Trwa ładowanie...

UE alarmuje: 3 tysiące Europejczyków walczy po stronie dżihadystów

Coraz więcej obywateli krajów UE udaje się w strefy objęte konfliktami, aby walczyć po stronie dżihadystów w Syrii czy Iraku - powiedział w piątek w Brukseli unijny koordynator ds. walki z terroryzmem Gilles de Kerchove.

Share
UE alarmuje: 3 tysiące Europejczyków walczy po stronie dżihadystów
Źródło: PAP/Inne:
deubzqm

- Pomimo działań podjętych przez kraje UE musimy przyznać, że nie udało się zahamować tego zjawiska. Liczba dżihadystów (z UE) ciągle rośnie - powiedział de Kerchove na konferencji prasowej po piątkowym spotkaniu ministrów spraw wewnętrznych państw Unii w Brukseli.

Dodał, że do promocji dżihadu i radykalizacji bardzo szeroko wykorzystywane są media społecznościowe.

deubzqm

Dlatego - podkreślił de Kerchove - UE musi przyśpieszyć wdrażanie podjętych decyzji, które pomogą walczyć z tym zjawiskiem. - Na początku 2015 r. powinniśmy dostrzec rezultaty - dodał.

Już w październiku ministrowie spraw wewnętrznych uzgodnili wzmocnienie kontroli paszportowych na zewnętrznych granicach UE, aby wytropić potencjalnych terrorystów. Komisja Europejska postanowiła też włączyć internetowych gigantów, jak Microsoft, Google, Facebook czy Twitter, do współpracy w walce z rozpowszechnianiem propagandy dżihadystów w sieci.

Także zdaniem unijnego komisarza spraw wewnętrznych Dimitrisa Awramopulosa coraz więcej młodych mieszkańców UE ulega radykalnej propagandzie rozpowszechnianej przez dżihadystów. "

- Jest prawdopodobne, że ci ludzie udadzą się do stref objętych konfliktami, nauczą się obchodzić z bronią i materiałami wybuchowymi i oswoją z przemocą oraz wojną. Gdy wracają do UE, są realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa - powiedział komisarz.

deubzqm

Według unijnych szacunków około 3 tys. Europejczyków walczy w Syrii i Iraku po stronie dżihadystów z Państwa Islamskiego.

Zarówno komisarz Awramopulos, jak i de Kerchove zaapelowali w piątek do Parlamentu Europejskiego o odblokowanie prac nad stworzeniem wspólnego systemu przekazywania władzom danych pasażerów przylatujących i wylatujących z UE, czyli tzw. PNR - Passenger Name Record.

- Pilnie potrzebujemy PNR-u. To jedno z nielicznych, jeśli nie jedyne narzędzie pozwalające wytropić osoby udające się w podejrzanym kierunku - powiedział de Kerchove.

PNR obejmują m.in. imię i nazwisko pasażera, jego adres i numer telefonu, trasę lotu, numer miejsca w samolocie, informację o bagażu i środku płatniczym (np. numer karty kredytowej). To także dane wrażliwe, związane m.in. z wyborem posiłku, który może wynikać z wyznawanej religii, czy też informacje o zdrowiu pasażera (np. gdy pasażer zgłosi, że potrzebuje opieki na lotnisku lub w samolocie).

Projekt dyrektywy w sprawie PNR został wiosną 2013 r. odrzucony niewielką liczbą głosów w komisji PE ds. swobód obywatelskich. Europosłowie uznali, że dyrektywa może prowadzić do naruszania podstawowych praw obywateli UE, zwłaszcza prawa do prywatności.

deubzqm

Podziel się opinią

Share
deubzqm
deubzqm
Więcej tematów