Trwa ładowanie...

Stracił około 17 mln zł. Straszą go karami. "Krew mnie zalewa"

Rząd dramatycznie poszukuje tańszego węgla na całym świecie. Tymczasem, jak dowiaduje się WP, dziesiątki tysięcy ton węgla - już opłaconego przez polskie firmy - leżą tuż za rosyjską granicą. Straty u importerów sięgają milionów złotych. I choć oni sami popierają finansowe karanie Rosji, to krytykują polski rząd za nagłe i chaotyczne wprowadzenie zakazu. Dopytują też, co z obiecanymi rekompensatami.

Share
Nowa burza wokół zakazu importu rosyjskiego węgla. Importerzy mają gigantyczne stratyNowa burza wokół zakazu importu rosyjskiego węgla. Importerzy mają gigantyczne stratyŹródło: East News, fot: Polska Press, Tomasz Czachorowski
d22knup

Dziesiątki tysięcy ton węgla, za który polskie firmy zapłaciły przed 15 kwietnia, czyli wprowadzeniem embarga, leżą tuż za polską granicą na Białorusi oraz w Obwodzie Kaliningradzkim - alarmują polscy importerzy rosyjskiego opału. Grupa firm poniosła milionowe straty, tymczasem nic nie wiadomo o rekompensatach, do których zobowiązali się rządzący. Co gorsza, ten niedowieziony węgiel chcą odkupić inne podmioty z Unii Europejskiej i oferują Polakom połowę zapłaconej ceny.

- Krew mnie zalewa na to całe embargo, a w szczególności dwulicowość Komisji Europejskiej. Kaliningrad właśnie załatwił sobie złagodzenie blokady. Litwa nie będzie blokować dostaw węgla z Rosji. To absurd. Paradoksalnie to my w Polsce będziemy bardziej cierpieć z powodu embarga niż oni w Rosji. Tu u nas firmy dostały w łeb obuchem, ponosząc milionowe straty, to u nas będzie się zwalniać pracowników i to my w Polsce nie dostaniemy opału przed zimą - mówi Wirtualnej Polsce Krzysztof Dąbkowski, prezes firmy Bartex z Bydgoszczy. To jeden z importerów rosyjskiego węgla. Po wprowadzeniu embarga stracił około 17 mln zł. Tyle kosztował opłacony węgiel (250 dolarów za tonę), który utknął na Białorusi, gdy embargo wprowadzono z dnia na dzień.

To tylko początek strat. Bartex współpracował z ciepłowniami, które teraz straszą karami umownymi za niedostarczony węgiel. Straty z tego powodu mogą wzrosnąć do 20-30 mln. - Dziś walczymy o przetrwanie, chciałbym uratować firmę, która działa od 1995 roku. Znam inne firmy, które już zwolniły np. 500 pracowników, wyprzedają majątek - mówi Dąbkowski.

d22knup

Podkreśla, że popiera embargo na rosyjski węgiel, ponieważ zdaje sobie sprawę, że w "Ukrainie leje się krew", a Rosję trzeba było odciąć od przychodów. Jednak zdaniem przedsiębiorcy, politycy powinni dać firmom więcej czasu na przygotowanie się do wprowadzenia zakazu importu.

Nasz węgiel leży w Rosji. Są już na niego chętni - i to z Unii Europejskiej

Jak dowiaduje się WP, importerzy rosyjskiego węgla początkowo próbowali uratować węgiel, który wysypano na bocznice w Rosji i Białorusi. Z szacunków kilku wiodących firm wynika, że to kilkadziesiąt tysięcy ton. Padł pomysł, aby przetransportować go na Litwę, a stamtąd drogą morską do Niemiec. - To jest możliwe, bo poza Polską w krajach UE embargo ma okres przejściowy. Do 15 sierpnia mogą być realizowane dostawy zamówione przed embargiem - opowiada jeden z przedstawicieli branży importu węgla.

- Litwini się nie zgodzili, ponieważ i tak nie realizują przewozów z Rosji. Stanęło na tym, że węgiel, za który zapłaciły polskie firmy, może być odkupiony w Rosji przez firmy z UE, ale za połowę ceny - mówi dalej.

d22knup

Stąd złość takich przedsiębiorców jak prezes Dąbkowski, który chętnie zniszczyliby niedowieziony węgiel. Zdenerwowany mówi WP: - Nie wiem, co z tym zrobić. Zostaje tylko poprosić jakiegoś generała, żeby przestawił celowniki i przyp...ł w te hałdy rakietą. Niech się ten węgiel spali, bo my już stamtąd nic nie wydostaniemy.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

W Polsce zimą zabraknie węgla? "Nie zrobiono w tej sprawie nic"

Miały być rekompensaty, ale... "jest wojna, Polska nie załata wszystkich dziur"

Przypomnijmy, że ustawa, która wprowadziła embargo na import rosyjskiego węgla, zawierała zapis, że przedsiębiorcy, którzy z powodu zakazu poniosą straty, otrzymają w przyszłości rekompensaty. Wysokość oraz tryb ustalania rekompensat miała określić odrębna ustawa. Prace nad jej powstaniem nadzorował Waldemar Buda z Ministerstwa Rozwoju i Technologii. W poniedziałek zapytaliśmy ministerstwo o postępy w pracach. Do czasu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

10 czerwca importerzy węgla (sześciu właścicieli firm), a także wójt gminy Braniewo, gdzie działało 10 terminali węglowych, byli obecni na posiedzeniu komisji energii w Sejmie.

d22knup

Olga Semeniuk, sekretarz stanu w MRiT, pytana wówczas o rekompensaty, odpowiedziała tak: "Państwo muszą sobie zdawać sprawę, że to są pieniądze publiczne. Dzisiaj podejmujemy się ryzyka płacenia odszkodowań za wojnę (...), ale nie możemy stworzyć programu i projektu ustawy dla jednej, dwóch firm. Musimy mieć to kompleksowo zbadane i przeanalizowane pod względem prawnym, (...) ile takich firm przystąpi i w jaki sposób wykażą straty" - oświadczyła polityk. Tłumaczyła, też że jest wojna i "Polska nie załata wszystkich dziur".

Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d22knup
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

WP Wiadomości na:

d22knup
d22knup
Więcej tematów