Trump chwali swoje cła. "Ameryka powróciła"
Prezydent USA Donald Trump przekonuje, że wprowadzone przez niego cła doprowadziły do "amerykańskiego cudu gospodarczego" i wzmocniły pozycję Stanów Zjednoczonych na świecie. Na łamach "Wall Street Journal" ocenił, że taryfy nie tylko napędziły wzrost gospodarczy, ale także pomogły mu zażegnać konflikty międzynarodowe. Ekonomiści i komentatorzy studzą jednak te entuzjastyczne oceny.
Najważniejsze informacje:
- Trump wskazał, że jego cła przyczyniły się do wzrostu gospodarczego i ożywienia ekonomicznego USA.
- Twierdzi, że cła pomogły zażegnać osiem konfliktów zbrojnych na świecie.
- Polityka celna Trumpa stoi przed Sądem Najwyższym, gdzie toczy się debata nad jej legalnością.
Prezydent USA Donald Trump napisał w piątek na łamach dziennika "Wall Street Journal", że wprowadzone przez niego cła sprawiły, iż "Ameryka powróciła". Jego zdaniem taryfy przyczyniły się do amerykańskiego "cudu gospodarczego" oraz pomogły w zażegnaniu konfliktów na świecie.
"Gdy w kwietniu ubiegłego roku nałożyłem historyczne cła na prawie wszystkie kraje, krytycy twierdzili, że moja polityka doprowadzi do globalnego kryzysu gospodarczego. Zamiast tego (cła) przyczyniły się do amerykańskiego cudu gospodarczego, szybko budujemy najwspanialszą gospodarkę w historii świata, a inne kraje radzą sobie doskonale!" - napisał Trump. Prezydent ocenił, że eksperci, którzy prognozowali załamanie rynków, ogromną inflację i recesję w wyniku ceł, mylili się.
Zarzucił też swojemu poprzednikowi Joe Bidenowi, że gospodarka, którą po nim przejął, była "spustoszona przez jego radykalną politykę". Podkreślił, że obecnie w USA panuje "niezwykle niska inflacja" oraz "wyjątkowo wysoki wzrost gospodarczy". Wskazał, że w trzecim kwartale 2025 r. wzrost PKB wyniósł 4,4 proc., mimo shutdownu administracji federalnej.
Dane, którymi chwali się prezydent
Trump wyliczał, że amerykański eksport wzrósł o 150 mld dolarów, krajowa produkcja stali zwiększyła się o ponad 300 tys. ton miesięcznie, a udział Chin w imporcie USA spadł do najniższego poziomu od 2001 r. Wskazywał też na "rekordowe obniżki podatków, bezprecedensowe cięcia regulacji i proamerykańską politykę energetyczną".
Prezydent odniósł się również do wielokrotnie powtarzanej przez "WSJ" tezy, że taryfy są w istocie podatkiem, którego koszty ponoszą amerykańscy konsumenci. "Taka analiza jest błędna. Dane pokazują, że ciężar taryf spadł głównie na zagranicznych producentów i pośredników, w tym duże korporacje spoza USA" - napisał Trump.
"W wielu przypadkach kraje, które są w dużym stopniu uzależnione od eksportu, nie miały innego wyjścia niż wziąć na siebie koszty związane z cłami" - dodał.
Trump zaznaczył, że wykorzystał cła do przyciągnięcia "ogromnych" inwestycji do Stanów Zjednoczonych. Podsumował, że w pierwszym roku jego prezydentury zewnętrzne podmioty zobowiązały się do inwestycji w USA o wartości 18 bilionów dolarów.
Wymienił też, że od czasu ogłoszenia ceł na niemal wszystkie kraje zawarł umowy handlowe m.in. z Chinami, Wielką Brytanią, Unią Europejską, Japonią i Koreą Południową. Porozumienia te – jak twierdził – zmniejszyły bariery dla amerykańskiego eksportu i doprowadziły do rozkwitu na rynkach akcji.
Prezydent ocenił również, że taryfy wzmocniły bezpieczeństwo narodowe USA. "Nigdzie nie jest to bardziej widoczne niż w kontekście naszych historycznych osiągnięć w budowaniu POKOJU. W ciągu dziewięciu miesięcy zażegnałem osiem zaciekłych konfliktów, wojen, i cła w tym dużo pomogły; dotyczy to m.in. rozwiązania niezwykle niebezpiecznego i śmiertelnego konfliktu między Indiami a Pakistanem" - napisał Trump.
W ocenie wielu komentatorów deklaracje prezydenta dotyczące zażegnania ośmiu konfliktów są wyolbrzymione.
Spór prawny i chłodniejsze oceny
Tymczasem legalność ceł nałożonych przez Trumpa na podstawie ustawy IEEPA, uprawniającej prezydenta do wprowadzania sankcji gospodarczych w sytuacjach nadzwyczajnych, jest obecnie analizowana przez Sąd Najwyższy USA. Minister finansów Scott Bessent wyraził przekonanie, że sąd nie unieważni "sztandarowej polityki" prezydenta.
Trump ostrzegał natomiast: Jeśli zapadnie przeciwny wyrok, kraj będzie miał przerąbane - mówił.
Telewizja CNN zwróciła uwagę, że w obliczu rosnącego niezadowolenia społecznego z działań służb migracyjnych Trump próbuje ponownie skupić uwagę wyborców na gospodarce. Stacja przyznała, że notowania giełdowe są rekordowo wysokie, ale jednocześnie poziom optymizmu konsumentów "jest na dnie".
"Dolar amerykański traci na wartości, podczas gdy złoto i srebro biją rekordy. Zatrudnienie stoi w miejscu, a inflacja, wbrew zapewnieniom prezydenta, jest mniej więcej na tym samym poziomie co rok temu, gdy Trump obejmował urząd"- zaznaczyła CNN.
W środę Rezerwa Federalna pozostawiła stopy procentowe bez zmian. Podkreślono, że wzrost gospodarczy pozostaje solidny, ale tempo tworzenia nowych miejsc pracy jest niskie, a inflacja nadal utrzymuje się na "cokolwiek podwyższonym" poziomie.