Byłem jednym ze 130 uczniów pierwszego roku, opisuje dziennikarz "Wyborczej". Na początek dowiedzieliśmy się od ojca dyrektora, naszego rektora, że trafiliśmy do uczelni, która ma "kształcić ludzi silnych i odważnych - nie chwasty".
- Będziemy tworzyć niezależne media, w których nie będziemy bać się mówić prawdę! - mówi wykładowca ojciec Waldemar podczas szkolenia w Radiu Maryja. - Musicie tylko uważać na Polską Agencję Prasową. Jeżeli zdarzy się, że informacje są niegodne podania, szukamy innych w "Naszym Dzienniku". Jest przedwyborczy czwartek. W Telewizji Trwam program prowadzą studenci. - Pamiętajcie, żeby mówić profesor Kaczyński i magister Tusk - instruuje pan z reżyserki. - Pamiętajcie o zawyżonej frekwencji. Pamiętajcie o dziadku w Wehrmachcie.
Szkoła Rydzyka działa piąty rok. Po trzech latach otrzymuje się licencjat z dziennikarstwa lub politologii. Studenci od początku praktykują w Radiu Maryja i Telewizji Trwam.
- Ta szkoła daje unikatową możliwość kształtowania się w prawdzie, opowiada "koledze" studentka trzeciego roku. - Mamy filozofię, logikę, pedagogikę mass mediów. To są narzędzia, którymi będziecie umieli rozszyfrować sztuczki i mechanizmy manipulacji. Na początku aż się przeciera oczy ze zdziwienia. Szok. Potem widzi się o wiele więcej - nawet w zwykłych wiadomościach. Wszędzie.
Po wyborach szkołę odwiedza premier Kazimierz Marcinkiewicz, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i koordynator ds. służb specjalnych Zbigniew Wassermann. W Telewizji Trwam na żywo studenci zadają im pytania. Ci z pierwszego roku nie mogą, bo nie są jeszcze odpowiednio do tego przygotowani.
Ojciec dyrektor cieszy się z wyników wyborów, bo od teraz możliwe staną się dla jego studentów praktyki w rządzie, pisze "Wyborcza".