Uciekł na Białoruś. Co się dzieje ze śledztwem ws. byłego sędziego?
Jak ustaliła Wirtualna Polska, śledztwo w sprawie byłego sędziego, bohatera afery hejterskiej Tomasza Szmydta, któremu prokuratura postawiła zarzut szpiegostwa, zostało zawieszone. Powodem jest brak możliwości przeprowadzenia czynności procesowych z udziałem podejrzanego przebywającego na Białorusi.
Były sędzia od czerwca 2024 r. poszukiwany jest też Europejskim Nakazem Aresztowania w śledztwie dotyczącym szpiegostwa. Szmydt od maja 2024 r. przebywa na Białorusi, wtedy też wszczęto śledztwo. Prokuratura Krajowa zaocznie postawiła byłemu sędziemu zarzuty szpiegostwa. Dotyczą "brania udziału w działalności obcego wywiadu albo działaniu na jego rzecz, przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej". Kodeks karny wskazuje, że jeśli takiego czynu dopuszcza się funkcjonariusz publiczny, grozi za to od ośmiu lat więzienia do dożywocia.
- Śledztwo dotyczące działalności byłego sędziego Tomasza Szmydta zostało zawieszone w dniu 7 listopada 2025 r. z uwagi na brak możliwości przeprowadzenia czynności procesowych z udziałem podejrzanego przebywającego poza granicami RP – informuje Wirtualną Polskę Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej.
I jak dodaje, do czasu zawieszenia postępowania prokuratura przeprowadziła szereg czynności dowodowych, w tym czynności procesowe polegające na zabezpieczeniu i analizie dokumentów oraz innych źródeł dowodowych, a także przesłuchaniu świadków.
"Nie prowadzono odbierania wyjaśnień"
- Z uwagi na dobro postępowania przygotowawczego oraz jego charakter prokuratura nie przekazuje szczegółowych informacji. W toku postępowania nie prowadzono korespondencyjnego odbierania wyjaśnień od podejrzanego, gdyż taka forma czynności procesowej nie jest przewidziana przez przepisy procedury karnej – mówi nam Przemysław Nowak.
W sprawie nie korzystano również z pomocy prawnej organów Republiki Białorusi, w tym nie występowano z wnioskiem o ekstradycję podejrzanego.
- Podejrzany uzyskał na terytorium Republiki Białorusi status azylanta politycznego. Zgodnie z prawem międzynarodowym oraz przepisami wewnętrznymi Republiki Białorusi nadanie statusu azylu politycznego wyłącza możliwość wydania osoby państwu, wobec którego azyl został udzielony – ujawnia rzecznik Prokuratury Krajowej.
Wywiad u Sołowiowa
Sprawa stała się głośna, gdy przebywający na urlopie Tomasz Szmydt, wówczas sędzia II Wydziału Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie wystąpił 6 maja 2024 r. na propagandowej konferencji prasowej w Mińsku na Białorusi. Państwowa białoruska agencja prasowa BiełTA poinformowała, że poprosił władze Białorusi o "opiekę i ochronę".
Sędzia przekazał natomiast, że zrzeka się dotychczasowego stanowiska w WSA "ze skutkiem natychmiastowym". W kolejnych dniach Szmydt zaczął się pojawiać w białoruskich i rosyjskich mediach, gdzie powtarzał tezy tamtejszej propagandy. Udzielił m.in. wywiadu w programie Władimira Sołowiowa, nazywanego główną twarzą kremlowskiej propagandy.
Zdaniem śledczych, Szmydt, biorąc udział w tych programach rządowych mediów białoruskich i rosyjskich, działał na szkodę RP i wziął udział w "wojnie hybrydowej" wobec Polski.
Zarzuty za aferę hejterską
Na początku ubiegłego roku warszawski sąd wydał kolejny Europejski Nakaz Aresztowania za byłym sędzią, któremu wrocławska prokuratura postawiła zarzuty w sprawie tzw. afery hejterskiej.
Były sędzia jest podejrzany w śledztwie dotyczącym tzw. afery hejterskiej, które prowadzi Prokuratura Regionalna we Wrocławiu. Śledczy zarzucają mu popełnianie przestępstw w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie działali na szkodę sędziów sądów powszechnych, przede wszystkim skupionych w Stowarzyszeniu Sędziów Polskich Iustitia.
"Czyny zarzucane podejrzanemu polegały między innymi na niedopuszczalnym przetwarzaniu danych osobowych pokrzywdzonych poprzez ich ujawnienie i udostępnienie innym osobom" – informowała wrocławska prokuratura.
Tzw. afera hejterska stała się głośna latem 2019 r. Z artykułów publikowanych przez Onet wynikało, że ówczesny wiceszef MS Łukasz Piebiak utrzymywał w mediach społecznościowych kontakt z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje dyskredytujące niektórych sędziów, m.in. prezesa Iustitii prof. Krystiana Markiewicza. Miało się to odbywać za wiedzą Piebiaka. Na komunikatorze WhatsApp miała powstać zamknięta grupa o nazwie "Kasta", która wymieniała się pomysłami na oczernianie niektórych sędziów.
Tusk: Ziobro jak Szmydt
Jak wynika z informacji niezależnego białoruskiego portalu śledczego Biuro, były sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego zarabia na współtworzeniu propagandowego programu "Wolne Słowo dla Polski".
Audycja, emitowana przez reżimowe Międzynarodowe Radio Białoruś, ma przekonywać polskich słuchaczy, że życie pod rządami Aleksandra Łukaszenki jest spokojne, dostatnie i godne naśladowania. Chwali nie tylko Łukaszenkę, ale i Władimira Putina.
W styczniu br. w kontekście pobytu byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry na Węgrzech do byłego sędziego odniósł się premier Donald Tusk.
"Z mojego punktu widzenia ucieczka pana Ziobry na Węgry i azyl polityczny to jest przyznanie się do winy, to jest ucieczka przed polskim sądem pod skrzydła rządu, który łamie zasady praworządności. Tak naprawdę azyl pana Ziobry niczym się nie różni od azylu politycznego jego protegowanego pana Tomasza Szmydta na Białorusi. To jest dokładnie ten sam mechanizm i de facto te same powody, a więc nadużywanie władzy i z definicji działanie przeciwko polskim interesom" – ocenił premier.
Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski