"To nie była zwykła katastrofa" - dziennikarka o Smoleńsku

Jestem pewna, że to nie była zwykła katastrofa. Przekonałam się o tym w Smoleńsku, gdzie byłam dwa razy - mówiła w wywiadzie dla portalu sdp.pl dziennikarka Anita Gargas autorka reportażu "Katastrofa Smoleńska", która otrzymała tegoroczną Nagrodę Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Dziennikarka Anita Gargas została laureatką Głównej Nagrody Wolności Słowa
Dziennikarka Anita Gargas została laureatką Głównej Nagrody Wolności Słowa (PAP, Fot: Andrzej Hrechorowicz)
WP

Pytana o katastrofę smoleńską Gargas opowiadała, że już na początku uderzyło ją, na jak małym obszarze doszło do katastrofy. - Trzy długości tupolewa na dwie i pół długości jego skrzydeł. Ten skrawek ziemi można było prawidłowo zabezpieczyć, zebrać wszystkie dowody: szczątki ofiar i samolotu. Stało to w sprzeczności z tym, co słyszeliśmy, że nie udało się dobrze zabezpieczyć tego terenu, ponieważ był zbyt rozległy - mówiła.

Dziennikarka przyznała jest w 100% przekonana, że doszło do mataczenia w śledztwie. - Z jakiego powodu, skoro rzekomo wszystko było w porządku i o katastrofie zdecydował tylko błąd pilotów, którzy uparli się, aby wylądować? - zastanawiała się.

Gargas ujawniła także, że złożyła w prokuraturze dowody wskazujące na metodyczne niszczenie wraku. - Film z wypowiedziami świadków, nagrania, niepublikowane zdjęcia. Nic z tym jednak nie zrobiono. Śledztwo utknęło w martwym punkcie - zaznaczyła.

WP

Podkreśliła jednak, że "są coraz bliżej wyjaśnienia prawdy" - Przełomowym momentem mogą być ujawnione przez „Gazetę Polską Codziennie” nagrania z rozmów Bogdana Klicha z Edmundem Klichem. Wynika z nich, że strona polska niestety współuczestniczyła w ukrywaniu prawdy o odpowiedzialności Rosjan za katastrofę. Rząd polski dysponował żelaznymi dowodami, co do procedur zobowiązujących stronę rosyjską do zamknięcia lotniska w razie bardzo złej pogody. A pogoda była o wiele gorsza niż przewidują normy - powiedziała.

* Nagroda Wolności Słowa*

Główną Nagrodę Wolności Słowa Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich przyznaje co roku za "publikacje w obronie demokracji i praworządności, demaskujące nadużycia władzy, korupcję oraz naruszanie praw obywatelskich i praw człowieka". Nagroda to 20 tys. zł.

Gargas została uhonorowana "za odwagę i bezkompromisowość w docieraniu do prawdy o katastrofie smoleńskiej". Jej reportaż został wyemitowany we wrześniu 2010 r. w programie "Misja Specjalna". Miesiąc później "Misja" została zdjęta z anteny, co TVP tłumaczyła niezadowalającymi wynikami oglądalności. Gargas jest też autorką filmu "10.04.10", przedstawiającego wyniki dziennikarskiego dochodzenia na temat katastrofy. Obecnie związana jest z "Gazetą Polską".

WP

Odbierając nagrodę, Gargas powiedziała, że jest to "wskazówka dla tych wszystkich, którzy idą pod prąd i co dzień łapią ich chwile zwątpienia". - Ta nagroda jest także wsparciem i to nie tylko dla mnie, wsparciem dla tych wszystkich, którzy co dzień próbują patrzeć władzy na ręce, próbują tropić nadużycia wszelkiej maści i którzy nie mogą liczyć na pomoc, na jaką ja codziennie mogę liczyć - mówiła.

Polub WP Wiadomości
WP
WP