Wypadli z bagażnika i zginęli. Prokurator ustalił, co stało się przed tragedią

Najpierw impreza urodzinowa, a potem szalony rajd niesprawnym samochodem ulicami Chełma - zakończony tragiczną śmiercią dwóch kolegów. Szymon C. jeszcze w styczniu stanie przed sądem. Grozi mu do 15 lat więzienia. Z czterema poszkodowanymi osobami oskarżony zawarł ugodę - dowiedziała się WP.

Do tragedii doszło 30 marca ub. roku przy ul. Ogrodowej w ChełmiDo tragedii doszło 30 marca ub. roku przy ul. Ogrodowej w Chełmie
Źródło zdjęć: © Policja
Paweł Buczkowski

Tragiczna noc rozpoczęła się 29 marca imprezą urodzinową jednego z kolegów. Brało w niej udział 12 nastolatków, był też alkohol. W środku nocy postanowili wrócić do domów. Wśród nich znalazł się ktoś trzeźwy. Samochodem Szymona C. odwiózł jednego z kolegów do domu, po czym wrócił po pozostałych. Okazało się, że coś jest nie tak z oponą w samochodzie, bo wydawała dziwne odgłosy, syczała. Pojechali więc na stację paliw i tam dopompowali koło.

Kiedy trzeźwy nastolatek zorientował się, że następnym razem do samochodu chce wsiąść aż 10 osób, zdecydował, że nie będzie kierował. Wtedy za kółko niesprawnej technicznie Toyoty Avensis usiadł właściciel auta, czyli Szymon C. On już trzeźwy nie był.

Nie wszyscy nastolatkowie zmieścili się w części pasażerskiej auta. Trzy osoby usiadły z przodu, cztery kolejne na tylnym siedzeniu, a trzy ostatnie wsiadły do bagażnika. Z ustaleń prokuratury wynika, że chłopcy jeździli w ten sposób pomiędzy godziną 3 a 4 rano. Około godz. 3:50 ich przejazd zarejestrował monitoring sklepu Biedronka przy ul. Kolejowej, a o godz. 3:59 przy ul. Waśniewskiego. Śledczy dotarli też do nagrań z telefonów, które wykonywali nastolatkowie. Na jednym z nich widać jak o godz. 3:55 przejeżdżają ulicą Piłsudskiego.

Po tragedii uczniowie chełmskich szkół rozsyłali między sobą krótki filmik, na którym również było widać, co działo się w aucie. WP dotarła do tego materiału. Nagrywał ktoś siedzący na tylnej kanapie. Na filmie widać kierowcę i sylwetki dwóch innych osób z przodu. Przez chwilę widać pasażera leżącego na nogach innych osób na tylnym siedzeniu. Kamera obraca się i widzimy także sylwetki osób siedzących tyłem, a znajdujących się w bagażniku. Przez cały czas słychać głośny śmiech i krzyki.

Kolejne nagranie monitoringu zabezpieczone przez śledczych zarejestrowało chwile tuż przed tragedią. Kamera jednej z posesji przy ulicy Ogrodowej w Chełmie zarejestrowała samochód przemieszczający się z dużą prędkością od strony osiedla Słonecznego. Na tym nagraniu Toyota ma włączone światła i porusza się "ruchem koszącym". Po chwili światła gasną i cała ulica pogrąża się w ciemnościach.

Kierujący stracił panowanie nad samochodem, który dachował. Licznik Toyoty zatrzymał się na 140 km/h. Ogromną prędkość auta potwierdził również biegły, który badał sprawę. Według niego samochód w terenie zabudowanym, gdzie jest ograniczenie do 50 km/h, poruszał się z prędkością nie mniejszą niż 130 km/h. Do utraty panowania nad autem doszło z powodu nagłej utraty ciśnienia w oponie. Tej samej, która od początku było wiadomo, że jest uszkodzona. Ale zdaniem biegłego, gdyby kierowca jechał z dopuszczalną prędkością, to nawet w przypadku tak poważnej awarii miałby szansę zatrzymać pojazd bez uderzenia w latarnię.

Stało się inaczej. Samochód zjechał na chodnik, przodem uderzył we wspomnianą latarnię i zatrzymał się dopiero na betonowym ogrodzeniu jednej z posesji. Trzy osoby znajdujące się w bagażniku niezabezpieczone pasami w wyniku działania siły odśrodkowej zostały wyrzucone z pojazdu w kierunku metalowych przęseł ogrodzenia. Tylko jednej udało się przeżyć. Dwóch 18-latków zginęło na miejscu.

Prokuratura Rejonowa w Chełmie oskarżyła Szymona C. o to, że umyślnie sprowadził katastrofę w ruchu lądowym zagrażającą życiu i zdrowiu swoich pasażerów. Był też pijany, w chwili badania miał ok. 2,4 prom. alkoholu w organizmie. Szymon C. przyznał się do zarzucanych mu czynów, kwestionując jedynie ucieczkę z miejsca zdarzenia.

Przesłuchiwany po tragedii 18-latek wyjaśnił, że nie pamięta samego wypadku i dachowania. Pamiętał za to, co stało się chwilę później. Kiedy okazało się, że są ofiary śmiertelne, któryś z jego kolegów miał krzyknąć, żeby uciekał, co też zrobił. Po jakimś czasie C. stwierdził jednak, że chce ponieść odpowiedzialność za swoje czyny. Zadzwonił do jednego z obecnych wciąż na miejscu kolegów, a następnie dał się odnaleźć ratownikowi medycznemu, który przejął telefon. Został zatrzymany o 4:50, czyli kilkadziesiąt minut po zdarzeniu.

Proces Szymona C. ruszy 22 stycznia przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Nastolatek cały czas przebywa w areszcie, który jest mu przedłużany ze względu na możliwą wysoką karę - do 15 lat więzienia. W ubiegłym roku podejrzany, który w chwili spowodowania wypadku był w klasie maturalnej, podszedł do egzaminu dojrzałości. Pisał go w jednym z zakładów penitencjarnych.

Z aktu oskarżenia wynika, że w toku postępowania przygotowawczego odbyły się mediacje pomiędzy czterema poszkodowanymi a podejrzanym. Doszło do ugody między nimi, pewnego rodzaju przeprosin i pojednania. Zawarcie ugody nie ma bezpośredniego wpływu na to, czy ktoś zostanie uznany winnym czy nie, ale może mieć wpływ na wymiar kary.

Paweł Buczkowski, dziennikarz Wirtualnej Polski

Napisz do autora: pawel.buczkowski@grupawp.pl

Wybrane dla Ciebie
Rakiety spadły na Abu Zabi. Są ofiary śmiertelne po ataku
Rakiety spadły na Abu Zabi. Są ofiary śmiertelne po ataku
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"