Lewicowo-liberalna koalicja Węgierskiej Partii Socjalistycznej i Związku Wolnych Demokratów zdobyła w kwietniowych wyborach 210 z 386 mandatów w parlamencie.
Celem koalicji rządowej jest zreformowanie państwa. Gyurcsany powiedział, że nowy rząd chce zbudować nowe Węgry, które stoją silnie na nogach i kroczą naprzód, a nie wleką się w tyle za Unią Europejską.
Węgierski parlament opowiedział się w piątek 206 głosami przeciwko 159 za rządowym programem, który ma na celu zmniejszenie ogromnego deficytu budżetowego, który w roku w 2005 roku wyniósł 6,1% PKB. Jak powiedział w czwartek Gyurcsany deficyt w tym roku sięgnie aż 8% PKB.
Zdaniem premiera, większość reform zostanie w pełni wprowadzona w życie do roku 2008, kiedy to rząd pragnie dostosować gospodarkę do standardów unijnych, aby w roku 2010 Węgry mogły wejść do strefy euro.
Nowy rząd składa się z 12 ministrów, a nie - jak dotychczas - z 17. Większość z nich wchodziła w skład poprzedniego gabinetu. Jedynym zaskoczeniem jest nominowanie Kingi Goencz, byłej minister ds. spraw społecznych, córki byłego prezydenta Arpada Goencza, na szefową węgierskiej dyplomacji.