Ukraina ostrzegała przed dronem. Gen. Polko mówi, jaka powinna być odpowiedź Polski

Polska powinna stanowczo reagować, zestrzeliwując wlatujące drony ze wschodu. Należy uzgodnić z Ukrainą strefę, w której moglibyśmy to robić - uważa gen. Roman Polko. Były dowódca GROM podkreśla, że brak reakcji jedynie ośmiela stronę rosyjską i białoruską do dalszych prowokacji i naruszeń przestrzeni powietrznej.

Gen. Roman Polko mówi jaka powinna być odpowiedź PolskiGen. Roman Polko mówi, jaka powinna być odpowiedź Polski na zagrożenie rosyjskimi dronami użytymi do ataków na Ukrainę
Źródło zdjęć: © East News, Telegram | Jacek Domiński, Reporter
Tomasz Molga

- Nie możemy się kompromitować i pokazywać stronie rosyjsko-białoruskiej, że mogą latać nad terytorium Polski, czym chcą i będą bezkarni. Taki sygnał dziś wysyłamy. Ani razu nie zdarzyło się jeszcze, żebyśmy tego typu drony zestrzelili - mówi gen. Polko w rozmowie z WP.

Jego zdaniem rząd i wojsko powinny otwarcie przyznać, że wciąż istnieją braki w systemie ochrony powietrznej. – Po co mówić, że "mamy wszystko pod kontrolą", jak nie mamy? Lepiej nazwać rzeczywistość taką, jaką widzą ją gołym okiem Rosjanie i Białorusini. Dopiero budujemy tarcze, systemy antydronowe – ale trzeba to powiedzieć wprost, zamiast okłamywać społeczeństwo – zaznacza.

Rozmówca odnosi się do ostatnich trzech przypadków naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez drony. W niedzielę jedna z maszyn została odnaleziona przez Straż Graniczną w pobliżu przejścia w Terespolu. Ten Incydent ten może mieć związek z masowym atakiem przeprowadzonym przez Rosję na Ukrainę 7 września, kiedy to wykorzystano ponad tysiąc dronów i rakiet.

Ukraińskie dane były ostrzeżeniem

Ukraińskie dane miały ostrzec polskie służby o dronie, który naruszył przestrzeń powietrzną i spadł w niedzielę wieczorem koło miejscowości Polatycze, w rejonie przejścia granicznego Terespol. Według mapy z serwisu War Monitor pt. "Ruch celów powietrznych nad terytorium Ukrainy" - udostępnionej nawet przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego - jeden z dronów skierował się na zachód, w stronę Polski. Źródła ukraińskie publikowały szczegółowe trajektorie lotów oraz miejsca uderzeń bezzałogowców i pocisków podczas rosyjskiego ataku.

Generał Roman Polko zapytany, jak wyobraża sobie skuteczną obronę w takich sytuacjach, wskazuje kilka rozwiązań: - Przede wszystkim trzeba porozumieć się z Ukrainą i wyznaczyć pas odpowiedzialności wzdłuż granicy. Ukraina sama proponowała, by rozszerzyć ochronę powietrzną także na jej zachodnią część. Byłaby skłonna zgodzić się na pas kilkunastu czy kilkudziesięciu kilometrów, w którym można byłoby zwalczać wrogie obiekty, które oni mają nawet namierzone - podkreśla gen. Polko.

Były dowódca GROM dodaje, że Polska potrzebuje szybkich inwestycji w technologie rozpoznania i produkcję broni antydronowej. - Nie mamy systemu rozpoznania, a przecież są rozwiązania, które można pozyskać, na przykład wypożyczyć z innych armii zanim stworzymy własne. Przypominam, nie jesteśmy sami tylko w sojuszu NATO. Równocześnie należy uruchomić produkcję w Polsce systemów antydronowych. To nowa gałąź przemysłu, na której można będzie zarobić, bo wiele krajów będzie zainteresowanych tymi produktami - podkreśla.

Były wojskowy już przy poprzednich incydentach z dronami ostro krytykował stan polskiej obrony. - Nasz system składa się wyłącznie z luk - mówił w WP.

Ponadto Roman Polko krytykuje rozbieżne sygnały płynące z kręgów politycznych. - Raz słyszymy, że trwa wojna hybrydowa, Rosja prowadzi prowokacje, a kiedy dochodzi do incydentu z dronami, nagle mówi się: przecież mamy pokój, nic się nie dzieje, tylko nieuzbrojony dron. Takie tłumaczenia są kompromitujące - ocenia.

Upadki dronów w Polsce, związane z wojną w Ukrainie
Upadki dronów w Polsce, związane z wojną w Ukrainie © WP | wp.pl

Trzy drony w trzy tygodnie. Niebezpieczne zdarzenia

W ostatnich tygodniach polska przestrzeń powietrzna kilkukrotnie była naruszana przez bezzałogowce nadlatujące ze wschodu. Do najpoważniejszego incydentu doszło w nocy z 19 na 20 sierpnia w miejscowości Osiny (powiat łukowski, woj. lubelskie). Na polu kukurydzy rozbił się i eksplodował rosyjski dron bojowy. Maszyna była wyposażona w materiał wybuchowy, a jej upadek wywołał dyskusję na temat skuteczności polskiego systemu obrony powietrznej. Na szczęście nie było ofiar.

Do naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej doszło także w nocy z 2 na 3 września, kiedy Rosja przeprowadziła zmasowany atak na Ukrainę. Drony przekroczyły granicę z Polską, po czym skierowały się na terytorium Ukrainy. O zdarzeniu najpierw poinformował prezydent Karol Nawrocki, a potem potwierdził je szef Sztabu Generalnego, gen. Wiesław Kukuła. Generał podkreślił, że ich trasa była monitorowana przez polskie systemy obrony.

Kolejny przypadek odnotowano w miniony weekend w Majdanie-Sielec, gdzie odnaleziono wrak drona, który – według wstępnych ustaleń – mógł służyć do przemytu. – Wstępne oględziny obiektu wskazują na to, że jest to dron konstrukcji głównie styropianowej. Wszystko wskazuje na to, że nie jest to obiekt wojskowy – powiedział w rozmowie z TVN24 rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu Rafał Kawalec.

Z kolei w niedzielę 7 września służby poinformowały o kolejnym incydencie – tym razem w rejonie Terespola, tuż przy granicy z Białorusią. Dron spadł w pobliżu miejscowości Polatycze, wkrótce po największym od miesięcy zmasowanym rosyjskim ataku na Ukrainę, w którym użyto ponad tysiąca dronów i rakiet. Jak ustaliła prokuratura, maszyna nie była uzbrojona, a jej szczątki badają eksperci.

Przypomnijmy, że już w sierpniu, po eksplozji drona w Osinach, Ministerstwo Obrony Narodowej w oficjalnym komunikacie przyznało, iż "systemy radiolokacyjne, które posiadamy, nie wykryły naruszenia przestrzeni powietrznej". Potwierdził to wówczas wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Z kolei zastępca Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Dariusz Malinowski zapowiedział powołanie zespołu ekspertów, który miał przeanalizować zdarzenie pod kątem wojskowym i przygotować rekomendacje dotyczące budowy systemu wykrywania oraz reagowania na podobne incydenty w przyszłości. Raport ten nie został jeszcze przedstawiony.

Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski

Najważniejsze teksty tygodnia. Śledztwa, które robią różnicę. Reportaże, które zostają w głowie. Wyraziste opinie. Najlepsze treści premium bez opłat w Twojej skrzynce.

Wybrane dla Ciebie
Trump znów to zrobił. Miał atakować elektrownie Iranu
Trump znów to zrobił. Miał atakować elektrownie Iranu
Szokujące relacje. Ofiara pedofila: Miałam wybór
Szokujące relacje. Ofiara pedofila: Miałam wybór
12-latkowie w wojsku? Iran obniżył limit wieku
12-latkowie w wojsku? Iran obniżył limit wieku
Przenoszą żołnierzy do hoteli. Iran grozi atakami
Przenoszą żołnierzy do hoteli. Iran grozi atakami
Niższe ceny paliw. Sejm zaczął prace nad pakietem
Niższe ceny paliw. Sejm zaczął prace nad pakietem
Polacy zdobyli ten kraj. "Najliczniejsi turyści"
Polacy zdobyli ten kraj. "Najliczniejsi turyści"
Maduro przed sądem. Trump zapowiada kolejne zarzuty
Maduro przed sądem. Trump zapowiada kolejne zarzuty
Próba zamachu na siedzibę Dowództwa Centralnego. FBI wskazuje winnych
Próba zamachu na siedzibę Dowództwa Centralnego. FBI wskazuje winnych
Tych Irańczyków Izrael usunął z listy "do zabicia"
Tych Irańczyków Izrael usunął z listy "do zabicia"
Iran szykuje się na inwazję. Ogromna mobilizacja żołnierzy
Iran szykuje się na inwazję. Ogromna mobilizacja żołnierzy
Tak minął dzień. Pakiet "CPN" rządu Tuska [SKRÓT DNIA]
Tak minął dzień. Pakiet "CPN" rządu Tuska [SKRÓT DNIA]
Zimowy akcent tej wiosny. Nadciągają nocne przymrozki
Zimowy akcent tej wiosny. Nadciągają nocne przymrozki
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Wiadomości