Spór o granice w Unii Europejskiej. Może być gorąco

O 18 kilometrów kwadratowych - obszar odpowiadający powierzchni warszawskiego Śródmieścia - od ponad ćwierć wieku spierają się Słowenia i Chorwacja. Spór miał zakończyć wraz z końcem ubiegłego roku, ale zamiast tego rozgorzał ze zdwojoną siłą i grozi wielką awanturą w UE. A to tylko jeden z kilku sporów granicznych w Europie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Na granicy między Chorwacją i Słowenią od 2015 roku stoi płot graniczny
Na granicy między Chorwacją i Słowenią od 2015 roku stoi płot graniczny (PAP/EPA)

Na pierwszy rzut oka, spór wygląda trywialnie. Chodzi o 18 kilometrów kwadratowych morza i płaski wierzchołek mierzącej 1100 m góry. Ale trywialny nie jest. Morski korytarz w Zatoce Pirańskiej przechodzący przez wody terytorialne Chorwacji jest dla Słowenii niezbędny, by mieć bezpośredni dostęp do wód międzynarodowych na Adriatyku. Na strategicznie położonym szczycie zwanym Sveta Gera znajduje się maszt telewizyjny i chorwackie koszary, okupowane przez słoweńskich żołnierzy.

Spór trwa od samego początku istnienia pojugosłowiańskich republik. Przez prawie dwie dekady w sprawie trwał impas. Nadzieję na zmianę dała akcesja Chorwacji do UE; wtedy to, w zamian za zniesienie słoweńskiego weta na wstąpienie do Unii, Zagrzeb zgodził się poddać wyrokowi Stałemu Trybunału Arbitrażowego w Hadze. Wyrok zapadł w czerwcu 2017 roku: Słoweńcom przyznano morski korytarz wraz z 3/4 wód Zatoki Pirańskiej, a Svetą Gerę oddano Chorwatom.

Przerywaną linią zaznaczony jest sporny obszar Zatoki Pirańskiej Wikimedia Commons CC BY-SA
Podziel się

Ale Chorwacja już wcześniej zapowiedziała, że nie uzna decyzji trybunału. Wszystko przez incydent z 2015 roku. Chorwackie media opublikowały wtedy zapis niedozwolonej rozmowy między przedstawicielką rządu w Lublanie i słoweńskim sędzią Trybunału. Podczas niej sędzia miał przekazać władzom tajne informacje. Sędzia zrezygnował, a na jego miejsce powołano nowego, ale władze w Zagrzebiu uznały, że afera nieodwracalnie zaprzepaściła możliwość porozumienia. Dlatego choć termin wykonania decyzji Trybunału wyznaczono na koniec tego roku, Chorwaci nie cofnęli się ani o krok.

Teraz, kiedy termin minął, sytuacja stała się niebezpieczna. Premier Słowenii Miro Cerar zapowiedział, że jednostronnie wykona wyrok Trybunału. Od 30. grudnia słoweńska straż przybrzeżna zaczęła zawracać chorwackie łodzie rybackie ze spornych wód. Planuje też wzmocnienie obecności swoich sił w Zatoce Pirańskiej. Lublana zapowiedziała też wycofanie wojsk z koszar, ale tylko jeśli Chorwacja oficjalnie przejmie ten teren. Chorwaci zareagowali wysłaniem noty dyplomatycznej wzywającej Słowenię do zaprzestania tych działań. Wszystko to stwarza okazje do incydentów na morzu i nieporozumień, które mogą tylko zaostrzyć konflikt.

Trybunał w Hadze nie wchodzi w skład unijnych instytucji, ale słoweńsko-chorwacki spór już stał się problemem Unii. Słowenia nie wyklucza pozwania Chorwacji przed unijny Trybunał. Komisja Europejska i większość państw członkowskich popiera w sporze stanowisko Słowenii. W spór włączył się również wiceszef KE Frans Timmermans, który zapowiedział wizyty w obu krajach, lecz jednoznacznie wezwał do wykonania wyroku Trybunału. We wtorek swoje zaniepokojenie sprawą wyrazili premier Holandii Mark Rutte i kanclerz Austrii Sebastian Kurz. Kurz stwierdził, że jest "bardzo niezawodolony" z sytuacji u swoich granic i razem z Ruttem zaproponowali pomoc w rozwiązaniu konfliktu.

Bezludne wyspy, ziemie niczyje

Spór o Zatokę Pirańską nie jest jedynym konfliktem o granice w Europie i Unii Europejskiej. Większość z pozostałych również dotyczy Bałkanów. Oprócz kłótni ze Słowenią, Chorwacja toczy dyplomatyczne dysputy z Czarnogórą o półwysep Prevlaka, a także z Bośnią i Hercegowiną o dwie maleńkie i niezamieszkane wyspy - Veliki Skolj i Maly Skolj - leżące tuż przy krótkim odcinku bośniackiego wybrzeża.

Jednak największym punktem zapalnym jeśli chodzi o chorwackie granice jest granica z Serbią. Tradycyjnie przebiegała ona naturalnie wzdłuż Dunaju. Ale na przestrzeni dekad rzeka zmieniła swoje koryto i dała Serbom dodatkowe 10 tysięcy hektarów. Chorwaci twierdzą, że granica powinna przebiegać według pierwotnego koryta rzeki, nakreślonego jeszcze w XIX wieku. Serbowie upierają się przy zachowaniu Dunaju jako naturalnej bariery. I w praktyce tak to właśnie działa. Ale sytuacja prowadzi też do absurdów. W jednym miejscu, zalesionym i niezamieszkanym kawałku ziemi zwanym Gornja Siga, gdzie meander rzeki zmienił się na korzyść Chorwacji, do kontroli nad terytorium nie przyznaje się żadne państwo. Zagrzeb nie uważa go za swoje, bo za wiążącą uważa starą linię graniczną i liczy, że pomoże mu to w ewentualnej rozprawie przed Trybunałem w Hadze. Belgrad utrzymuje, że granicę wyznacza Dunaj. Jest to prawdziwa "ziemia niczyja".

W rezultacie z sytuacji postanowił skorzystać ktoś trzeci. Był nim czeski libertartianin Vit Jedliczka, który "założył" tam wirtualne państwo Liberland. Powołał swój rząd, opracował konstytucję i flagę, ale jego parapaństwo jak dotąd istnieje tylko na papierze. Jedliczka był już kilkakrotnie aresztowany przez chorwackie władze. Tamtejsze sądy uznały, że wstęp na chorwackie terytorium z "Liberlandu" jest nielegalny.

Happening Czecha naświetlił absurdalność sporu. Ale teraz podobny los może spotkać teraz szczyt Sveta Gera, jeśli Słoweńcy wycofają się z niego, a Chorwacja nie uzna go za swoje (bo nie uznaje wyroku Trybunału).

Czerwona linia wyznacza postulowaną przez Zagrzeb granicę serbsko-chorwacką. Według Serbii granica przebiega wzdłuż obecnego koryta rzeki Wikimedia Commons CC BY-SA
Podziel się

Poza chorwackimi perypetiami granicznymi, wciąż nierozwiązane są inne spory graniczne na Bałkanach. Najostrzejszy to ten między Grecją i Turcją. Chodzi nie tylko o status Cypru, ale też o wyspy na Morzu Egejskim. Jego symbolem jest niezamieszkana wyspa Imia, leżąca tuż przy tureckim wybrzeżu. Po tym, jak w styczniu 1996 roku pod osłoną nocy greccy komandosi wylądowali na wyspie, doszło do militarnej konfrontacji, w której zginęło trzech Greków. Status wysp pozostaje nierozstrzygnięty do dzisiaj.

Nie tylko Bałkany

Podobne problemy z granicami istnieją także poza Bałkanami, ale przebiegają cokolwiek łagodniej. Jeden z nich dotyczy granicy polsko-czeskiej. Ma on swoje korzenie w umowie z 1958 roku, kiedy oba państwa postanowiły "uprościć" granicę. W rezultacie tego manewru Polska straciła netto 368 hektarów ziemi. Odzyska je - prawdopodobnie - dopiero teraz. W 2015 roku Czesi zgodzili się oddać należny dług. Sprawa przedłuża się ze względu na sprzeciw mieszkańców i problemy z wyborem ziem przeznaczonych do zwrócenia. Powiększone w ten sposób ma zostać województwo opolskie, w rejonie między Świeradowem a Bogatynią.

Inny charakter ma francusko-włoski spór o Mont Blanc. Francja uznaje najwyższy szczyt Europy za wyłącznie swój, Włochy chcą by uznać je za należący do obydwu państw. Co jakiś czas na słynnej górze dochodzi do pomniejszych skandali i incydentów. W 2015 Francuzi wywołali oburzenie sąsiadów po tym, jak zamknęli bramę prowadzącą na lodowiec Gigante, uważany przez Włochów za swój. Innym razem, francuski buldożer przesunął kamień wyznaczający granicę o 150 metrów w głąb terytorium Włoch. Było to odpowiedzią na pojawienie się na spornym terytorium włoskiego premiera Matteo Renziego, który uroczyście otworzył nową kolejkę linową między alpejskimi szczytami.

Być może najmniejszym punktem budzącym spory graniczne w Europie jest Rockall, samotna granitowa skała wystająca 17 metrów nad powierzchnią Morza Północnego. Wysepka ma zaledwie 700 metrów kwadratowych, ale spór o nią toczą aż cztery państwa: Wielka Brytania, Dania, Islandia i Irlandia. W 1955 roku brytyjscy komandosi wylądowali na kawałku skały, zatknęli tam swoją flagę i uznali za terytorium należące do położonego setki kilometrów dalej szkockiego hrabstwa Inverness. Ale to wywołało gniew Irlandczyków, którzy podejrzewali, że Londyn stara się w ten sposób powiększyć należące do niego obszary Morza Północnego. Ostatecznie dopiero w 2014 roku obie strony uzgodniły, że brytyjska wyłączna strefa ekonomiczna nie zostanie poszerzona. Ale nie zakończyło to sprawy.

Rockall Wikimedia Commons CC0
Podziel się

Po tym, jak w okolicach wyspy stwierdzono możliwość występowania ropy naftowej lub gazu, do gry o prawa do szelfu kontynentalnego wokół skały włączyły się też Wyspy Owcze (należące do Danii) oraz Islandia. Ostatecznie o podziale terytorium zdecyduje oenzetowski Międzynarodowy Trybunał Prawa Morza.

Polub WP Wiadomości