W całym kraju referaty świadczeń rodzinnych ostro wzięły się do roboty. Opornym ojcom zakładają teczki. Pracownicy socjalni z miejskich ośrodków pomocy rodzinie robią wywiady: za co pan żyje, na jakim poziomie, czy rzeczywiście nie ma pan na utrzymanie własnych dzieci?
Tak jest w Szczecinie, Poznaniu. Powoli zaczyna się też w Lublinie. Czy ojciec pracuje? Czy ma samochód? Jeśli jest bezrobotny, czy zarejestrował się? Nawet: jakie ma wykształcenie? Bo jeśli tata jest bezrobotny, gmina musi najpierw starać się mu pomóc. Jak nie ma dla niego pracy, prosi o skierowanie go do robót publicznych.
- I to właśnie nasz słaby punkt, uważa Dorota Gąsior, wicedyrektor MOPR w Lublinie. - Czeka nas ponad 2 tys. wywiadów. Co będzie, jeśli większość dłużników będzie bez pracy? Jak ich zaktywizować? Jeśli zamówię tyle miejsc pracy, wzbudzę śmiech.
Joanna Błachowska, kierowniczka referatu świadczeń rodzinnych szczecińskiego urzędu miasta uspokaja, że tych, którzy chcą, a nie mogą pracować, ścigać nie wolno. - Ale gdy okaże się, że tata nie wpuszcza pracownika na wywiad albo pracuje, a nie płaci czy zwyczajnie nie chce mu się pracować, sięgniemy po przewidziane ustawą narzędzia- zapowiada. Wymienia tu zawiadomienie prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 209 kk (uporczywe uchylanie się od obowiązku łożenia na bliskich).
- Wolno nam też występować do starostów o zatrzymanie prawa jazdy dłużnika. Będziemy to robić. A po 12 miesiącach uchylania się mogę wnioskować o wpis do Krajowego Rejestru Dłużników. Nie będzie kredytów, zakupów na raty itp.
Informacje ustalone podczas wywiadu dostanie komornik. Z taką bazą danych powróci do ojca. Będzie już wiedział, co jest rzeczywiście jego majątkiem, co może zająć. Gdyby jednak nic nie udało się ściągnąć z ojca, gminy zamierzają - jak pozwala im ustawa - pozywać o alimenty jego rodziców. Ministerstwo Polityki Społecznej szacuje, że w całym kraju zaliczki, o które teraz występują matki, dostanie ok. 500 tys. z nich. (PAP)