Tusk i Domański w Kijowie. Wiemy, na co liczą
Premier i minister finansów rozpoczęli dziś wizytę na Ukrainie. Oprócz okazania wsparcia w trwającej wojnie z Rosją, celem wizyty jest rozpoczęcie przygotowań do procesu odbudowy Ukrainy, w którym Polska chce odegrać wiodącą rolę, a także nawiązanie szerszej współpracy w dziedzinie obronności, np. jeśli chodzi o technologie dronowe. - Odbudowa Ukrainy to potężna szansa dla polskich firm - mówi WP minister Andrzej Domański.
Rząd właśnie ruszył z przygotowaniami do międzynarodowego szczytu, który ma się odbyć w czerwcu w Gdańsku. To kolejna edycja międzynarodowej konferencji, w której ma wziąć udział m.in. szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i premier Donald Tusk. Dzisiejsza wizyta szefa rządu w Kijowie rozpoczyna przygotowania do polskiego wydarzenia na najwyższym politycznym poziomie.
- Odbudowa Ukrainy to potężna szansa dla polskich firm. Szacuje się, że łączna kwota nakładów sięgnie nawet 800 mld USD. To pierwsza z zapewne kilku wizyt, których zadaniem będzie przygotowanie V edycji Konferencji Odbudowy Ukrainy (Ukraine Recovery Conference), która ma się odbyć w czerwcu w Polsce - mówi WP minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
Wizyta trzymana w tajemnicy
Szczegóły i sam termin dzisiejszej wizyty premiera i ministra finansów w Kijowie ze względów bezpieczeństwa były trzymane w tajemnicy. - Oczywiście strona rosyjska została uprzedzona, by potem nie było tłumaczenia, że o niczym nie wiedzieli, a w okolicy spadła jakaś rakieta - tłumaczy rozmówca z otoczenia Donalda Tuska.
Jak słyszymy w Kancelarii Premiera, to Ukraińcy prosili polskiego szefa rządu o wizytę, by pokazać jej wsparcie w wyjątkowo trudnej sytuacji związanej z działaniami Rosjan ukierunkowanymi na infrastrukturę energetyczno-cieplną w momencie silnych mrozów. - Sprawa Ukrainy znów zeszła medialnie na dalszy plan, oni potrzebują pokazania, że Zachód jest ciągle z nimi. Sam Tusk dawno tam nie był, wielokrotnie z różnych, obiektywnych względów musiał ostatnio Ukraińcom odmawiać - przyznaje rozmówca z KPRM.
Premierowi towarzyszy minister Andrzej Domański. Jak słyszymy, początkowo miały to być oddzielnie wizyty, a w przypadku Domańskiego miał to być początek całej serii wizyt na Ukrainie. - Uznano jednak, że po co robić osobne wizyty - wskazuje współpracownik premiera.
Odbudowa i Domański
Czerwcowa konferencja to kolejna odsłona cyklu konferencji w tej sprawie. Poprzednia odbyła się w Rzymie, Berlinie i Londynie. Teraz rząd zaczął już formalne przygotowania do organizacji podobnego eventu w Polsce. W zeszłym tygodniu premier wydał zarządzenie w sprawie utworzenia komitetu sterującego. Na jego czele stoi Andrzej Domański jako szef resortu gospodarki, a jego zastępcami są: szef MAP Wojciech Balczun, Paweł Kowal jako przewodniczący Rady do spraw Współpracy z Ukrainą. W skład komitetu wchodzą też przedstawiciele 11 resortów, w tym gospodarczych, oraz instytucji takich jak: BGK, ARP czy PFR, ale także przedstawiciele MON, MEN czy MSZ.
Z punktu widzenia Polski to nie tylko kwestia organizacji ważnego międzynarodowego wydarzenia, ale przede wszystkim tego, co się uda przy tej okazji uzyskać dla polskich firm. - Chcemy uniknąć sytuacji, w której Polska jest pierwsza do pomocy, a pierwsi do odbudowy są Niemcy - mówi rozmówca z rządu.
Z kolei w rozmowie z WP minister finansów i gospodarki Andrzej Domański podkreśla, że kluczowy będzie aspekt gospodarczy i budowanie płaszczyzny współpracy między przedsiębiorcami. - Bo nasz eksport do Ukrainy rośnie, mamy dużą nadwyżkę handlową z Ukraińcami i cały czas zależy nam na obecności polskich firm w Ukrainie. Proces odbudowy Ukrainy to będą setki miliardów euro i musimy zabezpieczyć w nim udział polskich firm. Dlatego trzeba budować relacje i polityczne zainteresowanie tym tematem - mówi nam Domański.
W trakcie wojny Ukraina awansowała z 15. miejsca na 7. na liście państw, do których eksportujemy najwięcej. Jeśli chodzi o zeszły rok, to w ciągu trzech kwartałów wymiana handlowa między Polską i Ukrainą osiągnęła wartość 13 mld dolarów, a w skali całego roku może sięgnąć nawet 16-17 mld dolarów.
Rząd liczy z jednej strony na to, że polskie firmy zarobią na odbudowie Ukrainy, a z drugiej - że współpraca z krajem prowadzącym wojnę w sferze militarno-przemysłowej wzmocni naszą obronność.
- Współpraca między Polską a Ukrainą w dziedzinie przemysłu obronnego powinna przyspieszyć. Mamy zainteresowanie firm, także prywatnych - podkreśla Andrzej Domański.
Zdaniem rozmówcy z rządu kluczowe jest właściwie ułożenie współpracy w dziedzinie obronności. - Mamy różne narzędzia, ale musi być też obustronna korzyść wynikająca z tej współpracy. Z jednej strony mamy technologie, różne budżety na te cel, a także prywatne firmy zainteresowane współpracą, więc to wszystko wykracza poza unijny instrument zbrojeniowy SAFE, w który właśnie się zaangażowaliśmy - wskazuje rozmówca.
W ramach SAFE, z którego Polska pozyska ok. 44 mld euro niskooprocentowanych pożyczek na zakup uzbrojenia, rząd zadeklarował gotowość współpracy z ukraińskim przemysłem obronnym. Polski plan inwestycyjny SAFE, jak wynika z deklaracji rządzących, zakłada, że 80 proc. środków trafi do polskich firm, a to oznacza, że jest tu potencjał na współpracę międzynarodową. Z kolei z unijnych regulacji dotyczących SAFE wynika, że 65 proc. komponentów kupowanego uzbrojenia będzie musiało pochodzić z Europy.
- W ramach SAFE jesteśmy zainteresowani pozyskaniem technologii ukraińskiej, rozmawiamy o tym od dłuższego czasu. Chodzi przede wszystkim o technologie dronowe. Podczas rozmów w Kijowie z pewnością te tematy będą poruszane - mówi nam Magdalena Sobkowiak, pełnomocnik rządu do spraw Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy.