Trwa ładowanie...
d1d75ur
LGBT+

Według Wikipedii mamy w Polsce strefy "no-go" dla LGBT. "To oburzające"

Małopolskie, Świętokrzyskie, Lubelskie i Podkarpacie. To, według Wikipedii, polskie strefy "no-go" dla środowisk LGBT. Autor hasła powołuje się na słowa partii Razem, która miała tak nazwać miejsca, gdzie przyjęto uchwały anty-LGBT. - To przegięcie. Przecież nie stanowimy żadnego zagrożenia. Tylko po ludzku nie jesteśmy akceptowani - mówi nam Alex z Małopolski.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wikipedia wyznaczyła strefy, które mają być w Polsce miejscami "no-go" dla LGBT
Wikipedia wyznaczyła strefy, które mają być w Polsce miejscami "no-go" dla LGBT (Forum, Fot: Jacek szydłowski)
d1d75ur

W Wikipedii, przy haśle "no-go area", obok Szwecji, Izraela czy Francji, umieszczono Polskę. Są to państwa, w których mają obecnie funkcjonować strefy "no-go"..

"No-go area" interpretuje się w różny sposób. To m.in. takie miejsca, w których przemoc i przestępczość uniemożliwia ludziom normalne funkcjonowanie. Strefami "no-go" są też obszary, które kontroluje grupa ludzi i nie pozwala "innym" wejść na swoje terytorium.

Według Wikipedii, w Polsce inaczej niż w innych krajach, strefy "no-go" dotyczą środowisk LGBT. Geje, lesbijki czy biseksualiści i osoby transpłciowe nie powinny się w nich pokazywać ze względu na swoje bezpieczeństwo.

d1d75ur

Notka brzmi: "Około 30 gmin, w tym cztery województwa w południowo-wschodniej części kraju, ogłosiły się strefami wolnymi od LGBT: Małopolska, Podkarpacie, Świętokrzyskie i Lubelskie. To stan na sierpień 2019. Lewicowa partia Razem określiła te obszary jako strefy "no-go" dla ludzi LGBT. Liberalni politycy, media i działacze praw człowieka porównują uchwały do tych z czasów nazistowskich o strefach judenfrei (wolnych od Żydów). Członkowie społeczności LGBT stwierdzali wielokrotnie, że nie czują się bezpiecznie w Polsce".

   Wikipedia
(Wikipedia)

Razem pierwsze użyło określenia strefa "no-go"

Dlaczego Wikipedia powołuje się na słowa partii Razem? Takie określenie faktycznie padło. W lipcu, kiedy "Gazeta Polska" postanowiła dodać do jednego z numerów naklejkę "Strefa wolna od LGBT", Razem komentowało na Twitterze: "Pamiętacie, jak prawica straszyła tzw. no-go zones? Dzięki tej samej prawicy doczekaliśmy się własnych stref no-go. Obrzydliwe."

- Nasz tweet był komentarzem do skandalicznych naklejek "Strefa wolna od LGBT" autorstwa skrajnie prawicowego dziennika "Gazeta Polska". Budziły one najgorsze skojarzenia - chociażby z miastami określanymi jako "judenfrei" albo z kartkami "Żydom wstęp wzbroniony", które pojawiały się w latach 30. w witrynach sklepowych. Wszyscy wiemy, do czego to doprowadziło - tłumaczy Wirtualnej Polsce Dorota Olko, rzeczniczka partii Razem.

d1d75ur

I dodaje, że tweet odnosił się do lęków, które próbuje wzbudzić prawica, twierdząc, że w wielu państwach Europy Zachodniej istnieją "no-go zones" zdominowane przez imigrantów. - Straszył nimi z sejmowej mównicy sam Jarosław Kaczyński, przekonując, że kilkadziesiąt takich stref istnieje w Szwecji. Interweniowała wtedy szwedzka ambasada. Nasze nawiązanie do terminu "no-go zones" było prowokacją i wytknięciem prawicy jej hipokryzji. Bo jak można straszyć rzekomymi "strefami no-go" za granicą, a tu, w Polsce, na różne sposoby wskazywać miejsca, gdzie osoby nieheteronormatywne są niemile widziane? - zastanawia się rzeczniczka Razem.

Warto podkreślić, że mapa, która opublikowana została na Wikipedii, jest nieaktualna. Miejsc, które przyjęły uchwałę anty-LGBT, przybywa. Pełna lista znajduje się POD TYM LINKIEM.

"Przecież my nie stanowimy zagrożenia"

Maciej ma 22 lata i pochodzi z Ryk - małej miejscowości w powiecie ryckim (woj. lubelskie), gdzie przyjęto uchwałę anty-LGBT. Mówi, że nie jest w stanie wskazać praktycznych zmian po tym, gdy zatwierdzono dokument. - Jeżeli nikt o nas nie wie, to nie zabroni i nie wyrzuci nas z żadnego miejsca. Ja osobiście jeszcze nie spotkałem się z odrzuceniem. Nie ukrywam swojej orientacji, ale też nie afiszuję się z nią - tłumaczy Maciej Wirtualnej Polsce.

O przyrównaniu uchwał anty-LGBT do stref "no-go" mówi: to bez sensu. - Przecież już ludzie powinni rozumieć, że człowiek nie wybiera, że urodził się gejem, lesbijką, czarny czy jeszcze jakiś inny. Każdy powinien się postawić w sytuacji drugiej osoby i pomyśleć sobie, co by było gdybym to ja był "inny" i nie wpuścili by mnie gdzieś tylko z tego powodu - komentuje.

d1d75ur

Podobnie myśli Marcin. Mieszka w małej wsi w powiecie puławskim, który również uchwałę anty-LGBT przyjął. - Dla mnie, oprócz tego, że nie czuję się z tym dobrze "formalnie", nic się nie zmieniło. Nikt mi nic nie zarzuca - mówi w rozmowie z WP.

Choć jego zdaniem "generalnie Polska oprócz Warszawy jest raczej no-go, chociażby w kwestii chodzenia za rękę na ulicy, czy noszeniu ubrań ze znakami tęczy", to nie zgadza się z tym, co pojawiło się w Wikipedii. - Jesteśmy w drodze, w kierunku państw, które mają prawo szariatu jako prawo państwowe, ale jeszcze tam nie jesteśmy i mam nadzieję, że nie będziemy nigdy - kwituje.

Alex z Małopolski, gdzie również uchwała obowiązuje, komentuje: - To zrównanie jest całkowicie nieodpowiednie, oburzające. Po pierwsze, to nie jest odradzanie wchodzenia na ten teren osobom LGBT, a po prostu wykluczanie osób LGBT. A po drugie - przecież my nie stanowimy zagrożenia, a według Wikipedii strefą "no-go" określa się regiony i miejsca, które nie powinny być dostępne dla wszystkich, a w szczególności dla ludzi, którzy czuliby się zagrożeni. Zagrożeni, ale czym? Absolutnie nie nami.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d1d75ur

Podziel się opinią

Share
d1d75ur
d1d75ur
Więcej tematów