sutener zatrzymany

Mężczyznę, który podejrzany jest o czerpanie korzyści z nierządu oraz ułatwianie prostytucji, ujęli w centrum Poznania kryminalni. Na trop procederu natrafili przeglądając strony internetowe, na których ogłaszają się prostytutki. Ich uwagę zwrócił anons dotyczący salonu masażu relaksacyjnego.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
d4hdcsp

Podejrzane było miejsce umieszczenia ogłoszenia, a także zdjęcia, które miały reklamować usługi - komentują kryminalni ze Starego Miasta. Gdy zainteresowali się sprawą, okazało się, że ten wątek badają już kryminalni z komendy miejskiej. Połączyli więc siły. Pod koniec ubiegłego tygodnia wspólnie z pracownikami stacji sanitarno-epidemiologicznej, ZAiKS i inspektorami pracy kolejno wkroczyli do przybytku w okolicy Rybaki.

Powitały ich... dwie panie. Nie dopuściły do głosu, wręczyły ręczniki, zapoznały z ofertą, także dodatkową (chodziło o masaż ciała biustem i rękoma okolic genitaliów). Gdy wreszcie policjanci wyjaśnili, kim są, były zdezorientowane. Funkcjonariusze sprawdzili salon masażu i poszli na górę. Gdy otworzyli drzwi jednego z pomieszczeń, wybiegła naga kobieta. - Mam klienta! - krzyczała. Faktycznie, w pokoju był nagi mężczyzna. Podczas przesłuchania nie był w stanie powiedzieć, czy w lokalu oferowano usługi seksualne. Dopiero wszedłem, zdążyłem się tylko rozebrać - tłumaczył.

Policjanci ustalili jednak, że w salonie masażu pracowało kilka dziewcząt w wieku 19-30 lat. Co najmniej dwie z nich pracodawca nakłaniał do prostytucji. Choć oficjalnie zakazywał świadczenia usług seksualnych, po cichu sugerował, że sprawiłoby to zwiększenie obrotów, a kobiety więcej by zarobiły. Innymi słowy wyjaśniał, że tego rodzaju usługi byłyby mile widziane.

d4hdcsp

To jednak nie wszystko. Mężczyzna szkolił swoje pracownice. Uczył, jak sprawiać przyjemność i odprężać klientów, sam wypróbowywał ich umiejętności. Później zresztą wykorzystywał to skrzętnie: pobierał kaucję za szkolenie (od 2 do 5 tys. złotych). Wprowadził też system kar: dziewczyny musiały płacić po 100 złotych za spóźnienie czy wcześniejsze wyjście z pracy, albo za to, że nie powiadomiły SMS-em o pojawieniu się kolejnego klienta. Pracowały więc, ale nie zarabiały.

Policjanci nie mają wątpliwości, że to właściciel zarabiał na nierządzie. Z każdych 150 złotych za usługę, dostawał co najmniej 100 zł. Wiadomo, że na działalności jednej z pań zarobił około 20 tys. zł, na innej niemal 150 tys. zł.

Zatrzymany 49-latek nie przyznaje się do sutenerstwa i kuplerstwa. Przez całe przesłuchanie dyskutował z funkcjonariuszami, przedstawiał swoje racje nawet podczas kontroli w salonie masażu.

Policjanci dowiedzieli się, że dwie z kobiet chciały już wcześniej zgłosić przestępstwo organom ścigania (nie dostawały bowiem pieniędzy za pracę). Wtedy jednak pojawił się doradca podający się za policjanta. Nie groził wprost. Mówił: zastanów się, przecież masz dzieci; mogło to oznaczać zarówno że wszyscy, łącznie z maluchami, dowiedzą się, czym zajmuje się kobieta, ale także, że dzieciom stanie się krzywda. Dziewczyny wolały nie ryzykować. Tym bardziej że słyszały, że jeśli zechcą odejść z pracy, nie zostanie im zwrócona kaucja, a cały świat dowie się o ich profesji (ich zdjęcia miały być zamieszczone w internecie).

d4hdcsp

Policjanci nadal prowadzą postępowanie. Sprawą zajmuje się także ZAiKS, który stwierdził, że w lokalu był telewizor, a właściciel nie płacił tantiem. Inspektorzy sanepidu sprawdzają, czy lokal nadaje się na salon masażu i czy wydano wszelkie pozwolenia. Inspekcja pracy bada zawierane z pracownicami umowy.

Polecamy w internetowym wydaniu: www.poznan.naszemiasto.pl

d4hdcsp

Podziel się opinią

Share

d4hdcsp

d4hdcsp
Więcej tematów