Ukraina odczuje decyzję USA. "Wyciąganie ręki do Putina"
Z Waszyngtonu płyną sprzeczne informacje odnośnie wstrzymania przez USA danych wywiadowczych dla ukraińskiej armii. Z jednej strony mówi się, że Stany Zjednoczone zawiesiły dzielenie się z Ukrainą swoimi danymi. Z drugiej wstrzymanie pomocy wojskowej obejmuje dotąd tylko wysyłkę sprzętu wojskowego. Eksperci biją jednak na alarm.
- Jeśli informacje o wstrzymaniu danych wywiadowczych się potwierdzą, niestety, ale Ukraina to odczuje i to bardzo – mówi Wirtualnej Polsce Dawid Kamizela, ekspert ds. wojskowych.
Przypomnijmy, w środę pojawiły się informacje, że Stany Zjednoczone przerwały tego dnia kluczowe łącze wywiadowcze dla alertów o rosyjskim ostrzale rakietowym. Wcześniej przestały przesyłać dane namierzające dla amerykańskiego systemu artylerii rakietowej HIMARS i współrzędne potrzebne do rażenia rakietami ATACMS celów położonych ponad 60 km za linią frontu.
Z kolei rozmówca PAP zbliżony do Pentagonu zapewniał, że Stany Zjednoczone nie wstrzymały wsparcia w postaci np. wymiany informacji wywiadowczych, udostępniania zdjęć satelitarnych czy systemu łączności satelitarnej Starlink. Jak zaznaczył, taki rodzaj zawieszenia pomocy byłby znacznie szybciej i gwałtowniej odczuwalny dla wojsk ukraińskich na froncie.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Spektakularne uderzenie na froncie. BMP-3 Rosjan wyleciał w powietrze
W czwartek minister obrony Francji Sebastien Lecornu przekazał, że Francja przekazuje Ukrainie wojskowe dane wywiadowcze. - Francuskie informacje wywiadowcze są "suwerenne" i Francja ma "własne możliwości". Mamy środki wywiadowcze i używamy ich do pomocy Ukraińcom — powiedział minister.
Jak zauważa jednak Dawid Kamizela, to Amerykanie mają największe zdolności, w tym wyspecjalizowane satelity.
- Ta strata byłaby więc istotna i niepoliczalna zarazem. To nie jest tak, że na froncie znikną myśliwce i czołgi. Ale potencjał tych maszyn się zmniejsza. Nie będą informowane o ruchach rosyjskich wojsk. Przykładowo: jeśli będą musiały zatankować, nie będą wiedziały, kiedy nadlecą pociski – mówi WP Dawid Kamizela.
I jak przypomina, Amerykanie mają zaprojektowaną konstelację satelitarną, by wykrywać ewentualny ruch pocisków nuklearnych.
"Europa musi pozyskiwać więcej danych wywiadowczych"
- Jest na tyle dokładna, że przy pomocy jej ostrzegali Ukrainę przed strategicznym lotnictwem rosyjskim np. przed Tu-95. Informowali, że samolot wzbił się w powietrze, po czym zaczyna wystrzeliwać pociski. Dzięki temu ukraińska armia wiedziała, w którym momencie mają poderwać swoje myśliwce, kiedy włączyć radar obrony przeciwlotniczej itd. – wylicza ekspert.
Równocześnie podkreśla, że na szczęście zdolności satelitarne, nie są jedynie udziałem Stanów Zjednoczonych. - Francja i Wielka Brytania również posiadają w tym obszarze nowoczesne urządzenia. Również tzw. komercyjne obrazowanie tego, co się dzieje na ziemi, poszło w ostatnich latach do przodu. I Ukraina z niego korzysta. Teraz będzie musiała bardziej korzystać – ocenia Dawid Kamizela.
Zdaniem eksperta, w przypadku innych danych wywiadowczych Europa ma narzędzia, by dalej przekazywać je Ukrainie.
- Od początku wojny Europa wspiera Kijów nie tylko politycznie i militarnie, ale także dostarczając tajne dane. Nie widzę powodu, by miało się to zmienić. Europa musi ich teraz więcej uzyskiwać i przekazywać ukraińskiej armii. Ale o ile w przypadku amunicji czy artylerii lub innych środków rażenia byłoby to zrównoważone, o tyle w kwestii zdolności satelitarnych to potencjał amerykański jest olbrzymi i nie da się go w 100 procentach zniwelować – uważa rozmówca WP.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Koniec pomocy USA dla Ukrainy. Gorzkie słowa Trumpa. Oberwało się Zełenskiemu
"To stawia w niezręcznej sytuacji Polskę"
Z kolei Marcin Faliński, były oficer Agencji Wywiadu zaznacza, że nie znamy szczegółów decyzji Stanów Zjednoczonych. - Czy chcą wstrzymać przekazywanie danych na poziomie taktycznym albo danych strategicznych i operacyjnych? A może dane ze źródeł agenturalnych lub rozpoznania elektronicznego i satelitarnego? Tyle dobrego, że dane wywiadowcze są praktycznie przesyłane od 2014 r. i ciężko będzie je "od ręki przerwać" – mówi WP Faliński.
W jego ocenie decyzja USA stawia nasz kraj w trudnej i niezręcznej sytuacji. - Jak ma zareagować Polska, ale także państwa bałtyckie czy skandynawskie, które są realnie najbardziej zagrożone rosyjską agresją? I są na "rozpisce" tych danych. Czy mogą je przekazywać Ukrainie, czy nie? – pyta retorycznie były oficer wywiadu.
I jak przypomina, Ukraina miała kilkanaście amerykańskich centrów wywiadowczych, z których był prowadzony m.in. nasłuch.
- Tak z dnia na dzień nie da się ich zlikwidować. Poza tym trudno jest się z takich działań wycofać. Przecież od ukraińskiego wywiadu państwa NATO również dostają cenne informacje. I co teraz, USA będzie pomijane? Jestem sceptyczny co do tego, że będzie to definitywnie odcięte – uważa Faliński.
"Wyciągnięcie ręki przez Trumpa do Putina"
Pytany przez Polską Agencję Prasową szef BBN Dariusz Łukowski, czy faktycznie Stany Zjednoczone wraz z pomocą wojskową zaprzestały dostarczania informacji wywiadowczych Ukrainie, odpowiedział twierdząco.
- To prawda. Informacje, które posiadamy, wskazują na to, że wszystkie środki zostały wstrzymane. Łącznie z informacjami wywiadowczymi - powiedział szef BBN. - Zostały wyłączone informacje wywiadowcze, które służą do wykonywania głębokich uderzeń na terenie Ukrainy przez Rosję - dodał. Zaznaczył jednak, że Amerykanie najpewniej wciąż dostarczają Ukraińcom inne dane dotyczące ruchów wojsk rosyjskich.
- Jeśli faktycznie tak jest, to wyłączone zostały dane satelitarne, które pozwalały kontrolować ukraińskiej armii rosyjskie uderzenia. Mogłoby to się pokrywać z wyciągnięciem ręki przez Trumpa do Putina. Brak takich danych spowoduje też, że Ukraina nie uderzy na terenie Rosji – w bazy wojskowe, magazyny, rafinerie, lotniska itd. Wywiad satelitarny daje niezbędne rozeznanie ruchów wojsk rosyjskich. Przekazywał, co się dzieje w rzeczywistym czasie. Teraz Ukrainie będzie znacznie trudniej – ocenia Marcin Faliński.
Bardziej optymistycznie patrzy na rozwój sytuacji płk. rez. Piotr Lewandowski. - Jak Amerykanie odłączą ukraińską armię od danych satelitarnych, to Ukraina nie utraci całkowicie rozpoznania na froncie. W dużej części Ukraina nie bazuje już tylko na amerykańskich urządzeniach. Ma wykupione stałe łącza do satelity innych państw. Większym problemem będzie odcięcie od rozpoznania radioelektronicznego, czyli z systemów AWACS. Wychwytują one kierunki uderzeń rosyjskich dronów i rakiet. To osłabi Ukrainę — podkreśla wykładowca w Centrum Szkolenia Wojsk Obrony Terytorialnej.
Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski