W Meksyku nikt nie jest bezpieczny. Gangi narkotykowe zagrażają nawet wyborom

Selfie z wyborcą nie powinno być czymś groźnym. W Meksyku jest śmiertelnie niebezpieczne. Trwa najbardziej krwawa kampania wyborcza w historii kraju. Jedną z przyczyn przemocy może być rozbicie największych karteli narkotykowych.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Członkowie jednej z lokalnych milicji w Meksyku
Członkowie jednej z lokalnych milicji w Meksyku (AFP/EAST NEWS)
WP

Fernando Puron, kandydat to kongresu stanu sąsiadującego z USA, zatrzymał się na ulicy, żeby zrobić sobie selfie z sympatykiem. W tym czasie od tyłu podszedł do niego brodaty mężczyzna w czapce, przyłożył mu do głowy pistolet i pociągnął za spust.

Puron jest jednym z ponad 110 kandydatów i działaczy politycznych zamordowanych w tegorocznej kampanii wyborczej do kongresu i władz lokalnych w Meksyku. Około 300 zostało rannych, a setki zrezygnowało z kandydowania w obawie o życie.

To najkrwawsza kampania wyborcza w historii kraju, a przemoc dotknęła praktycznie wszystkie stany i partie polityczne. Sytuacja stała się tak poważna, że niektóre ugrupowania muszą wystawiać kandydatów mało znanych, bo ci z pierwszego czy drugiego rzędu odmówili dalszego uczestnictwa w grze politycznej.

WP

Pod koniec kwietnia w Meksyku brutalnie zamordowano Polaka i Niemca. Podejrzenia padają na gangi narkotykowe

Część meksykańskich dziennikarzy podkreśla, że nigdy jeszcze wybory parlamentarne nie zbiegły się z lokalnymi. To z kolei oznacza największą w historii liczbę kandydatów i potencjalnych celów dla rozmaitych grup przestępczych. W wyborach 1 lipca obsadzonych zostanie łącznie 3 408 stanowisk różnego szczebla.

WP

Tak jak w przeszłości szczególnie dużo ryzykują ludzie tacy jak Puron, który otwarcie rzucał wyzwanie producentom i przemytnikom narkotyków. Działacze i politycy na tyle odważni, aby przeciwstawić się przestępcą wiedzą jakie podejmują ryzyko.

Wojna z kartelami nie rozwiązała problemu

Sytuację najprawdopodobniej pogorszyły także sukcesy władz i wojska w walce z największymi kartelami narkotykowymi. Paradoksalnie to one, pomimo korupcji i krwawej wojny z państwem i między sobą, zapewniały pewien poziom stabilizacji. Osłabienie największych grup przestępczych nie oznacza wcale rządów prawa.

Miejsce organizacji wielkich baronów i rodzin przestępczych zajmuje wiele mniejszych gangów walczących o wpływy i pieniądze. One także korumpują lokalnych działaczy, likwidują rywali i starają się obsadzić kluczowe stanowiska swoimi ludźmi.

WP

Sytuacja jest tak dramatyczna, a władze na tyle nieskuteczne, że kandydaci nie wierzą w zapewnienia policji, która obiecuje ich chronić. Z tego powodu o wiele stanowisk ubiegają się ludzie uważani za nierozsądnych, lub tacy, którzy porozumieli się z przestępcami i będą realizować ich interesy.

Zobacz także: Tak piłkarze Meksyku przygotowują się do mundialu. Imprezują z prostytutkam

WP

Donald Trump nie rezygnuje z muru na granicy z Meksykiem. To sposób na imigrantów i narkotyki

Meksykanie nie mogą się już doczekać dnia wyborów z nadzieją, że 1 lipca życie wróci do normy i ludzie przestaną ginąc na ulicach. – Ja boję się 2 lipca – powiedział sędzia Sądu Najwyższego Jose Ramon Cossio w wywiadzie dla BuzzFeed News.

Prawnik uważa, że świat przestępczy w coraz większym stopniu przenika do organów władzy. To z kolei musi budzić niepokój o stan meksykańskiej demokracji. Często w tym kontekście padają pytania o rolę armii Meksyku. Dziesiątki tysięcy żołnierzy walczą z grupami przestępczymi. Niejednokrotnie łamią przy tym prawa człowieka i działają poza prawem. Pada przy tym pytanie, czy w którymś momencie generałowie nie pokusza się o przejęcie kontroli nad państwem. Jedni się tego obawiają, ale nie brak i takich, którzy mają taką nadzieję bojąc się, że bez rządów silnej ręki Meksyk stanie się państwem upadłym.

WP

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
WP
WP