Trwa ładowanie...
d3cy44t

Śmiali się z niego w szkole - on upokorzył USA

Setki tysięcy tajnych dokumentów amerykańskiego rządu. Tysiące dyplomatów przerażonych wyciekiem informacji, o których dowiaduje się cały świat. I tylko jeden człowiek. Jak niepozornemu, wyśmiewanemu od dziecka analitykowi wojskowemu udało się wykraść tajemnice amerykańskiego rządu? I co ma z tym wspólnego...Lady Gaga?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Śmiali się z niego w szkole - on upokorzył USA
(AP)
d3cy44t

Człowiek, który wstrząsnął światem to 23-letni Bradley Manning, były analityk wywiadu wojskowego. Dorastał w Oklahomie. Od dziecka był przedmiotem kpin. Koledzy śmiali się z niego, że jest kujonem i dziwakiem, i że woli grzebać przy oprogramowaniu gier komputerowych niż w nie grać. Po rozwodzie rodziców przeniósł się wraz z matką do Walii. Znów był wyśmiewany - m.in. za amerykański akcent i za to, że siedział godzinami przed komputerem.

Jak wspominają jego szkolni koledzy, był dojrzały ponad wiek, miał wyrobione poglądy na tematy polityczne i religijne. Chciał również, by zwracano na niego większą uwagę. - Denerwował się, trzaskał książkami o biurko, gdy ludzie go nie słuchali albo nie rozumieli jego punktu widzenia - opowiada Chera Moore, jego szkolna koleżanka. Później znajomi zaczęli podejrzewać, że Bradley jest homoseksualistą. Znów stał się obiektem żartów. Matka nie mogła sobie dać z tym wszystkim rady. Dlatego odesłała Bradleya do Oklahomy, by zamieszkał z ojcem i siostrą. Tam jego problemy miały się dopiero zacząć.

Zakochany haker

d3cy44t

Manningowi udało się dostać pracę w małej firmie tworzącej oprogramowania komputerowe. Szybko jednak został wylany. Jego szef wspomina go jako wyjątkowo inteligentnego chłopaka ze smykałką do programowania, ale jednocześnie mającego skomplikowaną osobowość i trudny charakter. Niedługo później ojciec Bradleya odkrył, że ten jest gejem. Wyrzucił go z domu. Chłopak imał się różnych nisko płatnych zajęć, aż w 2007 roku zaciągnął się do armii. Został przeszkolony na analityka wywiadu wojskowego, a następnie przyjęty do Drugiej Brygady 10. Górskiej Dywizji w Fort Drum w Nowym Jorku.

W tym czasie poznał studiującego w Cambridge Tylera Watkinsa - muzyka, piosenkarza i drag-queen. Zakochany Manning często go odwiedzał. Przy okazji poznawał jego znajomych, wśród nich grupę komputerowych hakerów. Został przyjęty do ich kręgu i, chyba po raz pierwszy w życiu, zaakceptowany. Utrzymywał z nimi kontakty nawet wówczas, gdy został skierowany do Iraku. Tam wykorzystał swoje zdolności, by stać się bohaterem jednej z największych afer w dziejach amerykańskiej dyplomacji.

W jego ręce wpadło tajne nagranie wideo, na którym uwieczniono amerykański nalot w Iraku w 2007 roku. Zginęło wówczas 12 osób, m.in. dziennikarz i kierowca agencji Reutera oraz jeden cywil (zobacz film). W styczniu br. powiedział o tym Watkinsowi. Jednak jego głównym powiernikiem stał się Adrian Lamo - były haker, skazany na sześć miesięcy aresztu domowego w zawieszeniu na dwa lata za włamanie się na internetowy serwis "The New York Timesa”. Na internetowym czacie skarżył się na politykę wojskową i zagraniczną Waszyngtonu. Opowiedział mu też, w jaki sposób wykradł tajne dokumenty amerykańskiego rządu.

Płyta Lady Gagi

d3cy44t

Manning wykorzystał lukę w systemie komputerowym. W grudniu 2008 roku Departamentu Obrony wydał dyrektywę zakazującą używania pamięci USB i innych nośników danych przy korzystaniu z któregokolwiek z 7 milionów komputerów wykorzystywanych przez Departament Obrony i służby wojskowe. Miało to ochronić rządowy i wojskowy sprzęt przed zainfekowaniem wirusami komputerowymi i celowym usunięciem tajnych informacji. Ostatnia zmiana w dyrektywie zezwala na używanie pamięci USB tylko po uzyskaniu oficjalnej zgody. Ale nie zakazuje korzystania z dysków CD.

"To było dziecinnie proste. Mogłem wejść do bazy z płytą Lady Gagi, skasować muzykę, a później zapisać na nim skompresowane pliki. Nikt niczego nie podejrzewał. Słuchając Telephone i udając, że śpiewam, dokonywałem być może największego przecieku w amerykańskiej historii”. W ten sposób w ciągu sześciu miesięcy (od końca 2009 roku do maja br.) wyniósł ponad 250 tys. dokumentów, w tym 150 tys. depesz dyplomatycznych przekazywanych między sobą przez ponad 250 ambasad USA i ponad 90 tys. raportów amerykańskich służb wywiadowczych. "Hillary Clinton i kilka tysięcy dyplomatów na świecie dostaną zawału serca” - cieszył się.

Czytaj również: Merkel "teflonowa", Putin "samiec alfa" - świat wg USA

Dziurawy system

d3cy44t

Manning miał nieograniczony dostęp do setek tysięcy dokumentów rządowych dzięki Sieci Przesyłowej Tajnych Protokołów Internetowych (SIPRNET), z której korzysta co najmniej 180 amerykańskich ambasad. Przy korzystaniu ze SIPRNET wymagane są specjalne środki bezpieczeństwa, np. konieczność zmieniania hasła co pięć miesięcy. Sam kod musi składać się z co najmniej z 10 znaków, w tym dwóch dużych liter, dwóch cyfr i dwóch symboli specjalnych. Jak informuje "The Guardian”, każdy nośnik, na który zostanie skopiowana informacja z tego systemu, musi być automatycznie zaklasyfikowany jako tajny i przechowywany w bezpiecznym miejscu. Jednak, jak podkreśla brytyjski dziennik, "w praktyce te liczne poziomy bezpieczeństwa były rozluźniane, by jak najbardziej ułatwić korzystanie z systemu”. Dlatego system alarmowy, który miał wykrywać przypadki podejrzanego wykorzystania sieci został zawieszony m.in. dla… amerykańskich żołnierzy w Iraku.

Więzień-idealista

W lutym br. młody analityk wojskowy poinformował Lamo, że wyniesione dokumenty przekazał portalowi WikiLeaks. Jego "przyjaciel” postanowił interweniować. Choć sam miał sporo na sumieniu - włamywał się na serwisy Yahoo, Google i Microsoftu - uznał, że jest olbrzymia różnica pomiędzy tym, co sam robił a działalnością zagrażającą bezpieczeństwu narodowemu. W rozmowie z "NYT” Lamo wyznał, że poinformował dowództwo armii o tym, czego dopuścił się Manning, ponieważ obawiał się, że ujawnienie treści wyniesionych dokumentów może narazić życie wielu ludzi na niebezpieczeństwo. - Pomyślałem sobie: co, jeśli ktoś umrze przez to, że wyciekły te informacje? - mówił Lamo.

W maju Manning został aresztowany i umieszczony w areszcie w Kuwejcie. Stamtąd trafił do więzienia w stanie Wirginia, gdzie czeka na proces przed sądem wojskowym. Grozi mu dożywocie. "Jeśli zdjęcie mojej twarzy ma obiec nagłówki prasowe na całym świecie, nie mam nic przeciwko temu, by resztę życia spędzić w więzieniu” - pisał.

Zapytany, jakimi przesłankami mógł kierować się Manning, Lamo odpowiedział: "Ideologia. Myślę, że był rozczarowany niektórymi aspektami polityki wojskowej i chciał niekorzystnie wpłynąć na amerykańską politykę zagraniczną”.

Aneta Wawrzyńczak, Wirtualna Polska

d3cy44t

Podziel się opinią

Share
d3cy44t
d3cy44t
Więcej tematów